Uszkodzenie rdzenia kręgowego – czy doszło do błędu?

Jolanta Budzowska        12 maja 2017        2 komentarze

Czasem– delikatnie mówiąc – niezbyt trafny wyrok sądu potrafi skutecznie zepsuć mi humor, jak dziś. Ale ponieważ – jak mawiają sportowcy – piłka wciąż jest w grze i nawet przez myśl mi nie przyszło, żeby poddać się bez dalszej walki (przed nami skarga kasacyjna!), to na razie nie napiszę o tej sprawie.

Napiszę za to o kolejnym z ostatnio wydanych – po opisanym w poście „Mądry Sąd, sprawiedliwy wyrok” – sprawiedliwym wyroku.

Młody mężczyzna miał wypadek motocyklowy. Doznał urazu kręgosłupa. A potem niestety było jeszcze gorzej: doszło do szeregu błędów i nieprawidłowości w leczeniu.

W szpitalu nie wykonano pełnej diagnostyki (między innymi badania TK – tomografu komputerowego – kręgosłupa w odcinku piersiowym). Lekarze uznali, że doszło do pełnego uszkodzenia rdzenia kręgowego, więc operacja i tak nic nie da. W kolejnej placówce, po badaniu MR (rezonansu magnetycznego) okazało się jednak, że podczas wypadku rdzeń nie został całkowicie przerwany. Wykonano więc operację odbarczenia rdzenia. Było jednak już za późno, operacja nie przyniosła efektu, a pacjent pozostał sparaliżowany od pasa w dół.

Niedowład kończyn dolnych spowodował powstanie skostnień okołostawowych w okolicy stawów biodrowych. Lekarze zbyt pochopnie – tym razem za wcześnie – zdecydowali o leczeniu operacyjnym. Skostnienia szybko narosły powtórnie wkrótce po ich operacyjnym usunięciu.

Na domiar złego, zabieg przeprowadzono bez wymaganej profilaktyki antybiotykowej. Po operacji u pacjenta zdiagnozowano bakteryjne zakażenie szpitalne, ropnie i przewlekłą, niegojącą się ranę z przetoką. Poza paraliżem, to właśnie czynna przetoka ropna jest dzisiaj podstawowym problemem poszkodowanego pacjenta.

I co o tym sądzić?

  • Gdyby u pacjenta wykonano w odpowiednim czasie operację odbarczenia rdzenia, miałby szanse na pełną sprawność, być może nie żyłby dziś na wózku inwalidzkim.

 

  • Gdyby chodził, nie narosłyby skostnienia.

 

  • Gdyby nawet operacja kręgosłupa nie przyniosła poprawy, ale przeprowadzono właściwą kwalifikację przed zabiegiem usunięcia skostnień, to operacja ta prawdopodobnie odbyłaby się znacznie później, a skostnienia usunięto by raz na zawsze.

 

  • Gdyby nawet operacja skostnień była wykonana wtedy, kiedy rzeczywiście ją przeprowadzono, ale podano by pacjentowi profilaktycznie antybiotyk – z dużym prawdopodobieństwem uniknąłby zakażenia szpitalnego.

Każda sprawa o błąd medyczny to pojedyncze lub – jak w tym przypadku – cała seria „gdyby”. Bazujemy przecież na rachunku prawdopodobieństwa, nikt nie da gwarancji, że nawet „modelowo” leczony pacjent odzyska w pełni zdrowie.

Sąd uznał w tym przypadku, że szpital powinien ponieść odpowiedzialność za wszystkie te zaniedbania, których ofiarą padł pacjent: za brak operacji kręgosłupa na czas, za brak rzetelnej analizy czy operacja skostnień powinna być wykonana, za brak ochrony pacjenta przed zakażeniem.

Z uzasadnienia wyroku Sądu:

„Istotne jest to, że niewykonanie operacji odbarczenia rdzenia kręgowego we właściwym czasie pozbawiło powoda szans na jakiekolwiek wyleczenie (poprawę stanu zdrowia), albowiem do chwili obecnej powód funkcjonuje ze świadomością, że nie wszystko zostało wykonane w odpowiedni sposób.”

Nic dodać, nic ująć.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lidia Maj 12, 2017 o 15:52

Dobry wpis, dziekuje i…..prosze sie nie martwic…zycze powodzenia w tej „skardze kasacyjnej”

L.U.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Maj 12, 2017 o 15:58

Bardzo dziękuję! Pełnomocnicy też czasem potrzebują wsparcia i tego, że pacjenci/klienci w nich wierzą:-) Bo i nam czasem ręce opadają – choć tylko na krótką chwilę – gdy walczymy z wiatrakami…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: