Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych

Jolanta Budzowska        29 listopada 2017        Komentarze (1)

Kończy się właśnie (31 grudnia 2017 r.) pierwsza, sześcioletnia kadencja członków Wojewódzkich Komisji do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych.

Póki co, instytucja ta została utrzymana, choć od 2012 roku było co najmniej kilka innych pomysłów* na to, jak zapewnić pacjentom łatwo dostępną ścieżkę dochodzenia odszkodowań za błędy medyczne. Żaden nie doczekał się jednak realizacji. Nie poprawiono również niedoskonałych i pełnych luk przepisów, na podstawie których działają Komisje, na szczęście jednak praktyka jakoś sobie z częścią tych problemów radzi. Nie ma jednak co ukrywać, że Komisje w większości nie spełniły pokładanych w nich przez poszkodowanych pacjentów nadziei.

Mimo tych mankamentów, czasem jednak sama doradzam klientom skierowanie wniosku o wydanie orzeczenia o zdarzeniu medycznym do Wojewódzkiej Komisji o Zdarzeniach Medycznych. Dlaczego? Odpowiedź nasunie się sama, po lekturze krótkiego podsumowania najważniejszych plusów i minusów działania Komisji z punktu widzenia poszkodowanego pacjenta albo spadkobiercy zmarłego pacjenta.

Plusy:

  1. Jest tanio. W przypadku przegranej – w przeciwieństwie do procesu sądowego – pacjent nie poniesie dużych kosztów, co najwyżej 200 zł. opłaty od wniosku plus zwrot kosztów podróży i noclegu oraz utraconych zarobków lub dochodów osób wezwanych przez Wojewódzką Komisję, plus wynagrodzenie dla biegłego za sporządzenie opinii (nie więcej niż 450 zł za jedną opinię).  Dodatkowo, można złożyć wniosek o nieobciążanie kosztami w przypadku orzeczenia o braku zdarzenia. Możliwe jest także wycofanie wniosku w toku postępowania. Praktyka poszczególnych Komisji jest różna, ale najczęściej wówczas wnioskodawca nie zostaje w ogóle obciążony kosztami.
  2. Postępowanie jest mniej sformalizowane niż przed sądem cywilnym, samodzielnie działający pacjent jest w stanie sobie poradzić*.
  3. Szpital jest zobowiązany do udzielenia odpowiedzi na wniosek pacjenta o wydanie orzeczenia o zdarzeniu medycznym. W takim piśmie są zawarte wszystkie argumenty podmiotu leczniczego i dowody, jakimi dysponuje. Możemy więc przewidzieć strategię obrony w ewentualnym przyszłym procesie sądowym, która będzie zapewne analogiczna. To pozwala się lepiej przygotować do sprawy sądowej, a czasem i przemyśleć, czy na pewno mamy rację i  w razie czego czym prędzej i bezkosztowo się wycofać.
  4. Komisja przesłuchuje świadków, najczęściej lekarzy i pielęgniarki, zyskujemy więc bardzo ważny materiał dowodowy – wiemy, co ci członkowie personelu będą zeznawać w sądzie.
  5. Najczęściej Wojewódzka Komisja przekazuje sprawę do oceny biegłemu. Jakość tych opinii bywa różna, niekiedy są one bardziej lakoniczne i powierzchowne niż opinie sądowe, ale zawsze coś… Taka opinia pozwala nam się przekonać, w jaki sposób może spojrzeć – na wydawałoby się oczywisty błąd medyczny – biegły lekarz. Gorzej, gdy Komisja orzeka bez biegłego, w składzie orzekającym nie ma np. lekarza chirurga, tylko same pielęgniarki (Komisja orzeka w składach czteroosobowych: dwóch przedstawicieli zawodów medycznych, dwóch prawników), a sprawa dotyczy technicznych aspektów operacji – wówczas uzasadnienie najczęściej jest mało przydatne na przyszłość.
  6. Choć orzeczenia Komisji nie mają mocy wiążącej dla sądów (tzn. na przykład sąd cywilny może dojść do odmiennych ustaleń, niż Wojewódzka Komisja), to jednak odgrywają w procesie sądowym pewną rolę. Pomijając nawet fakt, że jest to dowód z dokumentu urzędowego, to okoliczność, że Wojewódzka Komisja ds Orzekania o Zdarzeniach Medycznych oceniła, że w danej sytuacji miało miejsce leczenia niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i pozostaje ono w związku przyczynowo-skutkowym z pogorszeniem stanu zdrowia pacjenta  – uprawdopodabnia zarzuty pacjenta zawarte w pozwie.

Minusy:

  1. Na złożenie wniosku do Wojewódzkiej Komisji jest niewiele czasu – zasadniczo rok od daty zdarzenia i dowiedzenia się o szkodzie na zdrowiu.
  2. Postępowanie nie jest tak szybkie, jak założono w ustawie (4 miesiące), często trwa nawet rok lub dłużej, i to w „pierwszej instancji”.
  3. Jeśli Komisja nie orzeknie o zdarzeniu (pozytywnie dla pacjenta) – to postępowanie przed Komisją nie przerywa biegu przedawnienia dla roszczeń wynikających z błędu medycznego i czasem po zakończeniu prac Komisji okazuje się, że na pozew jest już za późno…
  4. Czasem Komisja idzie na skróty i orzeka bez biegłego. Wartość merytoryczna takich orzeczeń bywa różna, w zależności od kompetencji członków danego składu (patrz punkt 6 powyżej).
  5. Jeśli toczy się jakiekolwiek inne postępowanie w sprawie (sprawę prowadzi Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej lub sąd lekarski, sprawa jest w prokuraturze albo w sądzie cywilnym lub karnym itd) postępowanie przed Komisją jest zawieszane z urzędu.
  6. Korzyść z uzyskania – nawet korzystnego dla pacjenta – orzeczenia Wojewódzkiej Komisji ds Orzekania o Zdarzeniach Medycznych jest… taka sobie. Komisja nie orzeka o odszkodowaniu i zadośćuczynieniu dla pacjenta, niczego nie „zasądza” ani nie przyznaje konkretnych pieniędzy. Orzeka o zasadzie, tzn. czy leczenie było niezgodne z aktualną wiedzą medyczną i czy pacjent poniósł szkodę na zdrowiu lub zmarł na skutek niewłaściwego leczenia.
  7. Szpital nie ma obowiązku wykonać orzeczenia Komisji w taki sposób, żeby zaproponowana rekompensata była fair. O tym, jak mogą się różnić propozycje szpitala przedstawione po orzeczeniu Komisji od kwot wywalczonych na innej drodze napisałam w poście  „Jak się ma 7 do 150?” To zresztą nie jedyny w mojej praktyce przykład, że wszczęcie postępowania przed Komisją ma sens, ale traktować to należy jedynie jako pewien etap walki o odszkodowanie za błąd lekarski.
  8. Postępowanie przed Komisją może dotyczyć tylko leczenia w szpitalu (mieści się w tej definicji także SOR). Odpada więc na przykład leczenie ambulatoryjne czy pomoc udzielana przez ratowników medycznych.
  9. Przed Komisją nie można ubiegać się o rentę, a kwoty, o jakie można wnioskować też są stosunkowo niskie:  maksymalne zadośćuczynienie dla pacjenta  wynosi w przypadku:− zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia pacjenta – 100.000 zł;− śmierci pacjenta – 300.000 zł., ale jak wspomniałam wyżej, i tak o wysokości ewentualnej rekompensaty w danym przypadku decyduje szpital, …w którym doszło do błędu medycznego. Pacjent może tylko przyjąć propozycję albo ją odrzucić. Nie ulega wątpliwości, że  przypadku błędów przy porodzie i na przykład niedotlenienia dziecka, skutkującego czterokończynowym porażeniem i MPD (mózgowe porażenie dziecięce), nawet maksymalna kwota 100.000 zł. ma się nijak w stosunku do zadośćuczynienia, jakie można uzyskać w sądzie (polecam lekturę wpisu „Zadośćuczynienie dla dziecka – utrata słuchu” i innych, o podobnej tematyce na moim drugim blogu „Błądprzyporodzie.com”).
  10. Przyjmując propozycję szpitala (wypłaty określonej kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia) pacjent musi się zrzec dalej idących roszczeń, co w przypadku poważnych schorzeń i niepewnych rokowań, jest oczywiście niekorzystne dla pacjenta.
  11. W przypadku, gdy o odszkodowanie i zadośćuczynienie za śmierć pacjenta na skutek błędu medycznego chce się ubiegać rodzina, musi najpierw przeprowadzić postępowanie spadkowe. Jedynie spadkobiercy mogą występować w wnioskiem do Komisji.

Uff. Tych plusów i minusów możnaby wymienić jeszcze sporo, powyżej napisałam o najważniejszych.

Lista minusów jest dłuższa niż plusów, ale pozory mylą, bo jak wspomniałam na wstępie, czasem jednak warto sprawę skierować w pierwszej kolejności do Komisji. Szczególnie, gdy bardzo boimy się ryzyka kosztów sądowych na wypadek przegranej w sądzie. Albo, gdy mamy wątpliwości co do faktycznego przebiegu leczenia i zanim sformułujemy ostateczne zarzuty, chcemy zweryfikować dowody i przekonać się na przykład, co w sprawie mają do powiedzenia świadkowie: lekarze i pielęgniarki.

Zdarzają się też motywy niecodzienne, jak na przykład, gdy poszkodowanym pacjentem jest lekarz i chciałby na jak najmniej konfrontacyjnej ścieżce dochodzić swoich praw. Komisja jest wówczas swego rodzaju szansą dla szpitala na refleksję i podjęcie rozmów ugodowych. Czy z sukcesem? To zupełnie inna historia.

*O różnych pomysłach ustawodawcy w sprawie Wojewódzkich Komisji do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych pisałam też w poście „Czy pacjentowi może pomóc Wojewódzka Komisja do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych”.

**W postępowaniu przed Wojewódzką Komisją do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w większości przypadków pacjent jest w stanie poradzić sobie bez profesjonalnego pełnomocnika, ważne tylko, żeby sam wniosek spełniał wymogi formalne i zawierał odpowiednią argumentację i wnioski dowodowe, więc ewentualnie na etapie sporządzania wniosku pomoc radcy prawnego lub adwokata jest wskazana.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Jan Listopad 30, 2017 o 16:19

Nic dodać, nic ująć

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: