“Agonia” Pawła Kapusty – czyli lektura obowiązkowa dla klientów SOR i nie tylko

Jolanta Budzowska        16 września 2018        2 komentarze

Agonia. Paweł Kapusta

Paweł Kapusta

Co jakiś czas w mediach pojawia się informacja, że pacjent, który zgłosił się na SOR, został odesłany do domu z kwitkiem. Nawet dziś przeczytałam oświadczenie pewnego szpitala w sprawie śmierci 29-latki, która szukała pomocy na tamtejszym SOR, skarżąc się na silny ból brzucha. Podczas drugiej wizyty zmarła. Szpital tłumaczy, że nie jest w stanie pomóc każdemu.

W innej sprawie media donoszą o zastosowaniu wobec lekarza przez prokuraturę środka zapobiegawczego w postaci zakazu wykonywania zawodu. Lekarz jest oskarżony o dwukrotne nieudzielenie pomocy choremu na serce, raz na SOR, za drugim razem w domu po wezwaniu karetki pogotowia. Grozi mu rok więzienia.

Takie informacje wzbudzają powszechną złość. Ja też zawsze się zastanawiam, jak to się stało, że nie uratowano pacjenta. Jestem nieco mądrzejsza, gdy trafia do mnie dokumentacja medyczna z takiego zdarzenia. I choć i tak jest wyrwana z kontekstu tego, co się wówczas działo na SOR, to znacznie więcej mówi o winie lub jej braku po stronie lekarzy, ratowników czy pielęgniarek. To już jednak nie trafia do czytelników portali i gazet codziennych.

Takie doniesienia medialne odbierze jednak inaczej każdy, kto przeczyta „Agonię”* – zbiór reportaży Pawła Kapusty, laureata nagrody „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej, dziennikarza nominowanego w 2017 roku do nagrody Grand Press i europejskiego Pulitzera.

To książka o nieustającej walce o życie. „Lekarze i pacjenci w stanie krytycznym”, jak podpowiada podtytuł. Przejmujące obrazy. Kolejne rozdziały jak kadry z filmu o polskiej służbie zdrowia. Tak, tak, wiem: podniosą się głosy lekarzy, którzy powiedzą: „nie oczekujcie od nas służby, bo nie jesteśmy na wojnie”. Teksty Kapusty są jednak o służbie. Służbie, bo przecież nie biznesie, jaki robią na pacjentach ratownicy, za 1500 zł. na rękę miesięcznie. Pierwszy reportaż ma tytuł „Trudno kogoś ratować, gdy życie rozlewa się po podłodze i kapie z piątego na czwarte piętro”. I nie potrzeba do niego komentarza.

Każdy z rozdziałów rozgrzebuje inną z wielu jątrzących się ran na ciele systemu opieki zdrowotnej w Polsce. Drugi rozdział jest o tym, jak decyzje NFZ decydują o przedłużeniu lub skróceniu ludzkiego życia. Nie w teorii, ale w praktyce, gdy brak refundacji leku dla Maćka cierpiącego na chorobę uznaną za ultra rzadką, doprowadził do jego śmierci. A pacjent nawet nie może się odwołać od decyzji, która ostatecznie prowadzi do jego śmierci.

Kolejny rozdział jest o szpitalnych oddziałach ratunkowych, czyli “SOR-towniach“, gdzie każdy dyżur lekarski jest ciężki albo bardzo ciężki. Minuta po minucie, doba na SOR. Przejmujące, tak dalece różne opisy tej samej sytuacji z perspektywy personelu medycznego i pacjenta, który „płaci i wymaga”. Nad wyraz wymowna relacja ze zdarzenia, gdy ostatecznym argumentem podczas awantury wszczętej przez pacjentkę, która musi czekać na SOR, stało się oprowadzenie jej po oddziale:

„Ratownik uchyla drzwi. A tam – łóżka zajęte, ludzie na wózkach i krzesłach, nawet na materacach na ziemi.

-No, proszę teraz do kogoś podejść i zrzucić go z łóżka. Tutaj leży pani z ostrym bólem brzucha, tutaj pani , która jeszcze dwie godziny temu była reanimowana. Tu pan z podejrzeniem udaru. Proszę, niech pani kogoś wyprosi i położy się na jego miejscu”.

Każda z interwencji Pawła Kapusty, bo tak trzeba nazwać kolejne reportaże, jest podjęta w słusznej sprawie. Tu nie ma przekłamań, nie ma owijania w bawełnę. Strzały między oczy. Każdy z rozdziałów przemawia do czytelnika w taki sposób, że długo nie można wyprzeć go z myśli, że gorzej się śpi.

Warto przeczytać „Agonię”. To nie jest przyjemna do czytania książka, ale nasza codzienność też nie jest łatwa. Szczególnie, gdy jesteśmy elementem – jakimkolwiek: jako pacjent, członek rodziny pacjenta, lekarz, pielęgniarka czy ratownik – systemu służby zdrowia w Polsce, czyli medycyny (niemal) wojennej.

Po lekturze tej pozycji będziemy mieli dla siebie więcej szacunku, zapewniam.

Inne moje recenzje książek o tematyce medycznej można przeczytać tutaj: “W szoku. Moja droga od lekarki do pacjentki” i tutaj: “Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy”.  

*Premiera 19.09.2018 roku. Ja otrzymałam i przeczytałam egzemplarz recenzencki, za co dziękuję wydawnictwu „Wielka Litera” sp. z o.o.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Krzysztof Wrzesień 20, 2018 o 11:59

Jestem rat medem na sorze, po przeczytaniu tego artykułu wybiore się do empiku bo chyba warto 🙂

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 20, 2018 o 13:05

Myślę, że warto, choć akurat Pana z reportaży dotyczących SOR zapewne niewiele zaskoczy.. Dziękuję za lekturę bloga i proszę wrócić komentarzem po przeczytaniu książki, jestem ciekawa, jak się ma Pana codzienna rzeczywistość do tej opisanej. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis: