Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Kiedy odszkodowanie za błąd medyczny wypłacane jest z polisy?

Jolanta Budzowska14 marca 20192 komentarze

Podmioty lecznicze mają obowiązek ubezpieczyć się od odpowiedzialności cywilnej (OC). Analogicznie jak właściciele samochodów. Jeśli spowodują błąd medyczny lub wypadek, płaci zakład ubezpieczeń. Właśnie trwają prace nad nowym rozporządzeniem MF w sprawie obowiązkowego ubezpieczenia OC. Sądziłam, że będzie okazja do podwyższenia sum minimalnego ubezpieczenia szpitali. Niestety, wygląda na to, że nie tym razem.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego akurat mnie zależy na urealnieniu polis szpitali?

Chyba w pierwszej kolejności larum powinni podnieść ich dyrektorzy? Z pewnością, ale interes w podwyższeniu progów OC w placówkach leczniczych mamy wszyscy. Dlaczego? O tym za chwilę.

Na początek słowniczek

  • suma gwarancyjna na jedno zdarzenie z polisy OC to górna granica odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń za szpital w przypadku jednego błędu medycznego. Dziś 100 tys. euro.
  • suma gwarancyjna na wszystkie zdarzenia – to górna granica odpowiedzialności ZU za szpital w danym roku. Niezależnie od ilości błędów medycznych w danym okresie. Dziś 500 tys. euro.

Przykład*:

W prywatnej Klinice, na oddziale ginekologiczno-położniczym wystąpiło w 2016 roku ognisko epidemiologiczne. Sześć pacjentek zostało zakażonych podczas porodów bakterią paciorkowca ropotwórczego (streptococcus pyogenes). Przeszły sepsę i wielomiesięczne leczenie. Każda z nich musiała się poddać licznym operacjom. Stan kilku był tak poważny, że konieczne było usunięcie macicy. Poszkodowane pacjentki nie wystąpiły od razu, ani nawet w tym samym czasie z powództwem przeciwko szpitalowi. Musiały najpierw stanąć na nogi i zebrać siły na walkę za szpitalem w sądzie. Ostatecznie, pozwały szpital i ubezpieczyciela. Klinika miała wyłącznie ubezpieczenie OC obowiązkowe, bo nie widziała potrzeby się doubezpieczać. A i cena polisy dobrowolnego ubezpieczenia była wysoka. 

Wyroki w sprawie o błąd medyczny w różnym czasie

W 2017 – w dwóch wyrokach sąd przyznał pierwszym powódkom po 500 tys. zł. zadośćuczynienie, odszkodowanie i kilkutysięczną, miesięczną rentę. Ubezpieczyciel zapłacił jednak każdej z nich tylko po około 430 tys. zł. W ramach obowiązkowej polisy OC odpowiadał tylko do wysokości równowartości 100 tys. euro. na jedno zdarzenie. Resztę dopłaciła Klinika z własnych środków, w tym z kontraktu z NFZ. Czyli z pieniędzy, które powinny być przeznaczone na leczenie innych pacjentów.

W 2018 roku sąd wydał trzy kolejne wyroki. Tym razem zadośćuczynienie dla jednej pacjentki wyniosło 300 tys. zł. Dla dwóch kolejnych zasądzono po 450 tys. zł. Znów szpital dopłacił z własnej kieszeni, bo polisy nie pokryły w pełni przyznanego – obok zadośćuczynienia – odszkodowania i rent.

Szukaj wiatru w polu

Na początku 2019 roku zapadł ostatni wyrok. Polisa jednak była już „pusta”, bo wyczerpała się kwota „na wszystkie zdarzenia”. Łączna suma wypłat przekroczyła równowartość 500 tys. euro. Pacjenta wezwała klinikę o zapłatę zasądzonego zadośćuczynienia i odszkodowania za błąd medyczny. Jednak klinika wolała zgłosić wniosek o upadłość. Nie opłacało się  już dalej płacić poszkodowanym i ponosić konsekwencję błędów organizacyjnych z 2016 r. Upadłość została ogłoszona, „ostatnia” pacjenta została więc z niczym. Te, które uzyskały wyroki wcześniej od niej, też są stratne, bo nie otrzymują już renty.

Komu zależy, a komu nie?

Czy ten przykład jasno tłumaczy, dlaczego również pacjentom powinno zależeć, aby ubezpieczenie szpitali było realne? Mam nadzieję, że tak.

Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Ministerstwo Finansów twierdzi, że obowiązujący pułap obowiązkowego OC dla szpitali jest wystarczający.

Ciekawostka

Zgodnie z przepisami dotyczącymi odszkodowań OC w komunikacji, suma gwarancyjna w przypadku szkód na osobie nie może być niższa niż równowartość 5 mln euro w odniesieniu do jednego zdarzenia.

Dlaczego więc gwarancje ubezpieczeniowe są dla pirata drogowego, który powoduje wypadek, 50- krotnie wyższe niż dla szpitala?

Czyżby osoba ciężko poszkodowana w wypadku komunikacyjnym doznawała innej, „droższej”, inaczej wycenianej szkody na zdrowiu niż osoba ciężko poszkodowana na skutek błędu medycznego? Zdecydowanie nie.

Trudno zatem zrozumieć tę dysproporcję.

Jak to tłumaczy Minister Finansów?

W uzasadnieniu do projektu czytamy:

„Należy wskazać, iż od momentu wejścia w życie obecnie obowiązującego rozporządzenia w tej sprawie, tj. od dnia 1 stycznia 2012 r., resort finansów nie otrzymał sygnałów, iż określone w tym rozporządzeniu wysokości minimalnych sum gwarancyjnych zostały wyznaczone na zbyt niskim poziomie.”

Czyli jak 100/500 tys. euro było aktualne, tak jest, zdaniem Ministerstwa.

Zaklinanie rzeczywistości

Moim zdaniem, zdecydowanie nie są to sumy wystarczające. Jeśli takich informacji nie przekazali  dotąd resortowi finansów ani dyrektorzy szpitali ani Minister Zdrowia, to mogę udostępnić dane z co najmniej kilkunastu prowadzonych przeze mnie procesach zakończonych w latach 2012 -2019. Zapadły tam prawomocne wyroki, w których zasądzono na rzecz pacjentów kwoty wielokrotnie przekraczające polisy OC pozwanych szpitali. Te szpitale pozostawiono same sobie z poważnym problemem finansowym.

Co ważniejsze jednak, w ryzykownej sytuacji znaleźli się też pacjenci. Publiczne szpitale nie mogą zbankrutować. Ale jeżeli jednak pacjenci mieli dodatkowe nieszczęście, że błąd medyczny zdarzył się w prywatnej placówce, nawet finansowej przez NFZ, to w każdej chwili mogą zostać bez zasądzonej renty. Z nic nie wartym świstkiem papier w postaci wyroku. Jak w podanym wyżej przykładzie.

 

*Przykład w podanym kształcie jest fikcyjny. Jest kompilacją kilku różnych, prowadzonych przeze mnie spraw. Ale sytuacja w nim opisana mogła zdarzyć się naprawdę.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Henryk III Marzec 14, 2019 o 12:28

Szanowna Pani,

na wstępie dziękuję za bardzo wartościową wiedzę, którą w zrozumiałej dla laika takiego jak ja formie dzieli się Pani na blogu. Czytam z uwagą i od pewnego czasu planowałem dodać komentarz z pytaniem. Ten wpis sprawił, że pozwolę sobie napisać więcej.

Rozporządzenie w sprawie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej podmiotu wykonującego działalność leczniczą zmienia się ze względu na ustawę o zmianę ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 2219), która wprowadza możliwość wykonywania tego zawodu w ramach działalności leczniczej jako indywidualna lub grupowa praktyka fizjoterapeutyczna. Z tego co czytałem fizjoterapeuci mają mieć taką samą minimalną sumę gwarancyjną jak pielęgniarki, a więc 30/150 tys. euro. To dopiero są wysokie sumy! Oczywiście są to sumy minimalne, więc można ubezpieczyć się na wyższe.
Dla pacjenta takich podmiotów jest o tyle lepiej, że taką praktyką może być wyłącznie osoba prowadząca działalność gospodarczą, spółka cywilna, jawna albo partnerska (dla fizjoterapeutów też wprowadzona tą ustawą), a nie sp. z o. o. sp. k.

Zastanawiam się, czy w opisanym przez Panią przypadku upadłości kliniki nie da się pociągnąć do odpowiedzialności jej zarządu? Jako profesjonaliści powinni przewidzieć, że taka działalność może spowodować szkody znacznie przekraczające sumy gwarancyjne i wykupić ubezpieczenie z odpowiednio wyższą sumą gwarancyjną.

Porównała Pani ubezpieczenie OC podmiotu wykonującego działalność leczniczą z OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (od 31.12.2018 minimalne sumy gwarancyjne zostały podwyższone na 5 210 000 euro i 1 050 000 euro (Dz. U. z 2018 r. poz. 2448), ale nawet to 5 mln euro było czasem niewystarczające.). Podobnie jest z innymi niż OC p. p. m. i OC rolników ubezpieczeniami obowiązkowymi OC. Kojarzę same pięciocyfrowe kwoty (np. ubezpieczenie OC radców prawnych 50 000 euro na zdarzenie).

Są też inne różnice: ubezpieczenie OC podmiotów wykonujących działalność leczniczą nie obejmuje szkód „polegających na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie rzeczy”
oraz (co już mało obchodzi pacjenta) prawo dochodzenia od ubezpieczonego lub osób, za które ponosi on odpowiedzialność, zwrotu wypłaconego odszkodowania za szkody wyrządzone rażącym niedbalstwem.

I tu moje pytanie, które przychodziło mi na myśl, przy każdym wpisie, w którym opisywała Pani zaniedbania personelu szpitala. Czy zna Pani przypadek, by zakład ubezpieczeń lub UFG skorzystał z tego prawa i dochodził zwrotu?

Prawo regresu przysługuje również w przypadku szkód wyrządzonych „w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości ALBO po użyciu środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii.

Czy użycie w tym zapisie alternatywy wykluczającej oznacza, że od osoby w stanie nietrzeźwości I po użyciu środków odurzających nie można dochodzić zwrotu wypłaconego odszkodowania?

Jeszcze raz dziękuję za wpisy na blogu i z niecierpliwością czekam na kolejne.

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Marzec 19, 2019 o 17:09

Szanowny Panie, dziękuję za obszerne uwagi i trafny komentarz!

Odpowiadając na Pana pytania:

– w opisywanym przeze mnie przypadku, kiedy upadła “klinika” prowadzona w formie sp. z o.o., przyczyną wystąpienia z wnioskiem o upadłość była decyzja NFZ nakładająca kary umowne za niespełnienie warunków kontraktu. Wniosek został zgłoszony w ustawowym terminie, a tym samym członkowie zarządu uniknęli odpowiedzialności za długi spółki, także te wynikające z obowiązku zapłaty przez “klinikę” renty dla dziecka poszkodowanego podczas porodu;

– w jednej z prowadzonych przeze mnie spraw TU powoływało się na klauzulę, że ubezpieczenie OC nie obejmuje przypadków rażącego niedbalstwa, a za takie ubezpieczyciel uznał podłączenie przez lekarza kroplówki żywieniowej do złego portu – sąd nie przyjął tej argumentacji i wyrok zapadł in solidum przeciwko szpitalowi i jego ubezpieczycielowi; w ostatnim czasie natknęłam się jednak na inny wyrok, z ciekawą tezą: “Ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za szkody wyrządzone umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z 23.06.2017 r., sygn. akt I ACa 181/17, LEX nr 2330633)”;

– nie słyszałam, aby jakikolwiek szpital lub ubezpieczyciel dochodził zwrotu wypłaconego odszkodowania od lekarza czy pielęgniarki, którzy udzielali świadczeń pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Prawdopodobnie dlatego, że jest to nie do udowodnienia. W przeciwieństwie do sprawców wypadków drogowych, tu sprawca zwykle nie jest łapany na gorącym uczynku, a ustalany w toku wieloletniego postępowania karnego lub cywilnego…

Pozdrawiam!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: