Błąd medyczny i co dalej?

Jolanta Budzowska        22 listopada 2018        2 komentarze

Błąd medyczny to wdzięczny temat dla mediów. Rzadko jednak zdarza się wartościowy artykuł, oddający istotę problemów związanych z dochodzeniem odszkodowań przez pacjentów i wszystkimi kłopotami, jakie się z tym wiążą. Tym razem jednak z czystym sumieniem mogę polecić (niestety w dużej części dostęp jest płatny) artykuł red. Patryka Słowika “Biegły, że aż strach”.

Jak sam tytuł wskazuje, Dziennik Gazeta Prawna wzięła tym razem na tapetę problem biegłych sądowych. Sama o biegłych w sprawach medycznych pisałam już nie raz, między innymi w postach:

“Biegły medyk czy polityk?”

“Biegli nie-od-spraw-medycznych”

“Jak wygrać sprawę o błąd przy porodzie? “Wygrać z biegłym”

O biegłych [cytaty]

Rzecz jasna, nie mogę skopiować całej publikacji DGP, ale zamieszczam kilka wymownych cytatów z powołanego na wstępie artykułu:

“Prof. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości:

Bez wątpienia problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości są opinie nierzetelne, sporządzane na kolanie.

Adwokat Marcin Wolny, Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

Biegły to funkcja honorowa. Czyli od czyjegoś honoru zależy to, czy się nadaje czy nie. Bo wystarczy, że zadeklaruję, że mam kompetencje do bycia biegłym, i mam wysokie, bo około 90-procentowe, szanse na wpis na listę biegłych sądowych.

Radca prawny Jolanta Budzowska, kancelaria Budzowska Fiutowski i Partnerzy:

Z moich obserwacji wynika, że od 30 do 40 proc. opinii biegłych można uznać za co najmniej przyzwoite.  Reszta jest zła, bardzo zła lub po prostu nieprzydatna w prowadzonym postępowaniu sądowym, gdyż mimo wielu słów nie ma w nich odpowiedzi na kluczowe z perspektywy widzenia procesu pytania.”

I kilka spostrzeżeń autora artykułu

“Sądy podążają za biegłymi, gdyż upraszcza to sporządzenie uzasadnienia, zmniejsza ryzyko uchylenia wyroku w drugiej instancji, a także – co dla wielu nie bez znaczenia – daje moralne alibi.

Z przeprowadzonej przeze mnie wśród 30 sędziów kwerendy wynika, że 27 na 30 sędziów choć raz w życiu wydało wyrok w oparciu o opinię biegłego, do którego fachowości mieli istotne zastrzeżenia.” 

Przerażające, prawda?

Na szczęście, jakieś możliwości polemiki z biegłymi jeszcze pozostały i sprawy o błędy medyczne nie są z góry skazane na pewną porażkę. Nie po to przecież jestem pełnomocnikiem poszkodowanych pacjentów, żeby poddawać się dyktatowi niekompenetnych biegłych. Ostatnio pewien Biegły po rozprawie powiedział mi tak:

Jestem biegłym od 16 lat i od początku się przyglądam Pani działalności. Muszę przyznać, że jest Pani dla mnie bardzo trudnym przeciwnikiem [zakładam, że Panu Biegłemu chodziło o to, że to wtedy, kiedy się nie zgadzamy:-)? – przyp. JB]. I jeszcze jedno: do rzadkości należy tak przygotowany do rozprawy pełnomocnik, jak Pani”.

Miałam się tym nie chwalić, bo w zasadzie nie wypada, ale nie da się ukryć, że to, co powiedział ten Biegły, którego ja zresztą też bardzo cenię, to miód na moje serce. Więc skorzystałam z pierwszego lepszego pretekstu:-) Kiedy ktoś docenia Twoją pracę, zawsze jest miło.  A kiedy w dodatku uznaje wyższość argumentów i daje się przekonać do Twojego stanowiska, to już w ogóle!

Pakując z wolna moją aktówkę na kółkach z 5 tomami (lekko licząc, z 10 kg) akt i dokumentacji medycznej, o której jeszcze przed chwilą dyskutowaliśmy na sali rozpraw, kątem oka zauważyłam, że pełnomocnik szpitala ma tylko cienką teczkę.

Czyżby Biegłemu, z tym przygotowaniem się do rozprawy o błąd medyczny,  chodziło o ilość:-)?

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

lidia Listopad 22, 2018 o 13:19

Pani Macenas, my wiemy, ze to nic chodzi o te ilosci papierow!
Jest Pani po prostu znakomita i to bardzo piekne, ze ktos taki jak Pani walczy o pacjentow i ich rodziny.
Gratuluje
lidia

Odpowiedz

Anna, wiejska lekarzyna Listopad 22, 2018 o 20:56

A mi się wydaje, że pan biegły podziwiał tężyznę fizyczną i wytrenowanie Pani Mecenas – nawet jeśli są windy, to do autka te 10 kilogramów trzeba wrzucić 😉

Podążanie sądów za biegłymi, to linia najmniejszego wysiłku, bo inną opinię trzeba uzasadnić, a to może wymagać gimnastyki (i znowu ta tężyzna fizyczna…)

Honor niech sobie będzie, ale nie w kwestii rozstrzygnięć prawnych – tu przydałoby się coś zupełnie innego, dla czego honor byłby miłym bonusem.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: