Kongres Prawa Medycznego, prokuratura i inne dywagacje

Jolanta Budzowska        04 grudnia 2016        Komentarze (1)

Po ostatnim poście (który można przeczytać tutaj) w komentarzach posypały się na mnie gromy ze strony lekarzy – czytelników mojego bloga, że – w skrócie rzecz ujmując – podaję za mało szczegółów, żeby można było przeanalizować poprawność leczenia i zweryfikować sposób rozumowania biegłych.

Za wszystkie komentarze – te i wszystkie inne – jestem niezmiernie wdzięczna, bo po pierwsze pozwalają mi doskonalić się w niełatwej sztuce pisarskiej (jak ująć w małej objętości tekstu maksymalnie dużo treści…), po drugie, zmuszają do spojrzenia na problem po raz kolejny, tym razem z punktu widzenia medyków, a po trzecie wreszcie – nieustannie poszerzają moją (i innych czytelników) wiedzę medyczną.

Nie da się jednak w omówieniu sprawy na blogu ująć wszystkiego, włącznie z zeznaniami świadków i wynikami badań analitycznych.

Tamten post nie był też case study do dyskusji na zajęciach ze studentami medycyny. Chodziło mi o prosty przekaz: choćby pacjent był ciężko chory, to nie można go leczyć źle, niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną. I nie mam na myśli trudnego zagadnienia odstąpienia od uporczywej terapii, tylko zwykłą ludzką i lekarską przyzwoitość oraz etyczne postępowanie.

Jeśli leczenie pacjenta jest dalekie od profesjonalnego, to nie można przecież twierdzić, że nie pogorszyło szans pacjenta na wyleczenie lub przynajmniej przedłużenie życia. Złe leczenie zawsze naraża pacjenta co najmniej na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, jeśli nie utraty życia. „Narażenie” to coś innego niż „spowodowanie”. Gdy pacjent jest bardzo poważnie chory, od lekarza nie oczekuje się cudu, a zatem i nie oskarża go o spowodowanie śmierci w sytuacji niepowodzenia w leczeniu.

Nadzieja umiera ostatnia. Najwyraźniej jednak nie dla niektórych biegłych, którzy pozwalają sobie – zahaczając o granice absurdu – bronić do upadłego postępowanie kolegów po fachu.

Opinia biegłych, którzy wytknęli liczne błędy w leczeniu opisywanym w moim poście, sporządzona była na potrzeby postępowania karnego, i to nie jest bez znaczenia. Jak już pisałam, w większości przypadków nie jestem fanką kierowania spraw dotyczących błędów lekarskich do prokuratora. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że aby uzyskać wyrok skazujący w postępowaniu karnym trzeba przełamać zasadę domniemania niewinności, udowodnić winę konkretnemu lekarzowi.  Do tego celu potrzebna jest co najmniej „mocna” opinia biegłego.  Jak o nią trudno, wszyscy wiemy.

Od niedawna działają w prokuraturach regionalnych specjalne działy do spraw błędów medycznych.  O tym, jakie były założenia związane z ich utworzeniem, pisałam m.in. tutaj i tutaj.

Jak wygląda sytuacja po kilku miesiącach funkcjonowania nowych komórek, mówił w Krakowie na zakończonym w ubiegłym tygodniu V Kongresie Prawa Medycznego szef tego działu w katowickiej prokuraturze, prokurator Ireneusz Kunert.

Okazało się, że 60% wcześniej umorzonych postępowań dotyczących tzw. błędów medycznych  było nieprawidłowo prowadzone przez niewyspecjalizowane prokuratury rejonowe. Postanowienia o umorzeniu były wydawane zbyt pochopnie, bez należytego wyjaśnienia istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności i bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych dowodów. Obecnie sporo postępowań jest przejmowanych do prowadzenia przez Prokuratury Regionalne, zdarza się też wznawianie postępowań uprzednio umorzonych.

Prokuratorzy mają więc co robić.

Spośród spraw w prokuraturach na terenie całej Polski, a dotyczących błędów medycznych, w 2015 r. tylko 4 proc. z nich zakończono skierowaniem aktu oskarżenia lub wniosku o ukaranie w trybie art. 335 § 1 k.p.k.

Czy po tym, jak Prokuratury Regionalne wzięły sprawy w swoje (wyspecjalizowane) ręce skuteczność działań prokuratury wzrośnie?

Zobaczymy, ale prokurator Kunert na Kongresie Prawa Medycznego w Krakowie brzmiał przekonująco i wiarygodnie.

 

 

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Kasia Grudzień 4, 2016 o 17:45

Przykład absurdu biegłego, rozumiem, że opłacanego z naszych podatków, który w opnii broniącej kolegę po fachu pisze: Lekarz taki i taki jest dobrym lekarzem, bo ma dużo pacjentek …

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: