Czarne jest czarne, a białe jest białe. Prawo do (prawdziwej) informacji o stanie zdrowia.

Jolanta Budzowska        26 czerwca 2018        5 komentarzy

Błędy lekarskie od zawsze wzbudzają żywe zainteresowanie mediów, więc często zwracają się do mnie dziennikarze z prośbą o komentarz. Kiedyś podsumowałam jakąś wypowiedź stwierdzeniem, że w procesie ze szpitalem o błąd medyczny trzeba być gotowym na wszystko. Pani redaktor pociągnęła temat: dlaczego?

Na przykład dlatego, że wcale nie są rzadkością sytuacje, kiedy na zdrowy chłopski rozum każdemu wydawałoby się, że już jest wszystko jasne, że to, co było wątpliwe, zostało wyjaśnione, kiedy po jednoznacznej opinii biegłego sąd rozstrzyga spór i wydaje korzystny dla poszkodowanego wyrok, to zwykle szpital i tak nie dość, że złoży apelację, to z uporem godnym lepszej sprawy będzie przekonywać, że czarne jest białe.

Właśnie mam w ręce akta sprawy, która jest dobrą ilustracją takiego podejścia pozwanych szpitala i jego ubezpieczyciela.

W przebiegu leczenia pacjenta poza wszelką wątpliwością doszło do błędu diagnostycznego, polegającego na nierozpoznaniu czerniaka. Wynik badania histopatologicznego wykonanego w szpitalu był błędny. Nie wskazywał na nowotwór. Pacjent uzyskał informację, że usunięty guzek miał charakter niezłośliwej zmiany, wyciętej radykalnie, podczas gdy w rzeczywistości cierpiał na czerniaka skóry, a zmiana nie została wycięta z marginesem zdrowych tkanek.

Czy doszło do naruszenia praw tego pacjenta: prawa do uzyskania przez niego (prawdziwej) informacji o stanie zdrowia?

Oczywiście tak, naruszono podstawowe prawo pacjenta:

„Art. 9.1. Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia.”*

O prawidłowym wypełnieniu obowiązku informacyjnego decyduje przecież przede wszystkim to, czy lekarz przekazuje rzetelną informację, odpowiadającą rzeczywistemu stanowi rzeczy. Rzecz jasna, przepis nie mówi, że to ma być prawdziwa informacja, ale to chyba oczywiste? Nie mówi też, że ma to być np. „taka informacja, jaką lekarza posiada”, nie relatywizuje w żaden sposób obowiązku lekarza.

Bez dwóch zdań: pacjent nie został poinformowany o tym, że choruje na czerniaka. Na rok został bez leczenia, aż do postawienia właściwej diagnozy. Być może, lekarz prowadzący przekazałby mu inną, prawidłową informację, gdyby to lekarz patomorfolog wcześniej nie pomylił się w badaniu i przekazał lekarzowi prowadzącemu prawdziwą informację? Ale z drugiej strony: co proces wytwarzania nieprawdziwej informacji o jego stanie zdrowia obchodzi pacjenta?

Stop. A może jednak wszystko było ze strony szpitala w porządku?

Tak twierdzi pozwany:

„Szpital poinformował pacjenta w sposób zgodny ze swoimi ustaleniami. Nie podano informacji wpływającej bezpośrednio na stan zdrowia pacjenta”.

Czyli, przekładając na nasze: szpital miał taki wynik, jaki miał (że błędny, nie szkodzi), to taką informację przekazał pacjentowi. Więc właściwie czego pacjent (i Sąd) się czepia?

Pacjent niczego się nie czepia.

Pacjent dochodzi zadośćuczynienia za naruszenie prawa do informacji o swoim stanie zdrowia. I tylko tyle. Czarne jest – niestety – czarne.

*Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Anna - wiejska lekarzyna Czerwiec 28, 2018 o 00:05

dlaczego mnie to nie dziwi? ;( – mocno starszy pacjent, ale na chodzie (przepraszam za kolokwializm 😉 ) – łagodny nowotwór jelita grubego wg badania histopatologicznego. Zmarł kilka miesięcy później, bo jednak był złośliwy i już nikt (akurat kilka miesięcy później racja) nie chciał operować. Zaopatrywałam go paliatywnie i ścierałam trzonowce w bezradnej złości… I jeszcze pary innych… Szkoda, że rodziny nie chciały występować przeciw – już nie dla tych pacjentów, ale dla tych, którzy przyjdą po nich.
Nie czuję się nieomylna lekarsko, ale wolałabym wziąć winę na siebie – również dla siebie, żeby nie żyć z poczuciem, że coś nie tak…

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Lipiec 2, 2018 o 13:29

To jest niestety sytuacja, gdy za podeptanie praw pacjenta i błąd medyczny nikt nie zapłaci. Bo jak pacjent umiera na nowotwór, to rodzina nie jest w stanie wykazać, że gdyby nie błąd w leczeniu, to pacjent żyłby. Takie mamy przepisy.

Odpowiedz

Anna - wiejska lekarzyna Lipiec 20, 2018 o 23:10

Ale byliby w stanie udowodnić, że nie cierpiałby katuszy. W sytuacji tego starszego pacjenta kilka miesięcy później ponownie wykonano biopsję i badanie histopatologiczne. Niemożliwym jest zezłośliwienie komórek w tak krótkim czasie. Nawet przepisy nie przeszkodziłyby w logicznym wywodzie na temat skutków nieleczenia z powodu wadliwego rozpoznania.

Odpowiedz

GK Lipiec 5, 2018 o 18:05

A jeśli sprawa poszkodowanego pacenta była przedmiotem postepowania przezd ROZ, apacjenta o tym nikt nie powiadomił ?

Odpowiedz

l. Lipiec 13, 2018 o 09:57

A gdyby lekarz w szpitalu – hipotetycznie – odmawiał udzielenia jakichkolwiek informacji w/w Pacjentowi to szpital miałby dać takie samo odszkodowanie jak w przypadku nieświadomie podawanej błędnej informacji? 😉

Szpital udzielał informacji zgodnie ze swoją wiedzą, tutaj się akurat nie zgadzam. Odszkodowanie należy się za błędną diagnozę

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: