Histopatologia – czy mam raka?

Jolanta Budzowska        27 marca 2016        Komentarze (1)

Trudny temat. Nie ma nic gorszego, jak oczekiwanie na wynik badania histopatologicznego; przecież wiadomo: może się okazać, że w pobranym materiale są komórki rakowe.  Od wyniku zależy dalsze leczenie, najczęściej onkologiczne,  lub jego brak, gdy z ulgą dowiadujemy się, że wszystko jest w porządku: „nie stwierdzono zmian o charakterze nowotworowym”.

Kto wykonuje badanie? Lekarz. Człowiek.

Ilu jest lekarzy patomorfologów w Polsce? Zawód wykonuje zaledwie 764 (źródło: Centralny Rejestr Lekarzy RP należący do Naczelnej Rady Lekarskiej, stan na luty 2016 r.). Dla porównania, lekarzy specjalistów z zakresu radiologii i diagnostyki obrazowej jest 3.336.  Co to oznacza w praktyce? Że wszystkie pobrane próbki, we wszystkich szpitalach, przychodniach i prywatnych gabinetach w całej Polsce muszą być – najczęściej pilnie  – przebadane przez tych niespełna ośmiuset specjalistów.

Jak to się odbywa? Przedmiotem badania histopatologicznego są usunięte – najczęściej śródoperacyjnie – narządy lub części narządów oraz wycinki tkankowe. Następnie fragment tkanki przeznaczony do zbadania jest umieszczany w utrwalaczu. Tkanka poddawana jest obróbce histologicznej tak, aby potem mogła być zbadana pod mikroskopem. Na koniec tkanka przybiera formę bloczku parafinowego, z którego uzyskuje się bardzo cienkie skrawki. Skrawki umieszcza się na  szkiełkach mikroskopowych, są one barwione i dopiero w takiej postaci są  oglądane są przez specjalistę patologa, który opisuje je i stawia rozpoznanie histopatologiczne.

Czy w tej procedurze łatwo o pomyłkę? Życie pokazuje, że tak, i to na każdym etapie.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Anna Listopad 19, 2016 o 00:05

To jest tylko teoria gorzej z praktyką !

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Następny wpis: