Chcieć to móc: czy błąd lekarski to sprawa dla sądu lekarskiego?

Jolanta Budzowska        15 kwietnia 2018        4 komentarze

Tuż przed Świętami Wielkanocnymi dostałam postanowienie o mnie więcej takiej treści: „Sąd Lekarski Wojskowej Izby Lekarskiej przesyła w załączeniu postanowienie w sprawie zażalenia wniesionego przez pełnomocnika pokrzywdzonej XY  radcy prawnego Jolanty Budzowskiej na postanowienie Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej o umorzeniu postępowania wyjaśniającego w sprawie lekarzy Oddziału Chirurgii (…)  wraz z uzasadnieniem i jednocześnie informuje, że (…) postanowienie jest ostateczne i nie podlega zaskarżeniu”.

To była bardzo dobra wiadomość!

Błąd lekarski - pozew

Dokumentacja medyczna

Zażalenie, w którym wypunktowaliśmy wszystkie nierozpoznane dotąd zarzuty pod adresem jakości opieki pooperacyjnej nad pacjentem, zostało pozytywnie rozpatrzone, a decyzja doskonale uzasadniona. I to przez kogo! Przez Sąd Lekarski!

W sprawie o błąd lekarski pierwsze kroki do Izby Lekarskiej?

Zanim opiszę, czego sprawa konkretnie dotyczyła, kilka zdań wprowadzenia.

Nie jestem zwolenniczką prowadzenia postępowań przed organami samorządu lekarskiego, bo zwykle – jeśli chodzi o ten tryb – sprawdza się przysłowie kruk krukowi oka nie wykole (choć z wyjątkami, o jednym z nich napisałam w poście “Sąd lekarski: kiedy przegrana jest wygraną”). Jeśli już sądy lekarskie stwierdzają uchybienia w pracy lekarza czy naruszenie zasad etyki, to tak, żeby pacjent wychodził z poczuciem, że „wygrał”, ale żeby nawet nie chodziło mu po głowie  odszkodowanie za błąd lekarski w procesie sądowym.

Klasycznym przykładem jest koncentracja uwagi sądów lekarskich na błędach w prowadzeniu dokumentacji medycznej, przy jednoczesnym stwierdzeniu, że nie miały one jednak wpływu na przebieg leczenia, które było prawidłowe. Bo jakżeby inaczej… W efekcie, lekarz dostaje karę upomnienia, a władze izb lekarskich poprawiają statystyki stwierdzonych uchybień zawodowych (czyli nikt im nie zarzuci, że „zawsze” uniewinniają lekarzy i ignorują łamanie zasad etyki zawodowej). I nawet pacjent czasem bezkrytycznie uważa, że wygrał w sądzie lekarskim, bo nie do końca rozumie znaczenie i treść wydanego przez okręgowy sąd lekarski orzeczenia. Klasyczne: Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek (inaczej: Bogu służ, a diabła nie gniewaj), gdzie pacjent, nie da się ukryć, występuje w roli diabła:(

Są jednak sądy dyscyplinarne, które potrafią rzetelnie przeanalizować zarzuty dotyczące błędów lekarskich.

Z uzasadnienia postanowienia Okręgowego Sądu lekarskiego

W tej konkretnie sprawie, w której wydano zacytowane przeze mnie na początku postanowienie zrównujące z ziemią dotychczasowe działania Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, OSL nakazał Rzecznikowi:

„uzupełnienie materiału dowodowego o:

  • powołanie biegłych z innej placówki medycznej,
  • powtórne wyczerpujące przesłuchanie lekarza [kluczowego świadka, który zajmował się zmarłym pacjentem – przyp. JB] pod kątem ogólnikowych i niezgodnych z dokumentacją zeznań, w szczególności dotyczących całego czasu poświęconego na ratowanie pacjenta od chwili wezwania, to jest od godziny xx:yy”.

Nic dodać, nic ująć

W sprawie podnieśliśmy zarzuty braku opieki nad pacjentem w pierwszej dobie po zabiegu operacyjnym, braku monitorowania pacjenta po zabiegu operacyjnym i opóźnienia oraz nieumiejętnego udzielenia pomocy w sytuacji, gdy wystąpiły powikłania pooperacyjne.

Zmarł młody mężczyzna, pacjent po pomyślnie przeprowadzonym zabiegu z zakresu chirurgii twarzowo-szczękowej.

Opinie biegłych wskazują na błędy i zaniedbania, ale w szpitalu nikt nie poczuwa się do winy. Prokuratura dwukrotnie próbowała zamknąć sprawę i jak dotąd udało nam się temu zapobiec. Sprawa cywilna jest w toku, bez jakiekolwiek woli ugody ze strony szpitala (do tego akurat jesteśmy przyzwyczajeni). Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy, podobnie jak prokuratura, umorzył kolejny raz postępowanie. Walka z wiatrakami…

Przełom po walce 

A jednak wreszcie nastąpił przełom! Po naszym zażaleniu na to umorzenie, trzyosobowy sąd lekarski, w skład którego wchodzą wyłącznie lekarze, dokonał tak rzetelnej analizy sprawy, jak dotąd żaden z biegłych czy śledczych!

Sąd lekarski zadał sobie tyle trudu, żeby między innymi skonfrontować zeznania lekarza (kluczowego świadka) złożone na Policji z jego wyjaśnieniami podczas przesłuchania przeprowadzonego przez prokuratora i potem – trzeci raz – przez RzOZL. Zauważył, na co konsekwentnie już wcześniej wskazywaliśmy wszystkim organom dotąd prowadzącym sprawę, że te zeznania są niespójne, mają charakter wymijający i pozostawiają wątpliwości co do postępowania lekarzy opiekujących się pacjentem po zabiegach operacyjnych.

W zasadzie płynie z nich wniosek, że decyzje lekarzy opiekujących się pacjentem po operacjach , są podejmowane pod wpływem kaprysu lub impulsu, a nie po analizie stanu zdrowia pacjenta.

Swoją drogą, może tak po prostu jest?  Może tolerowanie bylejakości w połączeniu z bezkarnością doprowadziło w tym szpitalu do takich standardów? Nie bez zdziwienia sam Sąd Lekarski konstatuje w uzasadnieniu, że wygląda na to, że lekarz podjął decyzję o przeniesieniu pacjenta na salę ogólną w pierwszej dobie po zabiegu operacyjnym bez osobistego zbadania i skontrolowania, czy stan chorego na to pozwalał.

Kluczem do ustalenia, czy i kto zawinił w tej sprawie, jest ocena jakie czynności wykonano i w jakim czasie, by udrożnić drogi oddechowe pacjenta i zapobiec nagłemu zatrzymaniu krążenia (NZK), a następnie śmierci młodego człowieka.

5 lat ciężkiej pracy Rzecznika i Prokuratury

Minęło 5 lat pracy organów, które są powołane do wyjaśniania spraw, gdzie zachodzi podejrzenie o błąd lekarski, a dziś jesteśmy niemal w punkcie wyjścia.

Wypunktowanie błędów w postępowaniach wyjaśniających prowadzonych dotąd przez różne organy, w tym prokuraturę i Odpowiedzialności Zawodowej i weryfikacja naszych zarzutów zajęło Okręgowemu Sądowi Lekarskiemu niespełna… dwie strony uzasadnienia. Żeby tak to sprawą zajmowano się od początku…

Dwie strony argumentacji trafionej w punkt.

Chcieć, to móc.

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Kazik Kwiecień 15, 2018 o 16:19

Również 2011 złożyłem skargę do OIL dotyczącą trzech szpitali.W wyniku skargi powstał akt o ukaranie lekarza,sprawę tak prowadzono aby ją przedawnić.Co do dwóch pozostałych szpitali OIL nie zajął stanowiska,a nawet nie zostaliśmy powiadomieni dlaczego.W tym czasie szefem OIL był jeden z lekarzy oskarżonego szpitala.Niemniej jednak rzecznik doszukał się wielu nieprawidłowości jak i błedów pierwszego ze szpitali. Na tej podstawie formułując akt o ukaranie lekarza.W akcie o ukaraniu zostało ujawnionych szereg nieprawidłowości jak brak zgody pacjentki na zabieg,nieprawidłowa kwakifikacja,nieprawdłowa antybiotykoterapia,brak licznych badań.Co więcej podczas procesu Pani rzecznik wielokrotnie zadawała lekarzom pytanie a w szczególności lekarzowi prowadzącemu, na jakiej podstawie zleciła podanie sterydu dexawen przy wysokich parametrach leukocytów oraz parametrów nerkowych,czy oglądała wyniki Pani lekarz zeznała że wyników nie oglądała poniewarz była bardzo zajęta pacjentami w przychodni przyszpitalnej. Ta kwestia wyszł podczas procesu lecz nie została ujęta w akcie.Było to jednym z zarzutów które formowałem do tego szpitala,o reszci dowiedziałem się podczas procesu. Nie posiadałem wiedzy medycznej z tego też powodu do prowadzenia takich spraw jest nie tylko niezbędny lecz jest to koniecznością prowadzenie takich spraw przez prwnika tą wiedzą dysponującą. Zapewne wiele spraw zostałoby a może i więcej wyjaśnionych.Niemniej sprawa przed OIL najprawdobodobnie też przyczyniła się do wygrania procesu cywilnego

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Kwiecień 15, 2018 o 20:45

Szanowny Panie, z radością przeczytałam Pana relację. Jak widać, na rzetelne podejście Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarza można liczyć częściej, niż mogłoby się wydawać!

Odpowiedz

Kazik Kwiecień 15, 2018 o 22:41

Cieszę się z Pani opinii. Sprawę przed OIL zapoczątkowałem sam bez pomocy prawnika, prawnik włączył się do sprawy na naszą prośbę.Być może gdybym miał wiedzę, jakąkolwiek wiedzę medyczną sprawa potoczyłaby się również niekorzystnie w stosunku do dwóch kolejnych szpitali, przecież diagnostykę kręgosłupa wykonano dopiero po 10 miesiącach a celowane leczenie po 11 miesiącach okłamując nas że z kręgosłupem jest wszystko w porządku,w miedzy czasie wysyłając żonę na trzy miesiące do hospicjum w tym też to czasie powinno być włączono intensywne leczenie celowane,podejrzewam że tym pierwszym szpitalem próbowano nas uciszyć. Niemniej jednak mieliśmy świetnego rzecznika Panią anestezjolog, zadawała lekarzom bardzo precyzyjne pytania,i właśnie z naszej strony nikt takich pytań z powodu braku wiedzy medycznej zadać nie potrafił. Określenia rzecznika były ostre np”takich lekarzy” czy inne, podejrzewam że Pani rzecznik na większą swobodę nie pozwolono takie mieliśmy odczucie po rozmowie którą z nią pewnego razu przeprowadziłem.W izbie lekarskiej tak to odczułem, mieliśmy jakieś ciche poparcie bez problemów udostępniono nam akta sprawy, co więcej zdobyłem ich kopie z zastrzeżeniem abym się nie przyznawał od kogo, dowiedziałem się również ze sprawa mojej Małgosi była głośną w środowisku lekarskim. w niej nie było błędów to była ignorancja z pobytem w hospicjum liczono chyba że nie przeżyje? a tu zrobiła im psikusa i żyje do dnia dzisiejszego.Tak więc uważam że korzystna opinia OIL jeżeli już tak powstanie powinna być podstawową a nie prywatną opinią w toczących się procesach cywilnych. Innej opinii choćby wynikły najmniejsze nieścisłości rzecznikowi by nie pozwolono,w tym bierze udział cały zespół lekarzy,choć w opiniach zleconych przez sąd pojawiły się kolejne błędy popełnione przez lekarzy tak w pierwszym podmiocie jak i w dwóch następnych.

Odpowiedz

Kamila Maj 16, 2018 o 09:07

Super wpis!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: