Biegły medyk czy polityk?

Jolanta Budzowska        30 sierpnia 2018        16 komentarzy

Temat biegłych lekarzy i wydawanych przez nich opinii na temat leczenia poszkodowanych pacjentów powraca jak bumerang. Trudno się dziwić, bo opinie to esencja sporów w sprawach o błędy medyczne. Od opinii zależy “być albo nie być”, czyli wygrać lub przegrać. Od opinii zależy też w dużej mierze – na szczęście już nie tylko biegły ma na to wpływ – to, jakie odszkodowanie za błąd medyczny uzyska poszkodowany i jakie zadośćuczynienie za krzywdę pacjenta sąd uzna za odpowiednie.

 

Na ocenę biegłego czekam więc zawsze z niecierpliwością. Opinie bywają różne: rzetelne (niezależnie od tego, dla której ze stron procesu ich wnioski są korzystne) i nierzetelne, szczegółowe i “po łebkach”, obiektywne i “zaangażowane”. Zdarzają się też dowcipne: te lubię czytać najbardziej, bo jeśli zarazem są rzetelne, szczegółowe i obiektywne, to nie ma lepszej lektury, nawet w czasie urlopu:-)

 

Nigdy dotąd nie zdarzyło mi się jednak przeczytać opinii, która jest w całości nie na temat.  Aż do teraz.

 

W sprawie chodziło o zbyt wczesne – wbrew zaleceniom anestezjologa –  przekazanie chorego po operacji  z zakresu chirurgii twarzowo-szczękowej na salę ogólną, na której nie był monitorowany i odpowiednio nadzorowany. Doszło do obrzęku krtani i niedotlenienia. Nie wykryto na czas powikłań, nie udzielono odpowiednio sprawnie skutecznej pomocy. Pacjent zmarł. W trakcie kontroli NFZ wskazał na rażące nieprawidłowości w organizacji pracy szpitala.

 

Zacytuję opinię obszernie, aby każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie.  Na podstawie tej opinii, wydanej przez pewnego profesora medycyny, pewien rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy umorzył postępowanie, czyli uznał, że nikomu z personelu medycznego, żadnemu lekarzowi, nie można postawić jakiegokolwiek zarzutu. A że pacjent zmarł?

 

“Aby dobrze uzasadnić moją opinię muszę podać kilka informacji wstępnych, które były w kilku miejscach poruszane w aktach sprawy.

Zaskakująca jest opinia płatnika (NFZ) o niewystarczającym personelu dla realizacji kontraktu. Personelu pod względem jakości i ilości jest tyle, na ile wystarcza pieniędzy przekazanych od płatnika.

 

Konsekwencją permanentnego niedofinansowania oddziałów zabiegowych, w tym oddziałów chirurgii szczękowo-twarzowej jest tworzenie konglomeratów z innymi oddziałami, np. z neurochirurgią, laryngologią czy chirurgią. Dyrektorom szpitalowi (szpitali) pozwala to zbilansować budżet poprzez pracę tego samego personelu na 2-ch lub kilku oddziałach. Oczywiście skutkiem administracyjno-medycznym jest większe obciążenie personelu.

 

Kolejnym wynalazkiem biednej medycyny jest redukcja liczby lekarzy dyżurujących na oddziałach zabiegowych. Cywilizowane minimum to 2 lekarzy, najlepiej specjalistów jednoimiennej specjalizacji z profilem oddziału, na jakim pełnią dyżur. W chirurgii szczękowo-twarzowej operuje  się zwykle w zespołach 3-osobowych. A zatem trzyosobowy ostry dyżur jest w pełni wydolny medycznie. Może zapewnić specjalistyczną opiekę każdemu przywiezionemu lub obecnemu na oddziale pacjentowi. Nawet dyżur 2-ch lekarzy, w tym 1 specjalista, a drugi specjalizujący się, jest rozwiązaniem akceptowalnym. Taki kompromis zapewnia opiekę pacjentom i szkolenie lekarzom. Mniejsze obsady nie są już kompromisem. Są kompromitacją Kraju, Narodowego Funduszu Zdrowia i Służby Zdrowia.

 

Praktyką naszego kraju jest pełnienie dyżurów w oddziałach zabiegowych przez 1 lekarza zwykle niespecjalistę, często bez możliwości telefonicznego skonsultowania swoich poczynań drogą telefoniczną.

 

To samo dotyczy zespołu pielęgniarskiego. Decyzja o pracy 1 pielęgniarki na oddziale laryngologicznym i chirurgii szczękowo-twarzowej, zarówno na salach chorych, odcinku pielęgniarskim i na sali pooperacyjnej, to zbyt wielkie obciążenie. Zbyt wielkie nawet dla 2 pielęgniarek. Powinno ich być minimum trzy. Ale trzeba tym osobom zapłacić należytą pensję, za tą bardzo odpowiedzialną i trudną pracę. Gdzie jest płatnik?

 

Ta ekstremalnie trudnia sytuacja trwa od lat. Jak to możliwe ? Czy w naszym kraju jest wojna, kataklizm, zniknęły potrzeby lecznicze lub lekarze?

 

Mimo powyższych trudności i obciążeń, w przedmiotowej sprawie, zespół 2-ch osób dyżurnych spełnił swoje zadanie. Zatem uważam, że poszukiwanie winnych wśród lekarzy i pielęgniarek, którzy byli przy Panu [xx] jest niezasadne. Zrobili więcej niż mogli.

 

Warto patrząc na dokumentację tej tragicznej sprawy zrozumieć, jak działa oddział chirurgii szczękowo-twarzowej, a jak powinien.

 

Oddział chirurgii szczękowo-twarzowej powinien być samodzielnym oddziałem w szpitalu (może nie w każdym szpitalu, ale w dwóch lub trzech w każdym województwie). Powinien mieć codzienny dostęp do sali operacyjnej, mieć salę pooperacyjną, kilka sal chorych, personel lekarski i pielęgniarski w wystarczającej liczbie, aby mógł rzetelnie pełnić swoje obowiązki, pełnić całodobowe stacjonarne dyżury lekarskie minimum 2-osobowe (specjalista i specjalizant lub dwóch specjalistów).

 

Na to ma obowiązek łożyć państwo, w takiej wysokości, aby dyrektor szpitala mógł utrzymać możliwość leczenia specjalistycznego.

 

Odpowiadając na zadane przez Pana Rzecznika pytania:

  1. postępowanie lekarzy było prawidłowe i zgodne z zasadami sztuki,
  2. nie było uchybień,
  3. postępowanie prowadzone przez lekarz medycyny [lekarz bez specjalizacji] było prawidłowe.

Bardzo chciałbym, aby ktoś decydujący o finansowaniu i działaniu Polskiej Służby Zdrowia przeczytał, załączony do akt, list  matki zmarłego pacjenta i pomyślał nad nim.”

 

Z biegłym częściowo się zgadzam: system ochrony zdrowia nie jest racjonalnie zorganizowany, a pieniądze przeznaczane na lecznictwo szpitalne mogłyby być na pewno lepiej wydawane.

 

Jednak szpital, którego nie stać na bezpieczne dla pacjentów leczenie, powinien być zamknięty. Jeśli lekarze pracują w warunkach nie pozwalających im na leczenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną, to nie powinni biernie akceptować tego stanu, skwapliwie przyjmując co miesiąc  (w ramach protestu?) wynagrodzenie wpływające na ich konto. Pacjent ma prawo wiedzieć, że będzie leczony w warunkach medycyny wojennej, że po przekroczeniu progu szpitala naraża się na ogromne niebezpieczeństwo, jak wynika z opinii biegłego! Może wtedy podjąłby inną decyzję, wiedząc, że na szali jest jego życie…

 

Nie zgadzam się z biegłym fundamentalnie co do jednego, że:

  1. postępowanie lekarzy było prawidłowe i zgodne z zasadami sztuki,
  2. nie było uchybień,
  3. postępowanie prowadzone przez lekarza medycyny [lekarz bez specjalizacji] było prawidłowe.

 

Nie, nie było. I nie jest w porządku, kiedy “merytoryczna” część opinii ogranicza się do takich trzech stwierdzeń, wygłoszonych ex cathedra, bez jakiegokolwiek uzasadnienia. i to po tyradzie nie na temat, a właściwie na temat “błędów systemu”, dla której miejsce jest na biurkach polityków, w mediach czy gdziekolwiek indziej, ale z pewnością nie w postępowaniu zainicjowanym przez zrozpaczoną matkę zmarłego syna.

*(w kwadratowych nawiasach moje zmiany, ja też zaznaczyłam boldem niektóre fragmenty)

{ 16 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Lidia Sierpień 30, 2018 o 11:05

Pan profesor odpowiadajac tak nielogicznie na zadane pytania po prostu siebie kompromituje (jesli juz mowimy tu o kompromitacji).
Powinine byc ukarany z kodeksu karnego.
Sorry, ale juz nie moge….
LU

Odpowiedz

thom Wrzesień 6, 2018 o 17:25

@Jolanta Budzowska: Pani Mecenas, czy jesli osoba podpisujaca sie “lekarz” jest lekarzem dopuszczajaca sie praktyk, do ktorych sie przyznaje nie powinno zostac wszczete przeciwko niemu postepowanie dyscyplinarne? A moze nalezy od razu zawiadomic prokurature?

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 11:20

Nie do końca rozumiem pytanie, ale jeśli lekarz dopuszcza się praktyk wypełniających znamiona czuby zabronionego to trzeba zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a jeśli narusza zasady etyki lekarskiej to właściwym adresem jest Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. Te dwie drogi się nie wykluczają. Co więcej, czasem jest to „zwykły” błąd w sztuce lekarskiej, wtedy można myśleć o drodze cywilnej i odszkodowaniu za błąd lekarski.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 15:48

No cóż, także wg mnie to klasyczna, fałszowała opinia.

Odpowiedz

lekarz Sierpień 30, 2018 o 16:14

Pani blog stanowi bardzo interesującą lekturę. Niestety wiele spraw – błędów wynika po prostu z niedofinansowania i braku personelu. System przerzuca na nas sporo odpowiedzialności za własną ułomność, choć oczywiście niestety zdarzają się przypadki ewidentnie zawinione. Pisanie o zamknięciu szpitala z uwagi na polowe warunki jego funkcjonowania trąci brakiem zrozumienia sytuacji rynkowej i ekonomicznej. Pomimo zapisów w konstytucji i ustawach praw dedykowanych pacjentom, nie ma możliwości ich egzekwowania, nie tylko w powyższym przypadku, ale w skali całego kraju. Jeśli faktycznie zamknąć by szpitale niespełniające wymagań stawianych przez prawo i medycyny opartej na dowodach, obawiam się się, że trzeba by zamknąć, jeśli nie wszystkie, to większość, a obywatele nie mieliby po prosty gdzie udać się po pomoc, która w znakomitej większości jest im udzielana.
Pisanie o lekarzach, że pracują w takich warunkach i godzą się na to pobierając pensje, jest zwyczajnie nieuczciwe. Pani też jest “elementem” niewydolnego systemu sprawiedliwości 😉

Odpowiedz

Lidia Sierpień 30, 2018 o 17:18

Panie Doktorze, prosze mi pozwolic skomentowac Pana odpowiedz. Ja tez jestem lekarzem i moja mama zmarla nie dlatego, ze szpital byl niedofinansowany, ale wprost przeciwnie dostal mase pieniedzy (jeden z najlepiej dofinansowanych w kraju szpitali) , ale nie bylo i nie ma w tym szpitalu nikogo kto umialby wykonywac zabieg, ktory byl wykonany u mojej mamy. Natomiast sprzet byl i jest, nawet nowy za wiele, wiele milionow.
A lekarz popelnil mase, mase bledow. Zabieg wykonany zle, wlasciwie niepotrzebny, niewlasciwa diagnostyka po to aby ukryc powiklania, perfidnie sfalszowana dokumentacja, usuniete nagrania z zabiegu……to nie jest wina systemu, ale braku uczciwosci tego lekarza i jego przelozonego. Brak minimum etyki…lekarskiej i ludzkiej.
Czyli byly pieniadze i byl personel, ale zabraklo …czego?

Odpowiedz

Amanda Sierpień 31, 2018 o 07:35

Panie doktorze! Proszę się nie kompromitować podobnie jak skompromitował się opisany biegły, choć pozornie nie minął się z prawdą! Ale to zupełnie inna Prawda! Załóżmy taką sytuację. Ma pan samochód na który wydał pan mnóstwo pieniędzy i ten samochód się psuje.
Jedzie pan do mechanika i słyszy: Mam doskonale wyposażony warsztat, ale nie mam ludzi znających się na mechanice i na sprzęcie. Mam mnóstwo pracy i w związku z tym, powierzę naprawę pańskiego samochodu uczniowi, który niewiele potrafi, jest kiepsko opłacany, nie zawsze mu się chce pracować sumiennie, ale proszę być dobrej myśli – może się uda! Czy po takim oświadczeniu pozostawił by pan swój samochód w tym warsztacie? Ludzie niestety wam ufają i to coraz częściej kosztuje ich życie.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 11:35

Hmm, obrazowy przykład. Co prawda, umowa o leczenie nie jest umową rezultatu (a naprawa samochodu jest), a starannego działania (czyli lekarz nie odpowiada za osiągniecie założonego celu), ale jednak powinien dołożyć należytej, profesjonalnej staranności. O to się najczęściej się spieramy: czy zrobiono wszystko, co zgodnie z aktualną wiedzą medyczną należało zrobić. Niezależnie, czy do stołu operacyjnego dopuszczono rezydenta, czy profesora.

Odpowiedz

thom Wrzesień 6, 2018 o 10:47

Panie doktorze, marne warunki placy i pracy nie zwalniaja lekarzy od brakow podstawowej
wiedzy medycznej jak n.p. czeste skutki uboczne stosowanych masowo lekow (ktorych notabene nie stosuje sie w takiej skali w krajach bardziej rozwinietych!), znajomosc iterakcji miedzy ty, nie sprawdzanie wynikow codziennie zlecanych badan laboratoryjnych i wiele innych. W efekcie pacjentka zmarla w wyniku powilan polekowych. Do tego dochodzi jeszcze falszerstwo dokumentacji medycznej w celu ratowania tylka “leczacych”.

Jezeli lekarz jest czescia niewydolnego systemu i ma swiadomosc, jak fatalne skutki moze miec ta sytuacja jest on za to odpowiedzialny. Powinien poniesc konsekwencje i byc wyeliminowany z systemu opieki zdrowotnej.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 11:24

Zgadzam się z tym, że warunki płacy i pracy lekarzy nie zwalniają z zachowania podstawowych standardów i leczenia zgodnego z aktualną wiedzą medyczną. Lekarze powiedzą, że czasem się nie da, bo na przykład jak zatrzymać pacjent na sali pooperacyjnej (ścisłej obserwacji), skoro takiej sali na danym oddziale nie ma. Może w takim razie należy napisać pismo do Dyrekcji? Może wykorzystać inne możliwe rozwiązania, choćby podłączyć pulsoksymetr na sali ogólnej? Może częściej zaglądać do pacjenta.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 15:47

Ani adwokaci, ani radcowie prawni, ani sędziowie, nawet jeśli są „elementem niewydolnego systemu sprawiedliwości”, bo procesy nie toczą sie tak sprawnie, jakby chcieli z uwagi na np. ograniczenia organizacyjne, to nie łamią sobie przy tym kręgosłupa. Nie naginam zasad etyki i zasad wykonywania zawodu i nie usprawiedliwiam swoich własnych błędów wynikających z niedouczenia czy braku doświadczenia (jeśli by się zdarzyły) tym, że system wymiaru sprawiedliwości mógłby być bardziej efektywny.

Odpowiedz

Asia G Sierpień 30, 2018 o 22:39

Jest wlasmie w takiej sytuacji….tez chirirgia szczekowo twarzowa..zabieg przeszczepu kosci nieudany,nie zalozyli zabezpieczenia/siateczka tytanowa lub membrana..w podarumku natomiast zostawili przetoke ustno zatokowa , do dzis 6 lat jest wciaz otwarta po probie zamkiecia przetoki zostal mi uszkodzony nerw trojdzielny srodkowy….problemy zdrowotne z tym zwiazame,I teraz p.Sedzia zarzadzil ze biegli beda oceniac moj stan tylko na podstawie dokumentow,/w tych szpitalnych nie ma slowa o powiklaniach ktore mi zrobili….jestem czarnych mysli co bedzie dalej….

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 15:41

Zakładam, że przedłożyła Pani także dokumentację z późniejszego leczenia, która biegli muszą wziąć pod uwagę. Często jest tak, że kolejna placówka szczegółowo opisuje „stan zastany”, żeby nikt im nie przypisał winy. Poza tym biegli misza przecież Pani zbadać – ale warto to zaznaczyć przy składaniu wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych.

Odpowiedz

Anna, wiejska lekarzyna Wrzesień 5, 2018 o 21:20

Synchroniczność się objawiła 😉 – “Róbmy swoje…” . O wiele za dużo takich “mędrców” w naszym zawodzie. Nota bene Hipokrates radził uczniom, żeby wynagrodzenie pobierali z góry, bo jak pacjent umrze, to mogą się go nie doczekać. Wygląda na to, że pan biegły jest gorliwym uczniem Hipokratesa… 🙁

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 7, 2018 o 11:29

Niestety Sądy i – to wiem z własnej praktyki – Wojewódzkie Komisje do Spraw Orzekania o zdarzeniach Medycznych muszą zatwierdzić wynagrodzenie biegłego, a nawet je wypłacić, przed tym, jak w dalszym toku postępowania przekonają się, jaka jest wartość merytoryczna opinii biegłego. Czasem na przykład dopiero z zarzutów stron Sąd czy Komisja dowiadują się o rażących błędach w opinii. Nic dziwnego, bo Sąd w końcu dlatego powołuje biegłego medyka, że nie ma wiedzy specjalistycznej. Ale niestety wypłaconego za bezwartościową opinie wynagrodzenia już nie da się odzyskać . Co gorsza, na koniec procesu i tak tymi kosztami śmieciowej opinii „biegłego” zostanie obciążona któraś ze stron… Ot, taki mamy system.

Odpowiedz

Anna, wiejska lekarzyna Wrzesień 14, 2018 o 22:39

prawdziwi następcy Hipokratesa 🙁

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: