W ostatnim poście „Uszkodzenie mózgu czy nieudana operacja” proponowałam wykonanie testu „gdyby nie” – dla sprawdzenia czy mamy rację sądząc, że ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za pogorszenie stanu zdrowia lub śmierć pacjenta.
Podobne wątpliwości mogą się rodzić szczególnie w sytuacjach na pozór oczywistych, gdy w szpitalu na przykład:
- pacjent upada podczas samodzielnego poruszania się po korytarzu czy w np. w łazience,
- pacjent spada z łóżka,
- pacjent upada podczas przemieszczania się z łóżka na wózek, gdy np. jest przewożony na badania,
- pacjent zsuwa się ze stołu operacyjnego.
Mimo, że najczęściej takie wypadki powodują poważne konsekwencje, odpowiedzialność szpitala nie jest oczywista.
Potknięcia się czy upadki zdarzają się przecież i w normalnych warunkach, poza szpitalem.
O odpowiedzialności szpitala możemy myśleć między innymi, gdy:
- pacjent nie miał należytej opieki pielęgniarskiej (dozoru),
- pacjent nie był należycie zdiagnozowany pod kątem ryzyka upadku,
- pacjent nie był odpowiednio zabezpieczony (np. pasami lub podniesionymi barierkami łóżka),
- pacjent za wcześnie został przeniesiony na salę bez monitoringu,
- wyposażenie szpitala nie było odpowiednie do wymogów pacjentów: np. zbyt śliskie powierzchnie w sali rehabilitacyjnej.
Osobną historią jest ocena, na ile upadek pacjenta pogorszył jego stan zdrowia, utrudnił bieżące leczenie czy je opóźnił. Prawnicy nazywają to ustalaniem, czy zachodzi w sprawie adekwatny związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy wypadkiem, a szkodą na zdrowiu pacjenta.
Dopiero po analizie tych wszystkich aspektów możemy przesądzić, czy szpital rzeczywiście odpowiada za wypadek, do jakiego doszło na jego terenie i czy powinien zapłacić odszkodowanie za błąd medyczny (niezapewnienie pacjentowi bezpieczeństwa).
















{ 17 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }
Ta historia jest podobna do przypadku mojego ojca, który zmarł po ponad dwóch miesiącach hospitalizacji. Co prawda przypuszczałem ,że mój ojciec ponownie znalazł się w szpitalu z powodu błędu lekarza ale szpital , w mojej ocenie, dołożył wszelkich starań aby go uratować. I mimo tego , że zmarł nie miałem żadnych zarzutów wobec lekarzy. Dopiero pod wpływem dokumentacji medycznej zmieniłem całkowicie zdanie. Zatajono przede mną kilkunastokrotne zakażenia . Otóż , ze względu na stan zdrowia nierokujący ozdrowienia mój ojciec był leczony wraz z innymi pacjentami w krytycznym stanie zakażonymi patogenami. Wskutek czego dochodziło do nieuniknionych zakażeń. W efekcie toczy się postępowanie m.in w sprawie umyślnego zakażenia mojego ojca. Natomiast tutaj dostrzegam pewne analogie. Jeśli dopiero po ponownej operacji ustąpił stan krytyczny to także rokowania nie były najlepsze. Leczenie tego pacjenta było zapewne finansowane z funduszu szpitala . Tak więc on także mógł być leczony jak najtaniej w sprzeczności z obowiązującymi standardami. I te powikłania , które doprowadziły do śmierci mogły być skutkiem ukrywanych zakażeń. { być może chodzi o tę samą Intensywną Terapię na której leczony był mój ojciec} I dopiero analiza pełnej dokumentacji umożliwi właściwą ocenę postępowania lekarzy. Tym bardziej , ze szpital wie jak uchronić się przed odpowiedzialnością materialną. I przyczyna śmierci ustalona przez szpital zazwyczaj nie ma nic wspólnego z ujawnionym błędem lekarza. Wiec może warto jeszcze raz przejrzeć dokumentację .
Pani Mecenas, zsunięcie się pacjenta ze stołu operacyjnego nie jest aż tak nadzwyczajne jak mogłoby się wydawać w potocznym odczuciu. Różne mogły być przyczyny – od prozaicznej: przypadkowe uruchomienie pilota (mało prawdopodobne), przekładanie na bok pacjenta (ale to chyba była „standardowa” operacja więc nie było takiej konieczności), najbardziej prawdopodobne jest, że przestawiano położenie stołu z uwagi na wymogi zabiegu przy jednoczesnym pacjencie z dużą nadwagą (wówczas pasy mogą nie wystarczyć…). pozdrawiam
Bardzo dziękuję za Pana uwagi!
Takich informacji „prosto z życia” niestety najczęściej brakuje na poziomie komunikacji pacjent (rodzina pacjenta) – lekarz. Gdyby pacjentowi i rodzinie wyjaśniono, co się stało, to pewno nie musieliby się nad tym zastanawiać prawnicy…
Serdecznie pozdrawiam,
Jolanta Budzowska
Moja mama podczas pobytu w DPS przewróciła się i doznała złamania kości udowej. Przewróciła się przy swoim łóżku. W wyniku tego znalazła się w szpitalu gdzie po tygodniu od operacji zespolenia złamania zmarła na skutek powikłań. Czy można tu uznać odpowiedzialność DPS za to zdarzenie? Kiedy rok wcześniej trafiła do DPS poruszała się samodzielnie bez trudu, po roku, jak oceniam w wyniku braku ruchu (wiem co mówię bo mój syn po kilku miesiącach w szpitalnym łóżku, po wypadku, musiał się uczyć chodzić od nowa – tak działa brak ruchu) ledwie mogła ustać na nogach a łóżko (podczas moich odwiedzin) zamykane było bocznym zabezpieczeniem, żeby nie wychodziła.
Trudno oceniać opiekę nad Pana Mamą na podstawie kilkuzdaniowego opisu, ale wg mnie nie, nie można winić DPS za to, że Mama przewróciła się. Niestety wypadek może zdarzyć się każdemu i wszędzie, a jak Pan sam zauważył, próbowano Mamę zabezpieczyć m.in. przed upadkiem z łóżka, stosując boczne barierki.
Witam. Moja mama miała udar, była sparaliżowana prawostronnie. Po hospitalizacji umiesciłam ja w szpitalu Rehabilitacyjnym.Wracała do zdrowia, zaczęła chodzic. Rechabilitant wziął ja na schody i tam się przewróciła i doszło do pęknięcia kości nogi. I mamę wypisali z tego szpitala iż rehabilitacja nie ma sensu. Mam ją w domu i co robić? Sądzić szpital o odszkodowanie?
Moja babcia, osoba z mocna demencja, po 3 tygodniach w DPS (miała tam być miesiąc), doznała złamania szyjki kości udowej. Dostaliśmy informacje o upadku z łóżka dopiero po 1,5 doby, pomimo ze do babci było wzywane pogotowie. Pogotowie uznało, ze nic się nie stało, w wyniku naszej interwencji została wyslana na sor. do upadku doszło, ponieważ ratownik zamontował jej na noc w łóżku barierkę… była to osoba, która często wstawała w nocy i oczywistym dla mnie jest, ze spadła z łóżka w wyniku próby przejścia przez barierkę… zamontowanie barierki tłumacza tym, ze babcia była osłabiona i bali się ze spadnie w nocy z łóżka. Ja dzwoniłam tam codziennie pytając o stan babci i nikt nie zgłaszał mi jakiegokolwiek osłabienia – zamontowali ja najprawdopodobniej bo przeszkadzało im, ze chodzi w nocy. DPS prywatny, za 6000 miesięcznie. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
Szanowna Pani,
nadzór nad DPSem sprawuje właściwy wojewoda. To jak ma być sprawowana opieka nad pensjonariuszami w prywatnych DPSacg i pozostałe prawa i obowiązki stron reguluje umowa, jaką Pani zawarła. Pensjonariusz w DPS nie jest pacjentem (to nie jest podmiot leczniczy), a więc nie możemy tu mówić o prawach pacjenta. Pozdrawiam, Jolanta Budzowska, radca prawny
Witam.
W czerwcu br bylam na oddziale urologicznym leczona antybiotykiem kolistyną kt skutkiem ubocznym są zawroty głowy. Wystapily one u mnie b silnie. Zglaszalam to personelowi medycznemu ale nie wiem czy zostalo to wpisane w moją karte. Nie otrzymalam polecenia nie wychodzenia z łóżka. W rezultacie po skorzystaniu z łazienki przewrocilam się na sali i zlamslam kosc piszczelowa i strzalkowa oraz duzy palec u nogi. Musialam miec operację. Zostalam unieruchomiona na 3 mce. Po 14 tyg kosci nadal nie zrosly sie w pelni z trudem chodze o 2 kulach. Czy w tej sytyacji moge wystapic do szpotala o odszkodowanie?
Szanowna Pani, dużo zależy od treści dokumentacji medycznej, czy zostały odnotowane zgłaszane przez Panią dolegliwości. Uprzejmie proszę o przesłanie pełnej dokumentacji medycznej do kancelarii. Wstępna analiza jest bezpłatna. Wzór wniosku znajdzie Pani tutaj:https://bf.com.pl/do-pobrania
Serdecznie pozdrawiam, Jolanta Budzowska
Witam serdecznie. Wczoraj w jedny szpitali na terenie Wrocławia doszlo do podobnego wypadku. Tuz po operacji podczas przenoszenia pacjenta ze stolu operacyjnego na łóżko, hamulce nie zostaly “wlaczone” co skutkowalo odjechaniem łóżka i upuszczeniem przez personel medyczny pacjenta na podłoge.
Czy w takim wypadku personel/szpital powinien poniesc konsekwencje?
Dzień dobry,
opisana przez Panią sytuacja to niedochowanie należytej staranności w leczeniu, co rodzi odpowiedzialność szpital (cywilnoprawną – czyli odszkodowawczą) oraz członka personelu, do którego obowiązków należało odpowiednie zabezpieczenie łóżka (hipotetycznie nawet odpowiedzialność prawnokarną, w zależności od skutków dla zdrowia pacjenta).
Pozdrawiam serdecznie.
Dzień dobry,
chciałbym opisać mój przypadek.
Podczas zabiegu usunięcia znamienia na skórze na plecach nastąpiło moje omdlenie.
Leżałem na stole na brzuchu- bez konsekwencji- chwile przed poinformowałem lekarza ze ,,odpływam”.
Po powrocie do świadomości, po spionizowaniu i kilku sekundach nastąpiło kolejne omdlenie, i upadek na ziemie czego wynikiem była rozcięta warga (następnie zabezpieczona szwami), ukruszony ząb (przedni siekacz), rozcięta głowa, podbite oko i utrzymujący się 2 tygodnie ból szyi.
Poprosiłem lekarza o notatkę ze zdarzenia, kilka dni po zdarzeniu.
Niestety nie zgadzam się z jej treścią:
1. Brak informacji o pierwszym omdleniu.
2. Informacja że omdlenie nastąpiło po 10 min po zabiegu, co jest nieprawdą.
3. Informacja że omdlenie nastąpiło o nieznanej przyczynie- informowałem krótko przed pierwszym omdleniem i przed drugim że robi mi się słabo w takich sytuacjach.
Czy w tym przypadku, mogę wystąpić o odszkodowanie?
Pozdrawiam
W pierwszej kolejności powinien Pan pisemnie zażądać sprostowania notatki wskazując rozbieżności. Prawdopodobnie jednak lekarz odmówi, a w razie wystąpienia o odszkodowanie niestety nie będzie Pan miał dowodu, że do upadku doszło we wskazywanych przez Pana okolicznościach. W konsekwencji, nie będzie można udowodnić ewentualnej winy personelu medycznego polegającej na niezapewnieniu Panu bezpieczeństwa. Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za odpowiedz.
Napiszę oficjalnego @ do Placówki Medycznej o sprostowanie Karty Wizyty.
Pozdrawiam
Dzień dobry,
Poprosiłem Pana doktora o zaktualizowanie karty wizyty drogą @.
Pan doktor zadzwonił do mnie osobiście. Nie streszczę całej rozmowy, ale poprosiłem o zapisanie uszkodzeń ciała podczas upadku ( jak stwierdził nie widział czy ząb został uszkodzony bo mi w ,,zęby nie zaglądał”- co jest nieprawdą.
Największy opór, był przy wypisaniu informacji o pierwszym omdleniu, bo tego nie widział (leżałem na brzuchu)- ostatecznie zamiast wpisać omdlenie, napisał ,,brak kontaktu”.
Ostatecznie mam trzy wersje karty wizyty, ponieważ musiałem się upomnieć o wypisanie szczegółów.
Proszę o informacje, czy taki materiał jest wystarczający? (mogę podesłać).
Pozdrawiam
Dzień dobry, proszę podesłać na maila: j.budzowska@bf.com.pl JB