Czy najwyższe zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej wynagrodzi krzywdę?

Jolanta Budzowska        10 września 2018        2 komentarze

W rozmowie towarzyskiej podczas przerwy między wykładami na konferencji PEOPIL, z której właśnie wróciłam, pewien brytyjski prawnik powiedział mi, że jeden z trudniejszych momentów w rozmowach z osobami, które straciły członka rodziny, to konieczność poinformowania rodziców, że w Anglii nie przysługuje im żadne zadośćuczynienie za śmierć dziecka.

I nie ma znaczenia, czy zmarł noworodek, czy też na przykład jedyne, dorosłe już dziecko, utrzymujące i wspierające schorowanych rodziców. Nie ma też znaczenia czy śmierć nastąpiła na skutek błędu medycznego, wypadku drogowego czy innego zdarzenia, za które – przynajmniej w teorii – sprawca powinien ponieść odpowiedzialność, także finansową.

W brytyjskim systemie prawnym zadośćuczynienie przysługuje, owszem, ale wyłącznie współmałżonkowi i wynosi w granicach 15 tys. funtów brytyjskich (około 17 tys. euro). Zbyt mało, prawda? Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę koszty codziennego utrzymana w UK, co oczywiście przekłada się na szczególnie trudną sytuację życiową i materialną małżonka, który stracił partnera życiowego.

Zadośćuczynienie za błąd medyczny

Tymczasem, poszkodowani pacjenci i ich rodziny, z którymi rozmawiam, często są zdania, że kwoty, jakie przyznają polskie sądy są zbyt niskie. Że nic nie zwróci im zdrowia lub życia osoby najbliższej, ale odszkodowanie za błąd medyczny powinno być na tyle wysokie, żeby było w odczuwalne. I dla sprawcy (jako kara), i dla ofiary, jako rekompensata, która w jakiś sposób umożliwi ułożenie sobie życia na nowo.

Trudno odmówić im racji, jednak już przykład podany na początku pokazuje, że… może być gorzej.

Rzeczywiście, nawet u naszego najbliższego sąsiada, w Niemczech, jest gorzej. Rodzice i małżonek mogą liczyć co najwyżej na 10 tys. euro zadośćuczynienie w przypadku śmierci osoby bliskiej. Dwa razy większe sumy za śmierć osoby bliskiej przyznają ubezpieczyciele i sądy w Holandii.

Wysokie zadośćuczynienie za śmierć – nie wszędzie

Może też być oczywiście lepiej. W tym trudnym „rankingu” przoduje Grecja, gdzie najbliżsi otrzymują zadośćuczynienie na poziomie 100-150 tys. euro (w tym mieści się rekompensata finansowa za ewentualny uszczerbek na zdrowiu psychicznym osoby bliskiej, spowodowany cierpieniem i traumą po śmierci małżonka czy dziecka), oraz Hiszpania, gdzie zadośćuczynienie wynosi nie mniej niż 90 tys. euro.

W Hiszpanii obowiązuje przy tym dość czytelny system punktowy, gdzie bazowe odszkodowanie, utrzymane w „widełkach” określonych w przepisach, zwiększa się lub zmniejsza uwzględniając różne czynniki, jak na przykład wiek zmarłego, to, czy był jedynym dzieckiem rodziców, czy mieszkał z rodzicami i tym podobne. Z jednej strony więc system – dzięki „widełkom” kwot „od – do” – pozostawia szeroki margines dla dyskrecjonalnej władzy sądowej (czyli prawa do indywidualnej oceny konkretnego przypadku), a z drugiej wprowadza pewną przewidywalność, pewność co do tego, że wypłacone przez ubezpieczyciela czy zasądzone przez Sąd odszkodowanie nie będzie rażąco zaniżone lub zawyżone.

Co z Polską?

Odpowiem na raty. Dwa tygodnie temu zakończyłam przed Sądem Apelacyjnym proces związany z tragiczną śmiercią czterdziestokilkuletniego mężczyzny. Ubezpieczyciel nie przeczył, że co do zasady ponosi odpowiedzialność, ale też arbitralnie uznał, że odpowiednim zadośćuczynieniem dla czternastoletniego syna zmarłego będzie… 15 tys. zł., a dla żony 10 tys. zł.

Proces trwał cztery lata. W prawomocnym już wyroku Sąd zasądził dodatkowo 185 tys. zł. zadośćuczynienia dla syna (łącznie 200 tys. zł., czyli około 50 tys. euro) i dla żony poszkodowanego – 150 tys. zł. (łącznie 160 tys. zł., czyli około 40 tys. euro).

Warto podkreślić, że mowa o zadośćuczynieniu za śmierć osoby bliskiej, czyli wynagrodzeniu krzywdy. Dodatkowo należne jest odszkodowanie za znaczące pogorszenie sytuacji życiowej na skutek śmierci osoby bliskiej oraz ewentualna renta – jeśli na zmarłym ciążył obowiązek alimentacyjny. Sprawca powinien też pokryć koszty pogrzebu.

Jaki z tego wniosek? Zadośćuczynienie w przypadku śmierci osoby bliskiej, na jakie możne liczyć współmałżonek czy dziecko osoby bliskiej kształtuje się na poziomie średnim, biorąc pod uwagę reguły obowiązujące w innych krajach Europy. Czyli prawo mamy dobre, a i sądy coraz częściej odpowiednio je stosują, stając na straży praw poszkodowanych.

Diabeł tkwi w szczegółach

Po pierwsze: ubezpieczyciele ostentacyjnie i bez szacunku dla ofiar i ich rodzin rażąco zaniżają wypłacane dobrowolnie zadośćuczynienia. Liczą, że uporem skutecznie zniechęcą poszkodowanych do zatrudnienia prawnika i walki o swoje w sądzie. Najwyraźniej nadal im się to opłaca, skoro po takim procesie, jakie opisany wyżej, bez mrugnięcia okiem płacą odsetki za czas trwania procesu. W końcu zarobili na te odsetki. Zarobili na tych poszkodowanych, którzy zadowolili się jałmużną, wypłaconą łaskawie jako „bezsporne zadośćuczynienie” i uwierzyli w standardowe argumenty zawarte przez ubezpieczyciela w decyzji odmawiającej wypłaty.

Po drugie: Sądy, jakkolwiek zarzekają się, że nie sugerują się orzecznictwem, to wciąż się zdarza, że przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia, ulegają pokusie trzymania się w granicach wyznaczonych przez już opublikowane, wydane w innych sprawach wyroki.

Na szczęście, coraz częściej Sądy dostrzegają, że najważniejszy jest człowiek. Człowiek, który zginął i człowiek, który go opłakuje.

 

 

 

 

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

SGKA Wrzesień 15, 2018 o 15:05

Świetny tekst. Błędy medyczne nie powinny mieć miejsca, jednak nie żyjemy w utopii i takie sytuacje się zdarzają. W krytycznych sytuacjach, po stronie poszkodowanych powinni stać nie tylko kancelarie adwokackie czy radcowskie, ale również sądy. Dobro człowieka zawsze powinno być na pierwszym miejscu.

Odpowiedz

Anna, wiejska lekarzyna Wrzesień 15, 2018 o 22:13

“Na szczęście, coraz częściej Sądy dostrzegają, że najważniejszy jest człowiek. Człowiek, który zginął i człowiek, który go opłakuje.” – I pieniądze nie zwrócą straty, ale mogą pomóc przeżyć…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: