Pielęgniarka jako świadek w sądzie

Jolanta Budzowska        09 kwietnia 2017        6 komentarzy

Przeczytałam właśnie wzruszający list, jaki do jednej z redakcji napisała pielęgniarka. Kończy się słowami:

„My, pielęgniarki nie jesteśmy robotami, mamy w sobie uczucia, mamy empatię

i współczucie dla drugiego człowieka.

My, pielęgniarki nie jesteśmy z kamienia, też jesteśmy ludźmi.”

Tak. Moi klienci też tego wielokrotnie doświadczyli. Czasem nawet fakt, że pielęgniarka czy lekarz poświęcili choremu nieco więcej uwagi, odpowiedzieli na pytania, wykazali się cierpliwością i empatią powoduje, że poszkodowani pacjenci nie decydują się na pozew przeciwko szpitalowi. Dlaczego? Bo nie chcą zaszkodzić „Panu Doktorowi”, „Pani Pielęgniarce”, którym – mimo niepowodzenia w leczeniu – są jednak wdzięczni za całokształt, za podejmowane starania. Nawet gdy błąd medyczny wydaje się być oczywisty.

Jest i druga strona medalu.

Kiedy sprawa trafia do sądu, te dobre uczucia, o jakich w liście napisała autorka, a wraz z nimi zwykła uczciwość, czasem znikają. Oczywiście, są wyjątki.

Wiele razy patrzyłam z podziwem na pielęgniarki i lekarzy, którzy nie tylko w cztery oczy w rozmowie z pacjentem, ale i w sądzie, nie zawahali się powiedzieć, jak było naprawdę. Wiele razy widziałam świadomie dokonany w dokumentacji medycznej wpis, który jednoznacznie potwierdzał, że doszło do nieprawidłowości. Zdarzyło mi się znaleźć w sytuacji, że tylko dzięki przytomności uwagi położnej zachował się kluczowy dowód w sprawie…

Niestety bywa jednak, że świadkowie – lekarze, pielęgniarki – kłamią jak z nut. Z obawy przed utratą pracy? Ze strachu, że będzie trzeba potem wytrzymać pretensje koleżanki z oddziału, że się jej nie kryło? Na wszelki wypadek, bo przecież „ja też kiedyś mogę popełnić błąd”?

Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Co powoduje, że nie tak rzadko członkowie personelu medycznego, kiedy zeznają jako świadkowie w sprawie o odszkodowanie za błąd medyczny, tracą godność i zniżają się do pospolitych kłamstw. Mogliby przecież chociaż „nie pamiętać” …

Wiem za to, że krzywda pacjenta, który słyszy na sali sądowej oczywiste kłamstwa, jest podwójna.

Dobrze byłoby, żeby świadkowie – pielęgniarki i lekarze – o tym pamiętali.

Empatia nie kończy się z chwilą wypisania pacjenta za szpitala.

 

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Grażyna Kwiecień 10, 2017 o 10:43

Błąd – ja osobiście liczyłam na „przepraszam”. To jedno słowo dałoby mi poczucie spokoju wewnętrznego. Sama sprowokowalam spotkanie, by prosto w oczy, cztery oczy – bez świadków usłyszeć to jedno słowo. Moje „mógł być zdrowy” – było milczeniem, bez jakiejkolwiek odpowiedzi.
Nie byłoby sprawy ciągnącej się latami. No cóż, czasu się nie cofnie, zdrowia nikt nie wróci, a PRZEPRASZAM nic nie kosztuje normalnego człowieka…tak myślałam, jednak życie pokazało co innego.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Kwiecień 23, 2017 o 13:46

Szanowna Pani Grażyno, z moich doświadczeń i kontaktów z klientami – poszkodowanymi pacjentami – wynika dokładnie to, o czym Pani napisała. Więcej ludzkich odruchów po stronie lekarzy = mniej spraw w sądzie. Może choć ta wiedza ma szansę zmienić podejście niektórych medyków do ich pacjentów? Chociaż z drugiej strony: strach przed procesem to słaby „wyzwalacz” dla empatii…
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Anna Kwiecień 15, 2017 o 19:28

bo w Kodeksie Etycznym zapisano, że lekarz o lekarzu nie ma prawa źle mówić. Nawet jeśli ma się twarde dowody na (delikatnie pisząc) „niewłaściwe” postępowanie lekarza. Zostałam za to (nieprawnie) skazana przez OIL.
rodzinna lekarzyna, stała bywalczyni Kongresów Prawa Medycznego w Krakowie

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Kwiecień 23, 2017 o 13:43

Szanowna Pani Doktor, głęboko wierzę, że Kodeks Etyki Lekarskiej jest nie po to, by zamykać świadkom usta. Wg mnie etycznie jest zeznać w sądzie, jaki był przebieg wydarzeń, co świadek – nawet, jeśli jest lekarzem – widział, co stwierdził. Rolą świadka nie jest „wyrokowanie” o błędzie.
Miejmy nadzieję, że wbrew podejściu OIL są nadal uczciwi i gotowi zaświadczyć prawdę lekarze i pielęgniarki.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia najpóźniej na kolejnym Kongresie Prawa Medycznego! Proszę się odezwać:-)

Odpowiedz

Anna - lekarzyna Maj 10, 2017 o 19:55

na kongresie to ja głównie słucham 😉

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 13:06

🙂 Zapraszam do dyskusji i rozmów w kuluarach – kolejny Kongres Prawa Medycznego już w grudniu!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: