Zakażenie szpitalne nie oznacza automatycznie, że doszło do błędu medycznego. A jednak nie wystarczy nazwać je „powikłaniem”, aby zamknąć sprawę. W rozmowie z Ewą Podolską w Radiu TOK FM wyjaśniam, jakie okoliczności trzeba sprawdzić, kiedy infekcja pojawia się w związku z leczeniem, jakie dowody mogą mieć znaczenie i od czego pacjent powinien zacząć.
Od kilku tygodni goszczę w kolejnych odcinkach audycji „Prawo bez recepty”, prowadzonej przez Ewę Podolską. Rozmawiamy o prawach pacjenta, błędach medycznych, dokumentacji, odpowiedzialności szpitala i dostępnych sposobach dochodzenia roszczeń. To tematy, z którymi na co dzień spotykam się podczas analizy dokumentacji medycznej, pracy z biegłymi i reprezentowania pacjentów w postępowaniach odszkodowawczych.
„Prawo bez recepty” jest emitowane w Radiu TOK FM w czwartki od godziny 10:40 do 11:00. Ewa Podolska zaprasza do studia różnych ekspertów, dlatego zachęcam do słuchania cyklu na bieżąco, nie tylko odcinków z moim udziałem. Archiwalne rozmowy są niestety dostępne wyłącznie dla subskrybentów TOK FM Premium. Informacje o audycji i jej odcinki znajdują się na stronie „Prawo bez recepty” w TOK FM.
Poniższy tekst nie jest stenogramem audycji ani dosłownym zapisem wypowiedzi. To autorskie omówienie pytań i tematów poruszanych w rozmowie.
Najważniejsze wnioski dla pacjenta
- Nie każde zakażenie związane z leczeniem jest skutkiem zaniedbania, ale każde poważne podejrzenie wymaga analizy przebiegu opieki.
- Trzeba ocenić trzy etapy: zapobieganie zakażeniu, jego rozpoznanie oraz leczenie.
- Objawy mogą pojawić się dopiero po wypisie. Sam moment ich wystąpienia nie przesądza, gdzie doszło do zakażenia.
- Znaczenie mają nie tylko wypis i wynik posiewu, lecz także pełna dokumentacja, karty podawania leków, obserwacje lekarskie i pielęgniarskie oraz chronologia objawów.
- Pacjent może rozważyć postępowanie sądowe albo, po spełnieniu warunków ustawowych, wniosek do Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych. Wybór drogi zależy od okoliczności i skutków zdrowotnych.
Zakażenie szpitalne a odpowiedzialność szpitala
Pacjent poszedł do szpitala po zdrowie, a wrócił z zakażeniem. Czy należy mu się odszkodowanie?
Nie automatycznie. Rozumiem jednak, dlaczego pacjent może tak myśleć: zgłosił się z jednym problemem, a po leczeniu musi mierzyć się z kolejnym, niekiedy znacznie poważniejszym.
Z prawnego punktu widzenia trzeba ustalić, czy szpital lub personel dopuścili się nieprawidłowości, czy zakażenie albo pogorszenie jego przebiegu pozostaje z tą nieprawidłowością w związku oraz jaką szkodę poniósł pacjent. Analizuję przy tym trzy etapy: zapobieganie zakażeniu, jego rozpoznanie i leczenie. Odpowiedzialność może wynikać z zaniedbania na każdym z nich.
Samo wpisanie w dokumentacji słowa „powikłanie” nie odpowiada jeszcze na pytanie, czy można było zakażeniu zapobiec albo wcześniej je rozpoznać i prawidłowo leczyć.
Co właściwie oznacza zakażenie szpitalne? Czy musi ujawnić się jeszcze podczas pobytu?
Nie. Ustawowa definicja wiąże zakażenie szpitalne z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a nie wyłącznie z miejscem, w którym pojawiły się pierwsze objawy. Zakażenie może ujawnić się po wypisie, o ile czas jego wystąpienia i właściwości choroby przemawiają za związkiem z leczeniem.
Działa to również w drugą stronę. Infekcja rozpoznana podczas hospitalizacji nie musi być nabyta w szpitalu. Pacjent mógł znajdować się w okresie wylęgania choroby już w chwili przyjęcia. Dlatego popularna granica 48 godzin bywa wskazówką epidemiologiczną, ale sama nie rozstrzyga odpowiedzialności prawnej.
Czy wykrycie konkretnej bakterii wskazuje, kto ponosi winę?
Nie ma bakterii, której sama nazwa automatycznie dowodziłaby winy szpitala. Dotyczy to również drobnoustrojów wielolekoopornych. Trzeba odróżnić zakażenie od nosicielstwa i przeanalizować cały przebieg leczenia.
Także argument, że bakteria pochodziła z własnej flory pacjenta, nie kończy analizy. Nadal trzeba zapytać, czy prawidłowo oceniono ryzyko, zachowano zasady aseptyki, zastosowano potrzebną profilaktykę oraz odpowiednio szybko zareagowano na pierwsze objawy.
Za jakie zaniedbania może odpowiadać szpital?
Źródłem odpowiedzialności mogą być między innymi naruszenia zasad higieny i aseptyki, nieprawidłowa obsługa cewnika lub drenu, brak wskazanej profilaktyki, nieskuteczna izolacja pacjenta albo wadliwa organizacja pracy oddziału.
Nieprawidłowość może pojawić się także później: gdy personel zlekceważy gorączkę, nie zleci potrzebnych badań, nie zareaguje na pogarszający się stan chorego albo nie uwzględni wyniku wskazującego oporność bakterii na stosowany antybiotyk.
Co ważne, nawet jeśli nie uda się wykazać, że to szpital spowodował zakażenie, nadal można badać, czy zbyt późne rozpoznanie lub niewłaściwe leczenie doprowadziło do dodatkowej szkody. Wtedy trzeba oddzielić skutki samej infekcji od skutków zaniedbania.
Przykład znaczenia procedur, szkolenia personelu i właściwej obsługi drenażu opisałam we wpisie „Błąd organizacyjny szpitala «wart» 2 mln zł”.
Czy antybiotyk podany bez antybiogramu oznacza leczenie „w ciemno” i błąd?
Nie. Przy podejrzeniu ciężkiego zakażenia lekarz często musi rozpocząć leczenie natychmiast. Jest to leczenie empiryczne, czyli dobrane na podstawie wiedzy o najbardziej prawdopodobnym źródle zakażenia, możliwych drobnoustrojach i stanie chorego.
Materiał do badań mikrobiologicznych powinien zostać pobrany możliwie wcześnie, najlepiej przed pierwszą dawką antybiotyku, ale nie można z tego powodu niebezpiecznie opóźniać leczenia pacjenta w ciężkim stanie. Po uzyskaniu wyników trzeba ocenić skuteczność terapii i, jeśli to konieczne, ją zmodyfikować.
Błędem może być natomiast brak wskazanych badań mikrobiologicznych, pobranie niewłaściwego materiału albo zignorowanie wyniku pokazującego, że bakteria jest oporna na stosowany lek. Nie w każdej sytuacji wystarczy wymaz. W zależności od obrazu klinicznego potrzebne mogą być posiewy krwi, moczu lub materiał pobrany z głębi rany.
Jak udowodnić zakażenie szpitalne
Jak pacjent ma udowodnić zdarzenie, którego nie mógł zobaczyć?
Od pacjenta nie oczekuje się wskazania chwili przeniesienia bakterii ani konkretnej osoby, która do tego doprowadziła. Obraz zdarzenia powstaje z wielu elementów: dokumentacji medycznej, czasu pojawienia się objawów, wyników mikrobiologii, zeznań świadków, opinii biegłych, a niekiedy także danych o innych zakażeniach na oddziale.
W sprawach medycznych związek przyczynowy może być ustalany na podstawie odpowiednio wysokiego prawdopodobieństwa. Nie jest wymagana laboratoryjna pewność. Jednocześnie samo następstwo czasowe — najpierw pobyt w szpitalu, potem infekcja — zwykle nie wystarcza.
Braki w dokumentacji albo niewykonanie potrzebnych badań mogą utrudniać wyjaśnienie sprawy, ale nie oznaczają automatycznie ani przegranej pacjenta, ani odpowiedzialności szpitala. Szerzej o materiale potrzebnym w procesie pisałam w artykule „Dowody błędu medycznego — co trzeba mieć, by wygrać proces”.
Co powinien zrobić pacjent, który podejrzewa zakażenie związane z leczeniem?
Najpierw trzeba zadbać o leczenie i bezpieczeństwo zdrowotne. Równolegle warto:
wystąpić o pełną dokumentację medyczną, nie tylko kartę informacyjną z leczenia szpitalnego;
poprosić w szczególności o wyniki posiewów i antybiogramów, karty podawania leków, zlecenia, obserwacje lekarskie i pielęgniarskie oraz wyniki badań laboratoryjnych i obrazowych;
zachować zdjęcia rany, wyniki uzyskane po wypisie, skierowania, recepty i rachunki związane z dalszym leczeniem;
spisać chronologię objawów, konsultacji i przekazywanych informacji, dopóki szczegóły są świeże;
zanotować dane osób, które obserwowały przebieg leczenia lub stan pacjenta.
Pacjent ma prawo do swojej dokumentacji medycznej. Rzecznik Praw Pacjenta wyjaśnia zasady jej uzyskania, w tym to, że pierwsza kopia dokumentacji w żądanym zakresie jest wydawana nieodpłatnie.
Czy za zakażenie szpitalne można otrzymać odszkodowanie lub zadośćuczynienie
Jeżeli zakażenie pozostaje w związku z zawinionym działaniem lub zaniedbaniem, pacjent może rozważyć dochodzenie roszczeń na drodze cywilnej. W zależności od skutków mogą one obejmować zadośćuczynienie za krzywdę, odszkodowanie za poniesione koszty i straty, a przy trwałych następstwach także rentę.
Odrębną możliwością jest Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych. To pozasądowa droga dotycząca zdarzeń związanych ze świadczeniami udzielanymi w szpitalu i finansowanymi ze środków publicznych. Pacjent nie musi w niej wykazywać winy konkretnej osoby, ale nadal trzeba spełnić ustawowe warunki zdarzenia medycznego. Nie jest to świadczenie należne za każde zakażenie. Aktualne informacje publikuje Rzecznik Praw Pacjenta na stronie Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych.
Droga sądowa i postępowanie przed Rzecznikiem Praw Pacjenta różnią się zakresem możliwych świadczeń, zasadami i konsekwencjami przyjęcia przyznanej kwoty. Wybór powinien uwzględniać skalę szkody, przyszłe potrzeby pacjenta, dostępne dowody i terminy. Temat ugody ze szpitalem lub ubezpieczycielem pozostawiam na osobny wpis.
Zakażenia szpitalne należą do spraw wymagających bardzo uważnego odtworzenia przebiegu leczenia. Ta sama infekcja u dwóch pacjentów może mieć inne źródło, inny przebieg i inne znaczenie prawne. Jeżeli skutki zakażenia są poważne, warto możliwie wcześnie skonsultować pełną dokumentację i chronologię zdarzeń z prawnikiem zajmującym się błędami medycznymi. Pozwala to ocenić dostępne drogi dochodzenia roszczeń.



















