Czy mogę nagrać lekarza?

Jolanta Budzowska        30 sierpnia 2016        2 komentarze

Potajemnie dokonane nagranie może być dowodem, o ile jest autentyczne, nie narusza prywatności czy zasad współżycia społecznego, orzekł właśnie Sąd Najwyższy w wyroku sygn. akt II CSK 478/15.

Odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi więc: tak.

Czasem sposób traktowania pacjentów aż się prosi o udokumentowanie. Kiedy można takiego nagrania użyć w sądzie? Według mnie wtedy, kiedy bohater nagrania, zeznając jako świadek, kłamie w sądzie lub „nie pamięta” istotnych, ważnych okoliczności, szczególnie tych, które mogłyby być korzystne dla poszkodowanego pacjenta… Albo kiedy dokumentacja medyczna przedłożona do akt sądowych przez szpital okazuje się być sprzeczna z tym, co lekarz w rozmowie nam przekazał.

Wtedy przedłożenie nagrania jako istotnego dowodu w sprawie nie spotka się z zarzutem, że nagranie rozmowy było niezgodne z zasadami współżycia społecznego. A o znaczeniu dokumentacji medycznej w procesie o błąd lekarski pisałam szerzej tutaj.

Nagranie powinno być więc raczej asem w rękawie. Może nie trzeba go będzie użyć. Dajmy najpierw personelowi medycznemu szansę na uczciwość.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

rafal Sierpień 31, 2016 o 19:42

miesiąc mnie nie było, a tu tak cicho
Pani na jutro kredki temperuje do szkoły? 😀

popieram wszystkie wizyty nagrywane na dyktafon, tak to już funkcjonuje w Danii, lekarz w ogóle nie wypełnia dok.med. ma tylko czas dla pta, a później po całym dniu sekretarka spisuje to co nagrane w dyktafonie do dok.med.
podejście sądu uważam za rozsądne, tym bardziej, że co raz powszechniejsze są programy do dok.med., które tak jak w sądzie rejestrują głos na ” papier”
skończy się kręcenie przez każdą ze stron czy powiedział o dolegliwościach czy nie
zawsze też będzie musiała być ocena sądu czy ktoś nie prowokuje drugiej strony, nie manipuluje
ale zdecydowanie popieram

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Wrzesień 1, 2016 o 11:17

Akurat dzisiaj beze mnie rok szkolny by się nie zaczął:) Jako społeczny prezes Zespołu Szkół Społecznych im. Juliusza Słowackiego w Krakowie jestem gotowa nawet kredki zatemperować, jeśli trzeba:)

O, nie wiedziałam, że tak jest w Danii – świetny pomysł! Podobnie jak dyktowanie i nagrywanie przez operatora opisu operacji w jej trakcie, a potem spisywanie przez asystentkę i autoryzowanie przez lekarza (nie wiem, jak to w praktyce jest rozwiązywane technicznie, ale np. w Austrii tak to działa, widziałam już takie opisy). Z pewnością wówczas każdy szczegół i każda czynność mają szansę nie zostać pominięte przez zwykłe zapomnienie. Nie ma też zbędnych czy nieprawdziwych fraz, które znajdują się w protokole spisywanym przez lekarza w jakiś czas po operacji na zasadzie kopiuj-wklej.

Osobną kwestią jest nagrywanie np. artroskopii. Z moich doświadczeń osobistych i procesowych wynika, że rutynowo nagrywają ci lekarze, którzy nie mają niczego do ukrycia, a pacjent dostaje płytkę z nagraniem jako załącznik do karty informacyjnej. Wtedy nie ma dyskusji, czy kanał jest/był odpowiednio przeprowadzony czy nie…

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: