Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Spokojny sen pacjenta (i lekarza) – co z odszkodowaniem?

Jolanta Budzowska24 lipca 2022Komentarze (0)

Kontynuując wątek rozpoczęty w poprzednim wpisie („No-fault: gdzie jest problem?”) przejdźmy do tego, na czym powinno zależeć lekarzom, a także – z mojego punktu widzenia jako prawnika reprezentującego poszkodowanych – pacjentom, jeśli mówimy o zbudowaniu działającego w praktyce systemu no-fault.

Kiedy lekarz płaci pacjentowi z własnej kieszeni…

Jednym z podstawowych fundamentów jest mianowicie bezpieczeństwo finansowe lekarzy i pacjentów. Przedstawiciele samorządu lekarskiego, walcząc o uwolnienie lekarzy od odpowiedzialności karnej, na obecnym etapie stosunkowo lekko przechodzą do porządku dziennego nad odpowiedzialnością cywilną – mówiąc, że ona jest i że chodzi o to, by pacjenci szybko mogli uzyskać rekompensatę za błąd medyczny. Tu pełna zgoda: rzeczywiście chodzi o tzw. fair &full compensation, czyli odpowiednie, a nie zaniżone lub wypłacane po latach sporu sądowego odszkodowanie.

Odszkodowanie za polisy lekarza

Kto płaci odszkodowanie za błąd lekarski?

Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, więc wątek rekompensaty nie jest przez środowisko lekarskie kontynuowany w aspekcie: „Kto płaci”?

Może łatwiej będzie na początek zgodzić się co do tego, kto płacić nie będzie.

Mityczny system kompensat ze środków podatników

Otóż nie będzie na pewno płacił za błędy medyczne Skarb Państwa, mimo że projekt ustawy o jakości sugerował przez moment, że takie rozwiązanie jest możliwe. Faktem jest, że Rzecznik Praw Pacjenta już od ponad pół roku testuje system w ramach Funduszu Kompensacyjnego Świadczeń Ochronnych, zresztą z niezłym skutkiem.

Tyle, że za błędy medyczne wg założeń ustawy o jakości mieliby płacić nie  – jak w przypadku NOP – producenci szczepionek/leków, a podatnicy. Projekt zakładał finansowanie odszkodowań z przychodów budżetowych ze składek na ubezpieczenie zdrowotne. A tych pieniędzy nie ma i nie będzie, a już na pewno nie w skali, która wpłynęłaby na znaczące zmniejszenie ilości składanych przez poszkodowanych pacjentów pozwów.

Adekwatne ubezpieczenia

Idźmy dalej. Kto miałby więc płacić odszkodowania za błędy medyczne dla poszkodowanych pacjentów? Skoro nie ma „nowych” chętnych, to może trzeba przyjrzeć się, czy i jak można usprawnić istniejący system w taki sposób, żeby zwiększyć bezpieczeństwo pacjenta i jednocześnie poprawić w jakiś sposób sytuację lekarzy?

Lekarz, jego polisa i odszkodowanie z polisy

Kiedyś napisał do mnie pewien lekarz z pytaniem:

„Na jaką kwotę powinien się ubezpieczyć anestezjolog? Wkrótce kończy mi się polisa, miałem milion, myślę o dwóch milionach”.

Moja odpowiedź brzmiała:

„Proszę ubezpieczenie na jedno zdarzenie dopasować do najgorszego sennego koszmaru dla pacjenta i dla pana, czyli do stanu wegetatywnego poszkodowanego pacjenta, który wymaga 24-godzinnej opieki sprawowanej częściowo przez dwie osoby i kosztownej rehabilitacji. I to wszystko prywatnie.”

Właściwie powinnam chyba odesłać lekarza do profesjonalnego agenta ubezpieczeniowego, który najlepiej się na tym zna. Jednak podjęłam próbę odpowiedzi, bo mój punkt widzenia – jako prawnika poszkodowanych pacjentów – też może być istotny.

Dlaczego – paradoksalnie – dla pacjenta ma znaczenie, kto płaci odszkodowanie za błąd medyczny i, jakkolwiek to zabrzmi – jak zamożny jest płatnik?

Suma gwarancyjna ma znaczenie

Niskie ubezpieczenie sprawcy błędu medycznego powoduje, że kiedy wyczerpie się suma gwarancyjna, trzeba o wypłatę brakujących kwot, najczęściej renty, zwrócić się do podmiotu leczniczego i lekarza, który popełnił błąd (o ile nie pracował na etacie, bo wtedy nie odpowiada swoim majątkiem).

Zdarza się, że podmiot leczniczy, np. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, znika z powierzchni ziemi. Jedyną osobą, na której wówczas ciąży obowiązek wypłaty renty, jest lekarz.

Z życia pewnego lekarza

Zdarzenie miało miejsce w 2011 roku. Na skutek nieprawidłowości w intubacji podczas operacji doszło do głębokiego niedotlenienia pacjenta. U chorego zdiagnozowano hipoksemiczne uszkodzenie mózgu. Jest czterokończynowo porażony, cierpi na padaczkę, nawracające zakażenia, jest karmiony przez sondę PEG, obserwuje się u niego napady toniczno-kloniczne, ruchy mimowolne, przykurcze w obrębie stóp i kończyn górnych. Jego kontakt z najbliższymi jest trudny do oceny.

Szpital – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością – był ubezpieczony w minimalnym zakresie. Suma gwarancyjna wynosiła 46.500 euro. Lekarz anestezjolog zawarł ze szpitalem kontrakt na wykonywanie świadczeń zdrowotnych. Lekarz miał polisę obowiązkowego OC na 100.000 euro i ubezpieczenie dobrowolne 150.000 euro.

I zapadł wyrok…

Po 10 latach od zdarzenia, w 2021 r. zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok. Sąd zasądził 970 tys. zł. dla poszkodowanego pacjenta tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania za błąd medyczny i po 9 tys. miesięcznej renty od 2014 w-  praktyce dożywotnio. Renta może oczywiście ulec zwiększeniu, kiedy zwiększą się wydatki, o co nietrudno. Po 50 tys. zł. otrzymali też członkowie najbliższej rodziny – za utratę więzi rodzinnej z poszkodowanym: mężem i ojcem.

Lekarz nie musiał obawiać się aktu oskarżenia i wieloletniego procesu karnego. Nikt nie miał wątpliwości, że błąd był nieumyślny. Sprawą nie zajmowała się prokuratura.

Ale to nie oznacza, że lekarz może spać spokojnie. Gdyby był sprawcą nieumyślnego wypadku drogowego, jego OC opiewałoby na 5.210.000 euro, jak każdego kierowcy.

W przypadku tego błędu medycznego blisko 300.000 euro ze wszystkich polis wyczerpało się już w momencie wydania wyroku.

Pacjent w chwili operacji miał 50 lat. Jeśli będzie żył jeszcze 20 lat, szpital i lekarz na rentę dla niego będą musieli wydać z własnych majątków jeszcze co najmniej  2.160.000 zł.

Krajobraz po bitwie

Po wyroku i wypłacie z polis na placu boju pozostał poturbowany wieloletnim procesem pacjent. Dla niego bieżąca renta to być albo nie być, a każdy dzień to strach o to, że podmiot zobowiązany do zapłaty wybierze np. ogłoszenie upadłości, żeby definitywnie pozbyć się długów.

Po drugiej stronie barykady są szpital oraz lekarz.  Oba te podmioty muszą się liczyć z koniecznością nieograniczonego w czasie wypłacania miesiąc w miesiąc kilkunastu tysięcy renty. Do tego pokrywania innych, nieprzewidzianych wydatków poszkodowanego związanych z jego stanem zdrowia.

Wracamy więc do pytania, jakie mi zadano: „Na jaką kwotę powinien się ubezpieczyć lekarz?” To pytanie jest pozornie łatwe przy podanych danych wyjściowych, ale bez wątpienia wymaga wyobraźni.

Warto przy tym dodać, że to, jakiej specjalizacji jest lekarz, ma „jakieś” znaczenie (powszechnie uważa się, że są specjalizacje podwyższonego ryzyka, jak ginekologiczna czy chirurgiczna), ale nie determinujące. Dobrym przykładem może być odpowiedzialność – także finansowa – lekarza dentysty za powikłania, do jakich doszło w związku ze znieczuleniem ogólnym w gabinecie dentystycznym.

Ćwiczenia z wyobraźni

Uruchomiwszy wyobraźnię, łatwo odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: czy w prawdziwym no-fault, które miałoby stworzyć fundament bezpieczeństwa dla pacjenta i lekarza, nie powinno chodzić przede wszystkim o bezpieczeństwo finansowe?

Widmo aktu oskarżenia, który – upraszczając dane statystyczne – może dotyczyć jednego na 650 lekarzy rocznie, nie powinno przesłaniać problemu odpowiedzialności cywilnej i konieczności zagwarantowania pacjentem odpowiedniego zadośćuczynienia na wypadek zdarzenia medycznego.

Osobnego omówienia wymaga oczywiście podkreślana w debatach publicznych konieczność usprawnienia uzyskiwania przez pacjenta odszkodowania, jako warunek sine qua non realnego systemu no-fault i kultury bezpieczeństwa. To także – i słusznie – jest sygnalizowane w postulatach środowiska lekarskiego. Pytanie tylko , jak to zrobić.

***

Przeczytaj też moje wywiady dla Rynku Zdrowia: „Ustawa o jakości i odszkodowania za błędy medyczne. Ekspert: ”Diabeł tkwi w szczegółach”

oraz „Ekspert: koszty odszkodowania za szkodę na zdrowiu poniosą nie ubezpieczyciele, a podatnicy.”

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis: