Skandaliczne błędy, winnych brak

Jolanta Budzowska        30 listopada 2016        15 komentarzy

Wydawało mi się, że jeśli chodzi o opinie biegłych i zeznania świadków – lekarzy i pielęgniarek, to już wszystko widziałam i nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Między innymi dlatego jestem zdania, że nie ma sprawy o błąd medyczny, która jest „na 100 % do wygrania”, choć często tak właśnie lubią o swojej historii leczenia mówić poszkodowani pacjenci.

A jednak tym razem życie i mnie zaskoczyło:-(

Opinia biegłych dostarczona przez pewien Zakład Medycyny Sądowej była wciągająca.

Biegli drobiazgowo przeanalizowali przebieg leczenia u schorowanego, obarczonego licznymi obciążeniami pacjenta. Mężczyzna chorował na przewlekłą niewydolność nerek, niewydolność krążenia, na cukrzycę. Kolejnym obciążającym schorzeniem była przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), której głównym objawem była duszność spowodowana gorszym utlenowaniem krwi. To dodatkowo pogarszało jeszcze wydolność wydolność serca. Pacjent był w zaawansowanym wieku i w znacznym stopniu otyły, co samo w sobie dodatkowo obciążało układ krążenia.

Bez dwóch zdań, był bardzo schorowany. Ale do szpitala przyszedł na planowe leczenie laryngologiczne, nic groźnego. A mimo to umarł w trakcie hospitalizacji.

Co poszło nie tak? Jak należało leczyć tego pacjenta?

Biegli piszą:

„W sytuacji klinicznej chorego należało wykonać badania laboratoryjne parametrów nerkowych, morfologii krwi, markerów zapalnych, EKG, echokardiografię (w celu oceny frakcji wyrzutowej serca) oraz przeprowadzić przynajmniej konsultację internistyczną i w zależności od wyników takiej diagnostyki należało podjąć dalsze decyzje diagnostyczno-lecznicze. Pacjent powinien mieć również prowadzony od początku leczenia bilans płynów, który faktycznie rozpoczęto prowadzić dopiero w ostatnim dniu hospitalizacji.

Wprawdzie w dokumentacji medycznej istnieje zapis, że odmówiono przeprowadzenia konsultacji kardiologicznej, ale w takiej sytuacji klinicznej należało przekazać pacjenta na oddział internistyczny w celu dalszego leczenia. Oddział Laryngologii nie był odpowiednim miejscem do prowadzenia dalszego leczenia pacjenta, w szczególności, że nie dysponował on możliwościami stałej opieki lekarskiej w godzinach popołudniowych i nocnych oraz w soboty i w niedziele.

Wprawdzie pacjent otrzymywał leczenie farmakologiczne ukierunkowane na leczenie jego przewlekłych schorzeń, niemniej jednak wobec narastania obrzęków kończyn dolnych sugerujących możliwość pogłębienia niewydolności nerek i/lub pogłębienia niewydolności krążenia, należało podejrzewać, że wdrożone leczenie nie jest wystarczające.

Niestety, z uwagi na brak odpowiedniej diagnostyki, w chwili obecnej nie można jednoznacznie rozstrzygnąć, czy wdrożone leczenie farmakologiczne było odpowiednie i podawane w adekwatnych do stanu pacjentka dawkach. Istnieje bowiem możliwość, że modyfikacja leczenia farmakologicznego mogłaby przynieść poprawę stanu chorego ale z uwagi na brak badań diagnostycznych w czasie tej hospitalizacji oraz brak przeprowadzenia sekcji zwłok, nie można jednoznacznie stwierdzić, czy też stan chorego nie był na tyle ciężki, że nie byłoby już możliwe wdrożenie takiej modyfikacji leczenia, aby leczenie to było skuteczne. Wątpliwości tych nie można rozstrzygnąć w chwili obecnej i nie będzie można ich również rozstrzygnąć w przyszłości.

Nieprawidłowością była również telefoniczna modyfikacja leczenia przez ordynatora dokonana bez badania pacjenta, bowiem każda decyzja lecznicza powinna być podjęta wyłącznie w oparciu o osobiste badanie pacjenta.”

Dalej, biegli tylko mnożą kolejne nieprawidłowości:

  • nieprawidłowe było zlecanie leków bez badania pacjenta i bez odpowiedniego wpisu w karcie zleceń, ponieważ każde leczenie powinno być wdrożone na podstawie osobiście przeprowadzonego badania lekarskiego;

 

  • lekarz oceniający EKG powinien je powtórzyć, bowiem to, które zostało wykonane, było niediagnostyczne – nie można było w nim ocenić ewentualnych obniżeń odcinka ST i głębokości załamka Q, a tym samym nie można było ocenić, czy występuje niedokrwienie i/lub martwica mięśnia serca;

 

  • wcześniej należało bezwzględnie wykonać przynajmniej badanie stężenia troponiny, która jest markerem martwicy mięśnia serca, należało powtórzyć EKG i wykonać echokardiografię. Oczywiście taką diagnostykę najlepiej byłoby przeprowadzić w oddziale kardiologicznym;

 

  • brak zlecenia przekazania pacjenta do oddziału kardiologicznego był również postępowaniem nieprawidłowym, w szczególności wobec braku lekarza dyżurnego w Oddziale Laryngologii.

Ostatecznie, u pacjenta należało rozpoznać ostry zespół wieńcowy z martwicą mięśnia serca (zawał serca), wykonać powtórne EKG, koronarografię i o ile nie wystąpiłyby przeciwwskazania kliniczne, to należało wykonać angioplastykę wieńcową.

Według biegłych śmiertelność w ostrym zespole wieńcowym leczonym zachowawczo jest bardzo duża i wynosi około 70%, a dopiero postępowanie inwazyjne (koronarografia i angioplastyka wieńcowa) istotnie zmniejsza śmiertelność: wówczas śmiertelność wynosi około 30-40%.

Pacjent  zmarł w szpitalu na niezdiagnozowany i nieleczony prawidłowo zawał serca.

Jaki „wyrok” w opinii dla prokuratury wydają biegli?

Z uwagi na brak sekcji zwłok nie można ustalić przyczyny śmierci pacjenta w sposób pewny (o znaczeniu sekcji zwłok w procesach medycznych pisałam tutaj).

Zdaniem biegłych nie sposób wykazać z pewnością wymaganą w postępowaniu karnym, że wdrożenie prawidłowego postępowania medycznego uratowałoby życie pacjenta. Z uwagi na liczne przewlekłe schorzenia nie sposób nawet udowodnić, że prawidłowe postępowanie medyczne mogłoby istotnie zwiększyć szanse chorego na przeżycie.

„Dlatego też, zawsze będzie istniała nieusuwalna wątpliwość, że stopień zaawansowania chorób był na tyle duży, iż nie było już możliwości wdrożenia leczenia, które byłoby skuteczne i mogło uratować pacjenta.”

Stąd też, zdaniem biegłych, brak jest wystarczających podstaw do przyjęcia, że wykazane na wielu etapach błędne postępowanie medyczne mogło spowodować – w rozumieniu odpowiednich** przepisów Kodeksu karnego – narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

„Istnieje bowiem możliwość, że stan pacjenta był wyjściowo na tyle niebezpieczny, iż nawet błędnym* postępowaniem medycznym niebezpieczeństwa tego nie można było już zwiększyć.”

Skandal. nawet nie wiem, jak jeszcze mogłabym skomentować taką konkluzję biegłych.

*Czyli, gdyby nawet podano pacjentowi przez pomyłkę nieodpowiedni lek powodujący natychmiastową śmierć albo odpowiedni, ale śmiertelnej dawce –  również zdaniem biegłych lekarze powinni być bezkarni?

**Biegli mają na myśli prawdopodobnie art. 160. § 1.Kodeksu karnego, który brzmi

„Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności (…)”.

O tym, że jeśli nawet uzyskamy wyrok skazujący z tego artykułu, to taki wyrok nie załatwia  sprawy odszkodowania, pisałam już tutaj.

Jeszcze rzadziej zdarza się skazanie członka personelu medycznego z art. 155. Kodeksu karnego:

”Kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”.

Wymagałoby to bowiem udowodnienia, że gdyby postępowanie lecznicze było prawidłowe, to do śmierci z pewnością nie doszłoby. Chodzi o związek przyczynowy: działanie lub zaniechanie sprawcy nie musi być wyłącznym czynnikiem prowadzącym do śmierci, ale musi być niezbędnym (tj. bez zachowania sprawcy nie doszłoby do utraty życia).

{ 15 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lidia Listopad 30, 2016 o 13:16

Szanowna Pani Mecenas,
Na jakiej podstawie zostalo stwierdzone, ze: „pacjentka zmarła w szpitalu na niezdiagnozowany i nieleczony prawidłowo zawał serca”.
A nie na przyklad z powodu zaburzenia rytmu serca spowodowanego niewydolnoscia nerek i powstalymi z tego powodu zaburzeniami elektrolitowymi?
Czy istnieja jakiekolwiek wyniki badan laborytoryjnych z czasu hospitalizacji? Dlaczego i na jakiej podstawie lekarz odmowil konsultacji kardiologicznej? Dlaczego lekarz prowadzacy nie poprosil natychmias o konsultacje internistyczna?
Serdecznie pozdrawiam
Lidia Ukarma

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 30, 2016 o 13:30

Biegli podają: „Przy przyjęciu wywiad z pacjentką był trudny do zebrania z uwagi na jej ciężki stan ogólny. W badaniu przedmiotowym stwierdzono m.in. obrzęki kończyn dolnych, częstość oddechów 21/min., rzężenia nad płucami z wydłużonym wydechem i obniżone ciśnienie tętnicze do 70/50 mmHg. Rozpoznano wstrząs kardiogenny. Podano. dożylnie 4 ampułki Furosemidu, Dopaminę (aminę katecholawą wspomagającą krążenie) w dawce 200 mg, Insulinę Actrapid (szybkodziałający hormon obniżający stężenie glukozy we krwi). W dalszej kolejności podano Corhydron w dawce 100 mg, Levonor (aminę katecholawą wspomagającą krążenie) w dawce 4 mg, Taromentiu (antybiotyk) w dawce l g + 200 mg oraz Atrovent (lek antycholinergiczny rozszerzający oskrzela). Włączono tlenuterapię bierną. Wykonano badania laboratoryjne krwi, które wykazały m.in. niewielką leukocytozę, wykładniki odwodnienia (podwyższony hematokryt), kwasicę z głębokim niedoborem zasad, znacznie podwyższone stężenie kreatyniny i potasu oraz krytyczne obniżenie eGFR (filtracji kłębuszkowej) wskazujące na głęboką niewydolność nerek, znacznie podwyższone stężenie troponiny T i CKMB wskazujące na ostry zespół wieńcowy z martwicą mięśnia serca. Zależono cewnik do pęcherza moczowego, jednak nie uzyskano moczu, co potwierdzało występowanie schyłkowej niewydolności nerek (SNN). W toku dalszej hospitalizacji ciśnienie tętnicze u pacjentki ulegało stopniowemu obniżeniu do 60/36 mmHg i o godzinie 1050 nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia – stwierdzono zgon pacjentki.” – więc wg mnie bezpośrednią przyczyną zgonu był zawał serca, ale pośrednią (tak jak Pani pisze) niewydolność nerek i zaburzenia elektrolitowe.
Na blogu oczywiście nie da się szczegółowo przedstawić pełnego przebiegu leczenia.

Odpowiedz

przemek s Listopad 30, 2016 o 17:46

Niestety wpis na blogu jest niezrozumiały. Pacjentka była przyjęta na o dermatologii z powodu? I w jakim wówczas była stanie? Czy stan przy przyjęciu opisany w komentarzu był już pierwszego dnia hospitalizacji?

Rozumiem chęć zachowania tajemnicy ale wykreślenie imienia, nazwiska szpitala i daty uniemożliwi jakąkolwiek identyfikacje.

Nie wiadomo jakie postawiono rozpoznanie w karcie informacyjnej.

(Nie ma nic o Atlantyku)

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 30, 2016 o 18:40

Panie Doktorze, niestety ze zrozumiałych powszechnie powodów nie mogę i nie chcę umieszczać na blogu pełnej historii choroby.
Istotą postu jest podkreślenie z jednej strony ilości błędów w leczeniu (a także ich ciężaru gatunkowego), jakie w opinii jednoznacznie wskazali biegli, a z drugiej strony jednoznacznego stwierdzenia biegłych, że ich zdaniem niewłaściwe leczenie nawet nie naraziło pacjentki na pogorszenie zdrowia.
Innymi słowy, czy by się pacjentkę leczyło, czy nie, to i tak była na tyle schorowana, że to bez znaczenia…(???)

Odpowiedz

rafal Listopad 30, 2016 o 19:37

” Innymi słowy, czy by się pacjentkę leczyło, czy nie, to i tak była na tyle schorowana, że to bez znaczenia…(???)”

niestety, ale z na tyle na ile zrozumiały jest ten wpis na blogu, to prawda
to prawda lekarze są obecnie w stanie wyleczyć zdecydowaną większość schorzeń, pomóc pacjentowi w przypadkach skrajnych, a jeśli nie całkowicie wyleczyć to ulżyć w ostatnich chwilach, ale to jak podkreśliłem w zdecydowanej większości schorzeń
to zawsze trudne dla pacjenta, rodziny i dla lekarzy (naprawdę dla lekarzy też), że nie da się każdego uratować i każdemu pomóc
mam wrażenie, że obecnie jest parcie na to, żeby żyć jak najdłużej, ale już nie koniecznie jak najlepiej – szczególnie to widać w Polsce, nie ma takiego ciśnienia na to w krajach zachodnich
jak na początku napisałem z opisu na blogu można powiedzieć, że tu naprawdę nie dało się pacjentce pomóc

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Listopad 30, 2016 o 21:24

Tak, to prawda, też obserwuję trend, że rodzinom jest trudno pogodzić się z odejściem bliskich nawet w bardzo podeszłym wieku. Wg mnie często jest to efekt rozgoryczenia i złości związanej z niezadowoleniem z jakości pomocy medycznej, jaka została udzielona pacjentowi w jego ostatnich dniach.

Odpowiedz

przemek s Listopad 30, 2016 o 18:58

Jeśli pierwszego dnia hospitalizacji była w takim stanie jak przy przyjęciu to tak, leczenie było prawdopodobnie bez wpływu na rokowanie.

Można sie spierać z biegłymi że
– używają przestarzałej terminologii (pnn/snn)
– bezmocz w żadnym wypadku nie potwierdza snn, ale świadczy o aki, będące tutaj skutkiem hipoperfuzji [jest to rażący błąd w rozumowaniu]
– jeśli pacjentka przy przyjęciu była w stanie ogólnym dobrym to nie było wskazań do wykonania echa serca, ekg czy TnI (biegli bezrefleksyjnie oceniają retrospektywnie, wiedząc co później się stało z chorą). Aktualne wytyczne wręcz piszą aby nie oznaczać TnI jeśli nie mamy podejrzenia ozw; biegli w takim wypadku wydają opinie wbrew aktualnej wiedzy.

Intryguje mnie odmowa wykonania konsultacji. Poproszono konsultacje a kardiolog nie widząc pacjentki odmówił? Ktoś był takim „Januszem Medycyny”? Przecież to jest kryminał – i to pisze ja 😉

Brak danych uniemożliwia stwierdzenie czy był błąd czy jest to przebieg choroby (pomimo dobrego leczenia). Nie wiadomo ile wynosiła TnI, rkz (ile ph, ile sao, o2 i co2). Otrzymywała antybiotyk – czemu? Może był wstrząs septyczny? LKZ podana powyżej jest chyba niepełna, brak dawkowania…

Odpowiedz

józef muniak Listopad 30, 2016 o 23:18

wydaje mi się , że biegli wchodzą w kompetencje władzy sądowniczej. Ich zadaniem powinna być wyłącznie ocena postępowania lekarzy.

Odpowiedz

józef muniak Grudzień 9, 2016 o 23:24

A jak w takich przypadkach Prokuratura uzasadnia umorzenie postępowania ? Znikomą szkodliwością czynu czy brakiem znamion czynu zabronionego?

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Grudzień 10, 2016 o 04:36

Standardem jest „brak znamion czynu zabronionego” – gdy z opinii biegłych wynika, że nie było błędu, związku przyczynowo-skutkowego albo skutku.

Odpowiedz

Krzysztof Biernacki Grudzień 14, 2016 o 04:50

Zawsze można czekać na wynik sekcji 5 miesięcy ( ponaglenia za strony prokuratury i groźba kary za brak orzeczenia w stosunku do biegłych ) żeby otrzymać wynik w którym poza przepisaniem paru stron z dokumentacji medycznej dziecka z okresu leczenia zostaje zawarta krótka notatka która poza oczywistym wykluczeniem czynników zewnętrznych ( chronimy jak się da kolegów z tego samego szpitala ) zawiera diagnozę tak dziwną że aż niedorzeczną na dokładkę nic na pewno , bo stwierdzenia przypuszczalnie , prawdopodobnie przy diagnozie glejaka ( gdzie przez okres pół roku leczenia nie było nawet wzmianki o nim ) jest co najmniej żenująca.
Zastanawiam się ile jeszcze czasu upłynie , i czy kiedykolwiek dojdziemy do prawdy na co i dlaczego nasze dziecko musiało zakończyć swoje krótkie 13 letnie życie 🙁

Odpowiedz

Grażyna Pająk Luty 12, 2017 o 17:30

Ponieważ znam opisywaną historię, pragnę tutaj dodać że pacjent leczył się na przewlekłą niewydolność nerek z dobrym skutkiem terapeutycznym o czym świadczą wyniki podczas przyjęcia do szpitala zastosowanym lekiem przez nefrologa o nazwie Trifas (diuretyk pentlowy nowej generacji z grupy Torasemid ) polecam artykuł z Internetu Torasemid iFurosemid podobieństwa i różnice. W trakcie przyjmowania pacjenta na oddział nie zapisano w dokumentacji o tym schorzeniu i nie zastosowano leczenia moczopendnego stad powstawanie obrzękow gdy zauważyli pomyłkę zlecono konsultacje kardiol ale lekarz zamiast dac trifas całkowicie zmienil leczenie na furosemid w zbyt malej dawce czyli 40 mg 1 raz dziennie a przed trifasem pacjent zażywal furosemid w dawce 80 mg więc lek był w zbyt malej dawce aby pomagał. Jestem pielegniarka pracuję na stacji dializ x osobami z niewydolnością nerek wiem o czym mówię no a dalej to sie juz potoczylo na dodatek wysoki potas powoduje zaburxenia rytmu które doprowadziły do dalszego stanu a idąc do szpitala byl w dorym stanie zdrowia o czym świadczą wyniki badan niestety złe leczenie a wlasciwie jego brak doprowadziły do całkowitego uszkodzenia nerek i przepraszam za moje wyrazenie ale biegły napisał poprostu brednie.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Luty 13, 2017 o 01:40

Szanowna Pani, miejmy nadzieję, że opinia uzupełniająca będzie uwzględniała te okoliczności…

Odpowiedz

Agnieszka Maj 29, 2017 o 12:01

Wskażę tylko nieprawidłowości w rozumowaniu pani pielęgniarki, w odniesieniu do informacji uzyskanych powyżej i w połączeniu z profesjonalnym opisem leku (Torasemid) na portalu mp.pl:
„Przeciwwskazania

Zaburzenia czynności nerek z bezmoczem, śpiączka wątrobowa i stany przedśpiączkowe, niedociśnienie tętnicze”
Proszę pomyśleć o efekcie użycia leku odwadniającego przy obniżonym ciśnieniu tętniczym.

Dodam jedynie, że rozumiem żal rodziny, jednakże pacjentka była mocno schorowana i nic temu nie zaprzeczy. Łatwo jest kogoś osądzać.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 12:58

Szanowna Pani,
schorowanych pacjentów, według mojej opinii, należy leczyć jeszcze uważniej, niż „nie schorowanych”. Wiadomo, jak niebezpieczne są interakcje leków czy skutki uboczne – lek leczy jedno schorzenie, a szkodzi na drugie.
Więc po pierwsze: tym trudnej zaakceptować w takiej sytuacji leczenie „po omacku”, bez badań, bez konsultacji, niedostosowanymi dawkami leków.
Po drugie: jeśli nawet pacjent jest schorowany, a leczenie jest nieprawidłowe, to nie można uznać, że personel medyczny – oczywiście nie w sposób celowy – co najmniej nie przyspieszył śmierci pacjenta.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: