Uzasadnienie wyroku po angielsku

Jolanta Budzowska        04 sierpnia 2016        Komentarze (1)

Pod jednym z postów na moim drugim blogu, rozpętała się niezwykle ciekawa dyskusja na temat  tego, jak to jest pozwać lekarza o błąd medyczny w Polsce i w Stanach czy w Anglii. Komentarze można przeczytać tutaj, a ja tymczasem chciałam nawiązać do głównego wątku, czyli sytuacji poszkodowanych, którzy dochodzą w sądzie roszczeń odszkodowawczych.

Jakiś czas temu pisałam o procesie związanym ze szkodą na zdrowiu, w jakim uczestniczyłam przed sądem w Londynie. Byłam tam nie tak, jak zwykle, pełnomocnikiem, a występowałam w charakterze biegłego.

Dla zainteresowanych początkiem historii podaję linki do poprzednich wpisów: część I i część II.

Sąd wydał niedawno w tej sprawie wyrok. Sędzią orzekającą była Mrs Justice Whipple.  Sprawa weszła na wokandę England and Wales High Court (Queen’s Bench Division) 17 maja tego roku. Przeprowadzenie wszystkich dowodów zajęło sędzi … 4 dni. Wyrok zapadł 13 lipca 2016 roku, to znaczy w tym dniu nastąpiło jego ogłoszenie i publikacja na stronie internetowej sądu z pełnym uzasadnieniem, liczącym  142 strony plus załączniki. Pełny tekst wyroku można przeczytać TUTAJ. Niestety, dostępny jest tylko w języku angielskim.

O jakości orzekania świadczy już tylko spis treści:

spis tresci

Myślę, że ten wyrok może zainteresować także polskich sędziów…

Zainteresowanych bliższą relacją z procesu  zapraszam także na anglojęzyczne omówienie  całego postępowania, jakie na swojej stronie umieścił pełnomocnik poszkodowanej  w poście „£447,000 damages for miscarriage following road traffic accident in Poland”.

Dlaczego w ogóle o tym jeszcze piszę?

Bo cały czas jestem pod wrażeniem. Że proces procesowi nie równy. Że najwyraźniej wymagając od stron i pełnomocników  maksymalnego profesjonalizmu, sędziowie w High Court wymagają też tego samego od siebie.

Proces dotyczył nie błędu medycznego, a roszczeń związanych z następstwami wypadków samochodowych, którym w niedużym odstępie czasu uległa poszkodowana: odniosła poważne szkody na zdrowiu, poroniła swoją pierwszą ciążę, popadła w depresję. Z uwagi na to, że do pierwszego wypadku komunikacyjnego doszło na terenie Polski o tym, jaka rekompensata jej się należy, decydowały w przeważającej mierze przepisy polskiego prawa materialnego, przede wszystkim Kodeksu cywilnego.  Te same przepisy stosuje się w Polsce, i to zarówno do spraw związanych z wypadkiem komunikacyjnym, jak i z błędem medycznym.

A dlaczego twierdzę, że proces „tam” a proces „tu” to niebo a ziemia? (Oczywiście, nie generalizujmy – nie zawsze.)

Po pierwsze, z uwagi na wspomnianą już wcześniej organizację procesu – 4 dni i po wszystkim.

Po drugie: imponujące jest to, jak rzetelnie jest skonstruowane uzasadnienie wyroku. Nie ma cienia wątpliwości jaki był tok rozumowania sędzi, jakimi motywami kierował się sąd i jak wyliczał składniki odszkodowania. O problemach, jakie poszkodowani mają z tym przed polskimi sądami, pisałam między innymi tutaj.

Po trzecie: sąd przyznał zryczałtowaną równowartość utraconych zarobków na przyszłość przy założeniu, że powrót poszkodowanej wymaga czasu i dodatkowych szkoleń, a ona sama leczenia jeszcze przez jakiś czas. Takie rozwiązanie jedynie wyjątkowo może być zastosowane w Polsce, a często miałoby sens.

W efekcie całkowita rekompensata w funtach brytyjskich to:

  • zadośćuczynienie £88.000 (funtów brytyjskich) plus odsetki £46.191
  • odszkodowanie £73.765 plus odsetki £38.719
  • zryczałtowana renta i koszty przyszłego leczenia £200.705.

Aby otrzymać kwotę w złotych, proszę mnożyć przez (na okrągło) 5…

No i na koniec, z przyjemnością przeczytałam, jak sędzia oceniła moje  moje wyjaśnienia, które składałam jako biegła na rozprawie. Podobnie jak biegły w polskim sądzie, odpowiadałam na pytania sędziego oraz na te, które padały w ramach „krzyżowego ognia pytań” barristerów obu stron.

Fragmenty uzasadnienia, w tym dotyczące zadośćuczynienia:

„Where the opinions of the two experts diverged, I found Ms Budzowska’s evidence to be the more compelling, because of Ms Budzowska’s familiarity with the Polish legal system.” (…)

 

„If there remained any distance between the experts on the joint and several liability point, I prefer the evidence of Ms Budzowska. I accept her explanation of the policy which underlies article 441, and her evidence about other cases when the article has been invoked by the Polish courts to meet cases analogous with this one.” (…)

 

„I accept Ms Budzowska’s evidence as to what is more usual practice in Poland. I award interest from 30 days after the date of the demand (by which I mean the date of first notification in 2011), on the basis that a Polish court would be likely to do that.” (…)

 

„Overall, I am satisfied that Ms Budzowska’s brackets for redress under Articles 445 and 448 are reasonable and I accept them.”

🙂

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Jan Czerwiec 26, 2017 o 15:19

Pani Mecenas,
doskonały wpis. Pojawiła się jednak pewna nieścisłość. Otóż omawiany wyrok liczy nie tyle 142 strony, co raczej obejmuje 142 punkty (podobnie zresztą jak orzeczenia TSUE, czy ostatnio coraz większa liczba orzeczeń naszego krajowego TK czy NSA).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: