Renta na zwiększone potrzeby, czyli londyńskiej przygody cd.

Jolanta Budzowska        28 maja 2016        Komentarze (0)

Nie tak dawno pisałam o moich doświadczeniach z sądem w Londynie i o tym, jak na wyspach wygląda rozpatrywanie roszczeń poszkodowanych. Emocje, związane z występowaniem przed tamtejszym sądem, trochę już w mnie opadły, ale nadal jestem pod wrażeniem tego, jak w Wielkiej Brytanii stosuje się prawo.

Taka na przykład koronna zasada, która jest niemal identyczna  (tylko inaczej zapisana) w obu systemach prawnych: że otrzymane przez poszkodowanego odszkodowanie, zadośćuczynienie i inne świadczenia za doznane szkody na zdrowiu mają być pełną i sprawiedliwą rekompensatą.

Mówiąc potocznie: chodzi o to, żeby poszkodowany w miarę możliwości znalazł się po wypłacie odszkodowania w takim położeniu w jakim byłby, gdyby wypadek (błąd medyczny lub inny) nigdy się nie wydarzył.

Wydaje się to proste? Nic bardziej mylnego. Skupmy się na takiej przykładowo rencie z tytułu zwiększonych potrzeb. Przepis mówi, że jeżeli zwiększyły się potrzeby poszkodowanego, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.

Czym są te potrzeby i kiedy wydatki na ich zaspokojenie będą uznane w Polsce przez sąd za „odpowiednie”? Na pewno renta musi zindywidualizowana, czyli „skrojona na wymiar”, bo nie ma dwóch identycznych sytuacji.  Musimy też sąd przekonać zarówno co do tego, że te zwiększone potrzeby, czyli konieczność stałego ponoszenia zwiększonych wydatków, w ogóle istnieje,  jak i do tego, że jest ona następstwem wypadku (błędu medycznego).  W drugiej kolejności wykazania wymaga, ile co kosztuje…

Nie wiadomo właściwie, co jest w tym wszystkim najtrudniejsze, bo generalnie doprowadzenie do   przyznania w wyroku pełnej renty do łatwych zadań dla pełnomocnika nie należy…

Typowe składniki renty na zwiększone potrzeby to:

  • koszty opieki. Najczęściej jest sprawowana przez członków rodziny i – co ważne – nie trzeba wówczas udowadniać, że się za taką opiekę fizycznie płaci. Wystarczy wykazać, że istnieje potrzeba opieki nad chorym;
  • koszty zakupu leków;
  • koszty leczenia i zabiegów rehabilitacyjnych  – tu przydają się zaświadczenia, skierowania, faktury i dokumentacja medyczna na poparcie, że faktycznie takie wydatki trzeba regularnie ponosić.  Warto przypomnieć, że od niedawna w tym zakresie jest nieco łatwiej: już nie trzeba udowadniać, że uzyskanie danego świadczenia „na NFZ” w ogóle nie było możliwe;
  • koszty dojazdów do lekarza i na zabiegi – tu też przydatne są paragony z taksówki i bilety komunikacji miejskiej, a z pewnością rachunki za benzynę, jeśli dojazdy odbywają się prywatnym samochodem;
  • koszty specjalnej diety –  z tym jest najczęściej kłopot, bo trudno udowodnić, że takie żywienie jest droższe niż „normalne”, i o ile (najczęściej jest tańsze…);
  • koszty przyszłego zaopatrzenia ortopedycznego i cyklicznej wymiany sprzętów rehabilitacyjnych.

Z bardziej nietypowych składników renty na zwiększone potrzeby, o jakie już zdarzyło mi się z powodzeniem ubiegać w procesach sądowych, można wymienić:

  • koszty pomocy przy zwykłych czynnościach domowych: zakupach, przygotowywaniu posiłków czy sprzątaniu – te obowiązki przecież nie są częścią opieki nad chorym, a ktoś je musi wykonywać;
  •  koszty fryzjera – udowodniliśmy, że z uwagi na niedowład prawej ręki, poszkodowana nie jest w stanie sama ułożyć sobie fryzury;
  • koszty siłowni – celowy wówczas, kiedy np. stan poszkodowanego wymaga utrzymywania ogólnej sprawności organizmu i pracy nad zmysłem równowagi (poszkodowana, która straciła wzrok) czy odpowiedniej wagi ciała (w przypadku osoby po amputacji);
  • koszty basenu z instruktorem – podobnie jak w przypadku siłowni;
  • koszty dojazdu do szkoły – dla częściowo sparaliżowanego dziecka;
  • koszty szkoły społecznej  – dla dziecka, które wymaga zindywidualizowanego podejścia do nauki;
  • koszty sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem – jako wspomaganie edukacji niepełnosprawnego dziecka – wraz z regularną wymianą w przyszłości.

W procesach, które są jeszcze w toku, moja kancelaria walczy m.in. o to, by w skład renty weszły wydatki na:

  • coroczny wyjazdu na narty wraz z przewodnikiem osoby niedowidzącej – dla poszkodowanej, która na skutek błędu medycznego straciła wzrok, a przed tym była zapaloną narciarką;
  • regularne mycie samochodu oraz opiekę nad ogrodem – dla poszkodowanego, który z uwagi na niepełnosprawność nie jest w stanie dłużej osobiście takich czynności wykonywać.

Jak dotąd nie miałam okazji występować o zwrot regularnych wydatków na przykład na wyprowadzanie psa, ale w Londynie to nic szczególnego, więc wszystko przede mną. Czerpię z najlepszych wzorców;-) Różnica polega jednak na tym, że przed polskim sądem wykazanie potrzeby cotygodniowego wykonania fryzury w salonie fryzjerskim  – jak w przykładzie przytoczonym wcześniej – graniczy najczęściej z cudem i wymaga opinii biegłego, czujnego rzutu oka sędziego na powódkę, rachunków, a czasem i przesłuchania samego… fryzjera. W Londynie sądowi wystarczy zwykle w takich przypadkach sięgnięcie do tzw. zasad doświadczenia życiowego, a już na pewno, gdy sąd jest kobietą:-)

 

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: