Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Badanie histopatologiczne w raporcie NIK

Jolanta Budzowska23 czerwca 20207 komentarzy

Czy jeszcze mnie dziwi, że badanie histopatologiczne, które stało się podstawą diagnozy nowotworu u pewnej pacjentki, biegły podsumował tak: „W preparacie stwierdza się obcy fragment materiału przemawiający za rakiem. Nie ma on jednak związku z badaniem zasadniczym i jest obcą domieszką. Patomorfolog powinien tak to opisać. A dodatkowo porozumieć się z lekarzem klinicystą, który skierował materiał do badania histopatologicznego. Powinien był mu wyjaśnić swoje wątpliwości. Należało zdawać sobie sprawę, jakie to może powodować następstwa”?

Nie, nie dziwi mnie. Szczególnie w świetle ustaleń najnowszego raportu NIK na temat tego, jak wykonuje się w Polsce badania histopatologiczne.

Błędne badanie hist-pat = błędna diagnoza?

Badanie histopatologiczne to codzienność, przede wszystkim w diagnostyce onkologicznej. Od tego, czy jego wynik jest wiarygodny, zależy być albo nie być pacjenta. O tym, że kontrola NIK w zakresie badań patomorfologicznych jest w trakcie, napisałam w poście: „Nierozpoznany czerniak: błąd w badaniu hist.-pat.” Zachęcam do przeczytania tamtego tekstu. Zawarłam w nim rady dla pacjentów, co zrobić, jeśli wynik badania histopatologicznego budzi wątpliwości.

Procedurę wykonywania badania ze wskazaniem, gdzie są punkty krytyczne, opisałam z kolei w poście „Jak wędruje materiał tkankowy?”  Przedstawiona tam historia leczenia pewnej pacjentki mrozi krew w żyłach. 

Co to jest badanie histopatologiczne?

Badanie histopatologiczne to badanie, które polega na ocenie pod mikroskopem materiału pobranego od pacjenta. Wykonuje je lekarz specjalista patomorfolog. Celem tego badania jest uzyskanie odpowiedzi na pytania: 

  • czy oceniana zmiana jest nowotworem,
  • określenie typu histologicznego nowotworu,
  • określenie stopnia złośliwości histologicznej guza (grading – G).  

Przedmiotem badania histopatologicznego są usunięte chirurgicznie narządy lub części narządów. Hist.-pat. wykonuje się także z pobranych w trakcie biopsji wycinków tkankowych.

Badanie histopatologiczne pod mikroskopem NIK

NIK nie opublikował jeszcze całości raportu „Organizacja, dostępność i jakość diagnostyki patomorfologicznej”. Dotarłam do jego fragmentów. Wnioski są wiele mówiące.

  • Podmioty lecznicze oszczędzają na pacjentach. Bo kiedy zlecają czy wykonują badanie patomorfologiczne, to koszty tego badania muszą zmieścić w ogólnych, refundowanych przez NFZ kosztach opieki ambulatoryjnej albo hospitalizacji pacjenta. Procedury hist-pat. nie są odrębnie wyceniane.
  • Aż 90% wyników badań histopatologicznych, z którymi pacjenci zgłosili się do Instytutu Onkologii, było opisanych skrajnie niestarannie Na tyle,że taki wynik i postawione przez patomorfologa rozpoznanie nie mogło być podstawą do podjęcia decyzji o sposobie leczenia pacjenta. Trzeba było badanie powtarzać. 
  • W 70 % skontrolowanych przez NIK podmiotach leczniczych badania patomorfologiczne nie były wykonywane w odpowiednich warunkach. Nie trzeba dodawać, że zwiększa to ryzyko błędu w ocenie hist.-pat.

Brudas w pracowni patomorfologii

W tej sytuacji nie dziwi mnie także, że do opisanego na wstępie błędu w badaniu histopatologicznym, który miał bardzo poważne skutki dla zdrowia pacjentki, doszło prawdopodobnie na skutek tego, że ktoś w pracowni patomorfologii był zwykłym brudasem. 

Biegły napisał tak:

„Należy przypuszczać, że w czasie wyjmowania materiału z naczynia i przygotowywania go do badania, z narzędzia lub płyty dostał się do tego materiału fragment innego, który był rakiem, a pozostał po uprzednio opracowywanym w pracowni materiale.”

Idzie ku lepszemu

Polskie Towarzystwo Patologów robi dużo, aby poprawić sytuację. Kluczem jest zwiększenie ilości dobrze wykształconych lekarzy specjalistów patomorfologów, realna wycena badań histopatologicznych i odpowiednie przygotowanie pracowni. Trzymam kciuki. A tymczasem sądy wydają wyroki w podobnych sprawach. Kilka dni temu wygraliśmy 300 tys. zł. dla pacjentki, która padła ofiarą dramatycznego błędu w rozpoznaniu histopatologicznym. Możesz o tej sprawie przeczytać na stronie BFP.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Bezpłatna analiza dokumentacji medycznej i ocena szans na odszkodowanie za błąd medyczny to hasło, którym kuszą prawnicy i różnego typu (i różnej wiarygodności) firmy odszkodowawcze. Zachęcają, abyś to ich wybrał do prowadzenia twojej sprawy. O tym, jak wygląda przyjmowanie przez naszą kancelarie spraw do prowadzenia, napisałam tutaj: “Jak dostać odszkodowanie za błąd medyczny?” Jest tam też taki akapit, który zaczyna się od zdania: “Niestety, najczęściej nie rekomendujemy drogi sądowej.” Warto przeczytać, dlaczego tak jest.

Tu tylko dopowiem, że negatywna ocena szans procesowych to nie tylko w jakimś stopniu rozczarowanie dla osoby, która do mnie pisze z prośbą o pomoc, ale też trudna decyzja dla kancelarii. Wiadomo, że my, prawnicy procesowi jesteśmy od tego, aby reprezentować klienta w postępowaniu przedsądowym i na sali sądowej. Czy jednak chodzi tylko o to, żeby “się procesować”, za wszelką – czasem dosłownie – cenę? Nie.

Najważniejsza jest dla mnie uczciwość wobec moich klientów. Jeśli nie mam silnego przekonania, nie tylko że mój klient ma rację, ale także, że jestem w stanie wygrać powierzoną mi sprawę, to jej nie przyjmuję do prowadzenia. Oczywiście, nie zamyka to nikomu drogi do poszukiwania innego pełnomocnika.

Na szczęście, często nawet w sytuacji, kiedy jestem zmuszona odmówić, dostaję miłe listy.  Jak ten poniżej.

“Dzień dobry,

na wstępie przepraszam, że tak długo nie odpisywałem. Było to spowodowane koniecznością przeanalizowania i podjęcia decyzji co mam dalej robić z moją sprawą. Serdecznie dziękuję za Państwa opinię.

Traktuję ją jako fachową, ponieważ zajmujecie się Państwo tym zawodowo i na pewno posiadacie duże doświadczenie w tej dziedzinie. Po przemyśleniu w oparciu o Państwa opinię, podjąłem decyzję, że nie będę składał pozwu sądowego w mojej sprawie o błąd medyczny. Szanse na wygraną są niewielkie a koszty, które musiałbym ponieść duże. Do tego dochodzi czas, zaangażowanie w sprawę i duże dawki stresu. W mojej sytuacji zdrowotnej byłoby to dla mnie bardzo szkodliwe. Doszedłem do wniosku, że lepiej nie mieć nic niż narobić sobie zobowiązań w imię niepewnej wygranej. 

Jeszcze raz dziękuję za bezpłatną analizę sprawy i wydanie fachowej opinii popartej logicznymi argumentami. Tym bardziej to doceniam, ponieważ inny adwokat usilnie mnie namawia na skierowanie sprawy do sądu. Jednak jest on mało przekonywujący. 

Adwokat ten chce ogromną kwotę za zajęcie się sprawą (oprócz kosztów zastępstwa procesowego). Stąd nie dziwi mnie to, że tak bardzo mnie namawia do założenia sprawy sądowej. Oczywiście roszczenia, o które kazała mi wstępnie wystąpić firma XY są wg mnie nierealne. Na pewno uległyby znacznemu zmniejszeniu. Ale i tak uważam, tak jak Państwo, że szanse na wygraną są małe. 

Bardzo miło mi było z Państwem korespondować tym bardziej, że rzadko się spotyka takie profesjonalne i uczciwe podejście.”

Wspaniałego dnia! I pamiętaj, że wartość oferty pt. “Bezpłatna analiza dokumentacji medycznej” zależy od tego, kto dla Ciebie taką analizę wykonuje.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Przedłużanie agonii, terapia uporczywa, terapia daremna. Tymi określeniami opisuje się żądania wdrożenia procedur podtrzymujących życie nieuleczalnie chorego. Medycy argumentują, że uporczywa terapia wiąże się z nadmiernymi i niepotrzebnymi cierpieniami pacjenta.

„Oni czekają na śmierć, nic nie robią, żeby uratować pacjenta”. Tak z kolei bliscy pacjenta widzą lekarzy i pielęgniarek , którzy – postawieni przed dylematem czy za wszelką cenę utrzymywać pacjenta przy życiu – nie chcą przedłużać jego agonii.

Uporczywa terapia czy walka o życie?

To nie są sytuacje czarno-białe. 

Czasem, najczęściej w weekendy albo nocą, obieram maile i telefony z prośbą o interwencję: jak wpłynąć na lekarzy, żeby zrobili „coś więcej”.  Że lekarze planują odłączyć pacjenta od aparatury, bo chcą zatrzeć ślady swoich błędów. Albo że doszło do śmierci pacjenta, bo zbyt krótko walczono o jego życie, za szybko odstąpiono od reanimacji. Z tych próśb członków rodziny przebija rozpacz. Ale i strach przed odpowiedzialnością moralną: czy moja zgoda na zaprzestanie uporczywej terapii męża, żony, matki, ojca, nie będzie przedwczesna? 

Medycyna nie ma na to gotowych odpowiedzi. Pasujących do wszystkich dylematów i pytań. Pewne jest także, że lekarze i pielęgniarki też się boją. Z badań ankietowych wynika, że aż w 41% przyczyną prowadzenia u pacjenta uporczywej terapii jest strach przed konsekwencjami prawnymi. W 27% prowadzi się ją na życzenie rodziny.

Uporczywa terapia

Uporczywa terapia to stosowanie procedur medycznych, urządzeń technicznych i środków farmakologicznych w celu podtrzymywania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża jego umieranie, wiążąc się z naruszeniem godności pacjenta, w szczególności z nadmiernym cierpieniem. Nie stanowi uporczywej terapii stosowanie podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenie bólu i innych objawów oraz karmienie i nawadnianie, o ile służą dobru pacjenta.

Testament życia

W centrum tych interesów i emocji jest pacjent. Czy osoba u kresu swojego życia, nieprzytomna, ma jakiś wpływ na to, jak jest leczona? Niestety, obowiązujące w Polsce prawo nie przewiduje wprost oświadczeń woli pacjenta wyrażanych na wypadek utraty przytomności.  Oświadczenie pro futuro funkcjonuje jednak w innych krajach. Składający je jeszcze nie jest pacjentem. Jest raczej przyszłym pacjentem. Taki „potencjalny” pacjent wskazuje, jaka jest jego wola. Jasno instruuje, jak ma wobec niego postąpić lekarz w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć w przyszłości. 

Człowiek powinien mieć prawo wyboru, niezależnie do tego, w jakim kraju żyje. Dał temu wyraz w jednym z wciąż aktualnych orzeczeń Sąd Najwyższy*. Przypomniał, że demokratycznym państwie prawnym wolność jest chroniona w sposób szczególny, w tym także wolność życia prywatnego oraz autonomia dokonywanych wyborów. Sąd Najwyższy orzekł tak:

 „Należy wyrazić pogląd, że oświadczenie pacjenta wyrażone na wypadek utraty przytomności, określające wolę dotyczącą postępowania lekarza w stosunku do niego w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć w przyszłości, jest dla lekarza – jeżeli zostało złożone w sposób wyraźny, jednoznaczny i nie budzi innych wątpliwości – wiążące.” 

O wzór testamentu życia poprosił mnie kiedyś znajomy. Długo nie mogłam się zebrać do pracy nad tym dokumentem. W trakcie konsultacji, aprobując mój projekt, pewien lekarz napisał tak: 

„Niewątpliwie taki dokument ułatwiałby nam podejmowanie tych trudnych dla nas lekarzy decyzji. Zaprzestanie uporczywej terapii wymaga dużo więcej odwagi, doświadczenia i wiedzy, niż jej kontynuowanie.”

Wzór testamentu znajdziesz po lewej stronie ekranu (tutaj). Pamiętaj, że choć według Sądu Najwyższego wystarczy zwykła forma pisemna (czyli własnoręczny podpis pod dokumentem), to dla uniknięcia wątpliwości co do tożsamości podpisującego testament życia, lepiej złożyć to oświadczenia z podpisem notarialnie poświadczonym.

Sugeruję też, żeby testament życia, w kilku egzemplarzach, był w posiadaniu kilku, a nie jednej, najbliższych Ci osób.

 

 

 

*Postanowienie z dnia 27 października 2005 r., III CK 155/05 

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Co ma wspólnego przedawnienie odszkodowania z lotami balonem? Nic, poza tym, że gdy kończyłam pisać ten post i spojrzałam w okno, zobaczyłam to, co na poniższej fotografii:) Początkowo myślałam, że mam omamy, ale wyjaśnienie tego niecodziennego widoku okazało się prostsze niż by się wydawało: to zwykła – niezwykła reklama lodów.  Lody znam (uwaga, lokowanie produktu) – są fantastyczne, ale reklama jeszcze lepsza. Zdecydowanie jakoś tak pozytywnie nastraja, prawda? „Dbaj o siebie”!

Ale do rzeczy. Pomyślałam, że co jakiś czas będę publikować krótkie wpisy odpowiadające na częste pytania zadawane przez Klientów. Na pierwszy ogień idzie przedawnienie.

Przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny

Przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny

Krótka historia błędnej diagnozy

Wyobraźmy sobie, że pacjent miał w 2016 roku podejrzaną zmianę skórną na ramieniu. Lekarz przeprowadził badanie usg, biopsję. Po zabiegu chirurgicznym usunięty materiał przebadano histopatologiczne i nie stwierdzono raka. Pacjenta niepokoił jednak fakt, że blizna była w innym miejscu, niż zauważona przez niego wcześniej zmiana skórna. Co więcej: wygląd okolicy operowanej – przynajmniej na oko – nie wskazywał, że nietypowa zmiana w ogóle została usunięta! Lekarz jednak uspakajał pacjenta, że wszystko jest w porządku. Minęły 4 lata. W styczniu 2020 r. inny lekarz zakwalifikował pacjenta do ponownej operacji. Wynik hist.-pat. potwierdził, że pierwotne ognisko raka nie zostało usunięte. Stało się tak przez błąd operacyjny: nieprawidłowe zidentyfikowanie struktur, które powinny być zoperowane już w 2016 r. Doszło do rozrostu nieleczonego nowotworu.

Czy pacjent ma prawo do rekompensaty, czy też nastąpiło przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny, do którego doszło w 2016 r.?

Przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny

Nie, przedawnienie nie nastąpiło. Pacjent dowiedział się – najogólniej rzecz ujmując – o błędzie medycznym dopiero po otrzymaniu wyniku badania histopatologicznego, po prawidłowo wykonanej operacji w styczniu 2020. Dopiero od tego dnia pacjent ma 3 lata na dochodzenie odszkodowania za błąd lekarza.

Przedawnienie odszkodowania za prawa pacjenta

Pacjent może też żądać od lekarza dodatkowej rekompensaty za naruszenie praw pacjenta. Poza wszystkim, z pewnością naruszono jego prawo do informacji o stanie zdrowia. W 2016 r. otrzymał przecież nieprawdziwą informację, że nie choruje na raka. Czy w tym przypadku także może jeszcze wystąpić z pozwem?

Tak. Zadośćuczynienie za naruszenie prawa pacjenta przedawnia się tak samo, jak zadośćuczynienie za spowodowanie szkody na zdrowiu. Obowiązuje 3-letni termin.  Liczy się go od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie zobowiązanej do jej naprawienia.*

Przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny w przypadku małoletnich

Przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania przez nią pełnoletniości. Ta reguła znajduje zwykle zastosowanie  do spraw o błąd okołoporodowy. Jeśli rodzice nie wystąpili z pozwem wcześniej, poszkodowane dziecko ma przedłużony termin na wytyczenie powództwa. Dotyczy to i zadośćuczynienia za uszkodzenie ciała i rozstrój zdrowia, jak i za naruszenie praw pacjenta.**

Przedawnienie w przypadku przestępstwa

Czasami szkoda na zdrowiu jest skutkiem błąd medycznego, który może być obiektywnie uznany za  zbrodnię lub występek.  Obowiązuje wówczas 20-letni  termin przedawnienia na dochodzenie odszkodowania za błąd medyczny. Termin ten liczy się od dnia popełnienia przestępstwa – uwaga! – bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia!

 

Przedawnienie a koronawirus

Więcej o bieżącej sytuacji związanej z stanem epidemii napisałam tutaj: “Czy odszkodowanie za błąd okołoporodowy przedawni się?”

 

***

*„Szkoda na osobie obejmuje nie tylko uregulowane w art. 444 k.c. konsekwencje uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, ale może być także skutkiem naruszenia innych dóbr osobistych człowieka. Jeśli takie ujemne konsekwencje następują w sferze majątkowych dóbr i interesów poszkodowanego, to powodują one majątkową szkodę na osobie. Kiedy zaś uszczerbek wynikający z naruszenia dobra osobistego dotyczy sfery niemajątkowej, to pojawia się kwestia naprawienia szkody niemajątkowej na osobie, zwanej krzywdą. Innymi słowy, krzywda, o której mowa w art. 445 § 1 k.c. oraz art. 448 k.c., to też szkoda na osobie, tyle że dotycząca dóbr niemajątkowych (niematerialnych), w tym osobistych, której doznanie będzie uzasadniać przyznanie poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia.” (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi I ACa 1616/17, LEX nr 2595388)

**Zgodnie z orzecznictwem artykuł 4421 § 4 k.c., zgodnie z którym, przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem dwóch lat od uzyskania przez nią pełnoletności, znajduje zastosowanie również do roszczenia o zadośćuczynienie za krzywdę doznaną w następstwie naruszenia dobra osobistego, wywiedzionego na podstawie art. 448 k.c. (Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2017 r. I PK 162/16)

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

Poniżej post autorstwa mojej nastoletniej córki.  Natalia “padła ofiarą” wspólnego #zostańwdomu i moich eksperymentów na żywym organizmie:) Poprosiłam ją o założenie konta IKP, bo uznałam, że i jej może się przydać. Poza tym od dawna uważam to za bardzo wygodne dla pacjenta narzędzie informacyjne. Tym bardziej teraz, gdy nowe rozporządzenie o sposobie prowadzenia dokumentacji medycznej “promuje” tę platformę.  Jest to podstawowa droga składania oświadczeń o upoważnieniu do dokumentacji medycznej i do uzyskiwania informacji o stanie zdrowia pacjenta. Natalia opisała jak założyć IKP. Od siebie dodam jeszcze, że oczywiście dane, do jakich możemy sięgnąć za pośrednictwem IKP, są też przydatne dla uzyskania odszkodowania za ewentualny błąd medyczny.

***

Co robić podczas #zostańwdomu?

Jak założyć Internetowe Konto Pacjenta?

Jak założyć Internetowe Konto Pacjenta?

Jak wszyscy, od kilku tygodni nie wychodzę z domu. Poza pracami, jakie zdalnie wykonuję na studia i nadrabianiem zaległości czytelniczych, zachęcona przez mamę postanowiłam zainteresować się tym, jak stworzyć własny Profil Zaufany oraz Internetowe Konto Pacjenta. Chodziło o ułatwienie życia i sobie, i moim bliskim. Czyli: szybki i łatwy dostęp do danych medycznych bez wychodzenia z domu. Polegałam na poradniku “Jak założyć IKP?”.

I krok: profil zaufany

Nie miałam profilu zaufanego, wymaganego do uzyskania IKP. Stworzenie zaufanego konta przez internet okazało się dla mnie dość proste, oczywiście już po przetrawieniu informacji zawartych na stronie Gov.pl:)  Na szczęście, dzięki temu, że posiadam konto w jednym z banków, które mają zgodę na potwierdzenie profilu zaufanego, wiele nie musiałam robić. Wystarczyło, że zalogowałam się na swoje konto i w zakładce e-urząd kliknęłam opcję „utwórz nowy profil zaufany”. (Gdyby tak nie było, musiałabym użyć albo kwalifikowanego podpisu elektronicznego, albo dowodu osobistego z warstwą elektroniczną. Do tego drugiego potrzebny jest także jego specjalny czytnik!) Wymagane jest wymyślenie loginu, który, z tego co wiem, niekoniecznie się później przydaje. Do Internetowego Konta Pacjenta można logować się także za pomocą adresu mailowego. Samego Profilu Zaufanego nie założymy jednak bez nowego loginu.

Pacjent.gov.pl

Gdy już założymy PZ, aby zalogować się na stronę pacjent.gov.pl wystarczy użyć adresu mailowego/nowego loginu i hasła. Można też ponownie wybrać z listy logowanie przez bank.  To pozwoli nam zalogować się za pomocą naszego numeru klienta.

Na samej stronie możemy zobaczyć listy wszystkich swoich recept, skierowań i wizyt, a także, co dla mnie było priorytetem, pod zakładką „uprawnienia” udzielić pełnomocnictwa do wglądu do dokumentacji medycznej i informacji o stanie zdrowia. Zgody można bez problemu udzielić, nawet jeśli dana osoba nie posiada IKP.  Wystarczy imię, nazwisko i numer PESEL. Aby udzielić uprawnień do recept i skierowań wymagane jest, by osoba, której udzielana jest zgoda, posiadała IKP.

Quiz w bonusie

Gdy już najważniejsze sprawy były załatwione, z ciekawości weszłam w zakładkę „profilaktyka”.  Tam z niemałą radością odkryłam krótką ankietę na temat stanu zdrowia, którą mogłam wypełnić.  Kto z nas nie lubi quizów? Odpowiadamy w niej na pytania dotyczące trybu życia, chorób w rodzinie i bieżących pomiarów stanu zdrowia. Po lewej stronie pokazują się „porady” związane z tym, co możemy ulepszyć. Spojler – większość z nich to rada, by dokonywać częstszych pomiarów stanu zdrowia bądź konsultować się z lekarzem w danej kwestii. Można też dostać pochwałę – na przykład gratulacje za ograniczoną ilość spożywanego alkoholu 🙂

Natalia

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl