Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Zawezwanie do próby ugodowej w sprawie o błąd medyczny

Jolanta Budzowska25 czerwca 20196 komentarzy

Dla nie-prawnika tytuł z pewnością brzmi dziwnie. Co to jest zawezwanie do próby ugodowej? I dlaczego do „próby” ugodowej? Nie można po prostu powiedzieć, że chodzi o ugodę? I tak, i nie. A jaki to ma związek z procesami o błąd medyczny? O tym właśnie będzie ten post.

Zawezwanie do próby ugodowej – czym to jeść?

Zacznę od końca. Zawezwanie do próby ugodowej musi się nazywać tak jak się nazywa. Mówi o tym przepis art. 185 kodeksu postępowania cywilnego. I kropka. Nie ma się co zastanawiać, czy mogłoby być prościej.

Niezależnie jednak od skomplikowanej nazwy, z założenia ma to być prosty sposób na zakończenie sporu ugodą sądową.

W praktyce działa to tak…

W praktyce, w sprawach o odszkodowanie za błąd medyczny zawezwanie do próby ugodowej ma zastosowanie jedynie w dwóch przypadkach.

  • kiedy chodzi nam o przerwanie 3-letniego terminu przedawnienia* (od momentu dowiedzenia się o błędzie medycznym). Najczęściej ma to miejsce wtedy, gdy lata mijają, a sprawa w prokuraturze jest wciąż na etapie „oczekiwania na opinię biegłego”. Jeśli poszkodowany pacjent lub jego rodzina cały czas nie są gotowi ryzykować typowego procesu cywilnego, to zawezwanie jest właśnie dla nich!

 

  • kiedy chodzi o to, aby nie zapłacić podatku dochodowego od otrzymanego odszkodowania za błąd medyczny. Mówimy o sytuacji, gdy nie toczyło się i nie toczy postępowanie cywilne. Bywa bowiem, że już po samym wezwaniu do dobrowolnej zapłaty wysłanym do szpitala (tzw. liście adwokackim) udaje się wynegocjować z przeciwnikami warunki porozumienia. Wówczas z projektem ugody strony zwracają się do sądu. Tam, na jednym jedynym posiedzeniu, wyznaczonym po zawezwaniu do próby ugodowej, zawiera się ugodę. Taki prosty ruch – ugoda podpisana w sądzie – a ucina wszelkie spekulacje i rozwiewa wątpliwości, czy od kwoty odszkodowania za błąd medyczny, otrzymanej bez procesu, należy się podatek dochodowy.

Jeśli jednak naiwnie myślimy, że gdy damy szansę szpitalowi i bez uprzedzenia skierujemy od razu do sądu zawezwanie do próby ugodowej, to następnie szpital z radością zawrze ugodę, to nie. Tak to niestety nie działa. Prawdą jest, że ugodowa wypłata odszkodowania za błąd medyczny jest możliwa. Moment wypłaty poprzedzają jednak zwykle wielomiesięczne negocjacje pełnomocników, a dopiero ostatnim etapem jest zawezwanie do próby ugodowej i sama ugoda.

I jeszcze kilka ważnych informacji o zawezwaniu do próby ugodowej:

  1. pismo z zawezwaniem składa się do sądu rejonowego wg siedziby/miejsca zamieszkania przeciwnika;
  2. w sprawach, gdy żądamy zapłaty więcej niż 10 tys. zł, opłata wynosi 300 zł. To jedyne koszty sądowe, jakie musimy ponieść;
  3. odbywa się tylko jedno posiedzenie sądu, na którym albo strony zawierają ugodę, albo nie. I na tym całe postępowanie się kończy. Nie ma tu miejsca na „walkę procesową”. Nie ma przesłuchiwania świadków i przeprowadzania innych dowodów;
  4. strona, która występuje z zawezwaniem do próby ugodowej, powinna być obecna w sądzie na  posiedzeniu. W przeciwnym razie sąd może nałożyć na nią obowiązek zwrotu kosztów postępowania;
  5. aby osiągnąć skutek w postaci przerwania biegu przedawnienia, zawezwanie musi być złożone przed upływem 3 lat od dowiedzenia się o błędzie medycznym (szkodzie na zdrowiu i sprawcy);
  6. w zawezwaniu do próby ugodowej musimy precyzyjnie opisać czego chcemy i dlaczego chcemy. Czyli mówiąc bardziej formalnie: roszczenie powinno być konkretne zarówno co przedmiotu żądania, jak i wysokości. W zawezwaniu powinny też zostać opisane istotne okoliczności faktyczne i dowody na ich poparcie;
  7. odradzam więc samodzielne sporządzanie zawezwania. Mimo starań, można nie osiągnąć skutku przerwania biegu przedawnienia.*

*patrz np. uchwała SN z dnia 28 czerwca 2006 r., III CZP 42/06, wyrok SN z dnia 15 listopada 2012 r.,V CSK 515/11.

PS: Zdjęcie przedstawia moją osobistą lawendę. Skąd tutaj? Post powstał właściwie jako odpowiedź na pytanie zadane mi przez Klientkę w messengerze. A wszystko działo się  w pewne niedzielne popołudnie, kiedy leniuchowałam z widokiem na lawendę. Ot i cała historia nietypowej ilustracji:)

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Nieistotne 25 czerwca, 2019 o 19:20

    Zawezwanie winno być złożone zarówno przeciwko szpitalowi jak i ubezpieczycielowi – ponieważ ubezpieczyciel będzie uparcie twierdził że roszczenie jest przedawnione i bardzo trudno to odkręcić (chociaż u mnie okazało się że można). Z zawezwaniem jest ten problem że można maksymalnie żądać 700 tyś. PLN. Więc jeśli szpital godzi się na ugodę – jesteśmy stratni 🙂 Szpital na ugodę zgodzi się tylko w przypadku gdy jest już pod ścianą. W mojej sprawie gdzie pokrzywdzonych jest kilkoro pacjentów, jeden z nich uzyskał za same bakterie wyższą kwotę a dalsza część sprawy toczy się w sądzie i jest problemik, bo szpital był ubezpieczony tylko na 30 tyś zł od zdarzenia więc…

    Odpowiedz

    Jolanta Budzowska 25 czerwca, 2019 o 20:02

    Dziękuję za komentarz, kilka kwestii wymaga sprostowania:
    1) tak, zawezwanie powinno być złożone przeciwko podmiotowi leczniczemu i przeciwko ubezpieczycielowi, ale bieg terminu przeciwko ubezpieczycielowi można też przerwać inaczej, znacznie prościej – choćby zwykłym wezwaniem do zapłaty,

    2) nie znam przepisu ograniczającego kwotę, jakiej można żądać w zawezwaniu do próby ugodowej,

    3) od wielu lat minimalne ubezpieczenie obowiązkowe OC szpitali to 100 tys. euro (minimalna suma gwarancyjna na jedno zdarzenie) i 500 tys. euro na wszystkie zdarzenia w danym roku; oczywiście pula ta ulega zmniejszeniu po każdej wypłacie.

    Odpowiedz

    Nieistotne 25 czerwca, 2019 o 22:52

    W raporcie o zdarzeniach w danej placówce (jedna klinika w szpitalu klinicznym). Piszą że mają niecałe 30.000 zł za zdarzenie a mają 11 spraw w toku.

    Odpowiedz

    Jolanta Budzowska 26 czerwca, 2019 o 07:22

    Proszę o link do tego raportu.

    Odpowiedz

    Henryk III 17 września, 2019 o 14:29

    Jest taka możliwość, a nawet dwie. Pierwsza wynikała z pierwotnej wersji ustawy o działalności leczniczej:
    Art. 17. 1. Podmiot leczniczy jest obowiązany spełniać następujące warunki:
    4) zawrzeć w zakresie określonym w art. 25 ust. 1 umowę ubezpieczenia:
    a) odpowiedzialności cywilnej,
    b) na rzecz pacjentów z tytułu zdarzeń medycznych określonych w przepisach o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta — w przypadku podmiotu leczniczego prowadzącego szpital.
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20111120654
    Nie znam szczegółów tego ubezpieczenia, ale pamiętam, że suma ubezpieczenia od zdarzeń medycznych zależała od liczby łóżek w szpitalu i obowiązek jego wykupienia był odsuwany w czasie ze względu na sprzeciw szpitali (brak pieniędzy), aż w końcu został uchylony 15.07.2016:
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20160000960
    Może więc szpital wykupił to ubezpieczenie, a o OC milczy albo zapomniał?
    Ustawa z dnia 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, która uchyliła obowiązek zawierania przez szpital ubezpieczenia od zdarzeń medycznych, uchyliła również obowiązek wpisywania polisy OC do rejestru. Z czasem z ksiąg rejestrowych zniknęła Rubryka 21, w której podmioty wpisywały informację o polisach OC i od zdarzeń medycznych, a tam można było znaleźć wiele ciekawych wpisów, łącznie z ubezpieczeniem majątku, OC działalności i NNW właścicieli podmiotu. Powszechne były OC świadczeniodawcy NIEBĘDĄCEGO podmiotem wykonującym działalność leczniczą więc teoria teorią, a w praktyce nic mnie już chyba nie zdziwi.
    Dodam, że spotkałem się z polisą ubezpieczenia od zdarzeń medycznych wystawioną ok .4 miesiące po jego uchyleniu dla podmiotu udzielającego wyłącznie ambulatoryjnych świadczeń zdrowotnych. Żałuję, że nie dopytałem jak została określona suma ubezpieczenia. Jako łóżko policzyli kozetkę? 🙂
    Jeżeli sprawa dotyczy polis zawartych przed 01.01.2012 to wybór ubezpieczeń OC był dużo większy: Obowiązkowe do NFZ od 09.01.2008 46500/275000 euro; obowiązkowe do kontraktu z publicznym ZOZ-em 46500/bez limitu euro (często mylone z poprzednim); OC obowiązkowe lekarza od 12.06.2010 (SG 100, 50, lub 25 tys. euro zależnie od specjalizacji) i cała gama dobrowolnych też często stosowana zamiennie z obowiązkowymi. Więc tu sumy gwarancyjne ubezpieczeń obowiązkowych nie pasują do opisanej sytuacji. Druga moim zdaniem mniej prawdopodobna możliwość jest taka, że szpital kupił OC dobrowolne na 30 000 zł, i przyczyna szkody miała miejsce przed 9.01.2008.

    Odpowiedz

    Anna, wiejska lekarzyna 26 czerwca, 2019 o 23:10

    Ugoda to dla wielu lekarzy niemożliwość – jak bóg-lekarz ma się zgodzić na ugodę, skoro jest (zazwyczaj) nieomylny?

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: