Dlaczego dziesięć dni przed końcem terminu to często za późno na rzetelne przygotowanie sprawy
Dziesięć dni
21 grudnia ubiegłego roku do kancelarii zgłosił się pacjent z podejrzeniem błędu medycznego. Miał obszerną dokumentację z kilku placówek, leczenie trwało latami, a potencjalnie odpowiedzialnych było kilka podmiotów. Ze wstępnej analizy wynikało, że do upływu trzyletniego terminu przedawnienia roszczeń za błąd medyczny zostało dziesięć dni.
Dziesięć dni może wystarczyć, by wysłać krótkie pismo. Z pewnością jednak jest to zbyt krótki czas, by zweryfikować dokumentację medyczną i rzetelnie odtworzyć przebieg leczenia, ustalić właściwych pozwanych, oszacować wszystkie roszczenia i przygotować pozew, za który pełnomocnik może wziąć zawodową odpowiedzialność. Oczywiście, zdarzają się sytuacje awaryjne, i wtedy pracujemy w trybie „wszystkie ręce na pokład”. W sprawach medycznych pozew składany w takich okolicznościach może być jednak tylko wyjątkiem od reguły działania z odpowiednim wyprzedzeniem i zgodnie z zaplanowaną strategią.
Morał jest prosty: w sprawie o błąd lekarza nie warto czekać do ostatniej chwili. I nie tylko dlatego, że można przegapić termin. Czas jest potrzebny również po to, by wybrać właściwą drogę i nie zamknąć sobie niechcący innych możliwości.
Najważniejsze wnioski
- Podstawowy termin dla roszczeń deliktowych pacjenta wynosi trzy lata od dnia, w którym dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia.
- Dla terminów co najmniej dwuletnich koniec przedawnienia co do zasady przypada 31 grudnia, ale w starszych sprawach trzeba sprawdzić przepisy przejściowe.
- Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi przerywa bieg przedawnienia roszczenia do ubezpieczyciela, nie do szpitala, lekarza ani innego odpowiedzialnego podmiotu.
- Wniosek do FKZM zawiesza bieg przedawnienia roszczeń cywilnych na czas postępowania. Po jego zakończeniu termin biegnie dalej, a nie od początku.
- Jeżeli pacjent jest ciężko chory, wytoczenie powództwa za jego życia może zdecydować o tym, czy roszczenie o jego zadośćuczynienie przejdzie na spadkobierców.
Przedawnienie roszczeń za błąd medyczny: od kiedy liczyć trzy lata?
Najczęściej stosujemy art. 442¹ § 1 i 3 Kodeksu cywilnego. Trzyletni termin nie musi biec od dnia operacji, porodu, zakażenia czy błędnej diagnozy. Zaczyna się wtedy, gdy pacjent uzyskał — albo przy zachowaniu należytej staranności mógł uzyskać — wiedzę o dwóch elementach jednocześnie: o szkodzie oraz o osobie obowiązanej do jej naprawienia.
Samo pogorszenie zdrowia nie zawsze oznacza jeszcze, że pacjent wie o błędzie. Czasem dopiero późniejsza konsultacja, wynik badania histopatologicznego albo ponowna analiza dokumentacji pokazują, że wcześniejsze leczenie mogło być nieprawidłowe. Tak było w opisywanym przeze mnie przypadku, w którym dopiero kolejne badanie ujawniło, że wcześniej nie usunięto ogniska nowotworu. Więcej napisałam o tym w artykule „Przedawnienie odszkodowania za błąd medyczny”.
Nie oznacza to jednak, że można czekać, dopóki pacjent nie pozna wszystkich szczegółów sprawy albo nie otrzyma na przykład pisemnej opinii innego lekarza. Ustawa odwołuje się także do należytej staranności. Początek terminu bywa więc jednym z głównych punktów sporu: pozwany może twierdzić, że pacjent powinien był wcześniej powiązać szkodę z leczeniem i ustalić podmiot odpowiedzialny.
Dobrze pokazuje to opisana przez Wirtualną Polskę sprawa Alicji. Pacjentka przeszła zabieg w 2012 r., od początku zmagała się z bólem i widocznymi następstwami operacji, lecz dopiero konsultacja u innego specjalisty w 2025 r. uświadomiła jej rzeczywisty charakter i rozmiar okaleczenia. Z prawnego punktu widzenia nie przesądza to automatycznie, że trzyletni termin rozpoczął się dopiero w 2025 r. Sąd może badać, kiedy pacjentka wiedziała albo przy zachowaniu należytej staranności mogła dowiedzieć się o szkodzie i osobie odpowiedzialnej. Sprawa pokazuje więc, dlaczego zaufanie do zapewnień lekarza nie powinno zastępować niezależnej konsultacji, gdy po leczeniu utrzymują się poważne, niewyjaśnione dolegliwości.
Szkoda na osobie, termin dziesięcioletni i małoletni pacjent
W zwykłych sprawach deliktowych art. 442¹ § 1 k.c. przewiduje także dziesięcioletnią granicę liczoną od zdarzenia wywołującego szkodę. Przy szkodzie na osobie działa jednak ważna ochrona: przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż po trzech latach od uzyskania opisanej wyżej wiedzy. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy następstwa leczenia ujawniają się po długim czasie. W sprawach, które prowadzę, zdarza się tak najczęściej w przypadku błędów w rozpoznaniu histopatologicznym.
Dodatkowa reguła dotyczy dzieci: przedawnienie roszczeń małoletniego o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż dwa lata po uzyskaniu pełnoletności. Nie oznacza to, że rodzice powinni odkładać analizę sprawy. Z upływem czasu dokumentacja może być trudniejsza do odtworzenia, świadkowie pamiętają mniej, a ocena związku przyczynowego staje się bardziej skomplikowana.
Czy trzy lata kończą się dokładnie po trzech latach? Zwykle nie
Od 9 lipca 2018 r. art. 118 k.c. stanowi, że koniec terminu przedawnienia wynoszącego co najmniej dwa lata przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego. Jeżeli więc trzyletni termin rozpoczął się 12 maja 2023 r., to co do zasady nie skończy się 12 maja 2026 r., lecz 31 grudnia 2026 r.
Sąd Najwyższy w postanowieniu z 8 stycznia 2025 r., I CSK 2104/24, odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej i wyjaśnił, że zasada końca roku obejmuje również terminy oznaczone w przepisach szczególnych. To wydłużenie nie powinno jednak usypiać czujności. W sprawach, w których bieg terminu rozpoczął się przed zmianą przepisów, potrzebna jest analiza regulacji przejściowych. Trzeba też pamiętać, że spór może dotyczyć samej daty uzyskania wiedzy o szkodzie i osobie odpowiedzialnej. Dlatego 31 grudnia nie jest datą, którą warto ustalać samodzielnie na podstawie jednego wypisu ze szpitala.
Gdy błąd medyczny może być przestępstwem: termin dwudziestoletni
Jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o jej naprawienie przedawnia się po dwudziestu latach od popełnienia przestępstwa, niezależnie od chwili, w której poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie odpowiedzialnej. W sprawach medycznych może chodzić na przykład o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu albo śmierci. Sam niekorzystny wynik leczenia ani nawet stwierdzenie błędu nie przesądzają jednak, że zostały spełnione wszystkie znamiona przestępstwa.
Co ważne, do zastosowania dwudziestoletniego terminu nie zawsze jest potrzebny wyrok skazujący sądu karnego. W wyroku z 6 września 2022 r., II CSKP 466/22, Sąd Najwyższy potwierdził, że w przypadkach nieobjętych związaniem prawomocnym wyrokiem skazującym sąd cywilny może samodzielnie ustalić, czy czyn był przestępstwem. Musi przy tym zbadać jego znamiona według reguł prawa karnego.
„Ustalenie, czy czyn niedozwolony stanowi przestępstwo na potrzeby terminu przedawnienia, należy do sądu cywilnego”
Jolanta Budzowska dla Wirtualnej Polski, reportaż o sprawie Alicji
W dalszej części cytowanej wypowiedzi wyjaśniłam, że zasada ta obowiązuje zarówno wtedy, gdy nie zapadło orzeczenie karne, jak i wtedy, gdy postępowanie karne zostało umorzone. W sprawie Alicji śledztwo zakończono z powodu przedawnienia karalności. Takie rozstrzygnięcie nie wiąże jednak automatycznie sądu cywilnego przy ocenie, czy może mieć zastosowanie dwudziestoletni termin z art. 442¹ § 2 k.c.
Umorzenie śledztwa nie daje więc odpowiedzi „wprost” na pytanie o cywilny termin przedawnienia. Nie oznacza też, że dwudziestoletni termin zastosuje się automatycznie. To sąd cywilny musi przeprowadzić własną ocenę na podstawie materiału konkretnej sprawy. Z tego samego powodu nie należy zakładać, że samo zawiadomienie prokuratury zabezpiecza roszczenia cywilne. O relacji między postępowaniem karnym a cywilnym pisałam szerzej w artykule „Błąd medyczny a prokuratura”.
Zgłoszenie szkody ubezpieczycielowi: co przerywa, a czego nie?
Szpital lub lekarz zazwyczaj ma polisę OC. Pacjent może więc zgłosić roszczenie bezpośrednio ubezpieczycielowi. Zgodnie z art. 819 § 4 k.c. zgłoszenie roszczenia albo samego zdarzenia objętego ubezpieczeniem przerywa bieg przedawnienia roszczenia do ubezpieczyciela. Po otrzymaniu pisemnej decyzji o przyznaniu lub odmowie świadczenia termin zaczyna biec na nowo.
Trzeba jednak bardzo wyraźnie oddzielić ubezpieczyciela od podmiotu odpowiedzialnego za leczenie. Zgłoszenie szkody do zakładu ubezpieczeń nie przerywa biegu przedawnienia roszczenia wobec szpitala, lekarza ani innej osoby odpowiedzialnej. Te roszczenia biegną własnym torem. Jeśli suma ubezpieczenia nie wystarczy na zadośćuczynienie, odszkodowanie i rentę, pacjent może potrzebować dochodzenia nadwyżki bezpośrednio od szpitala. Szerzej wyjaśniłam to we wpisie „Polisa OC szpitala — jak zgłosić błąd medyczny”.
Nie warto także opierać strategii na ponawianiu kolejnych, podobnych zgłoszeń do tego samego ubezpieczyciela. Orzecznictwo nie pozwala traktować każdego następnego pisma jako sposobu- wytrychu na bezterminowe rozpoczynanie biegu od nowa. Poza tym, postępowanie likwidacyjne może trwać miesiącami, a w tym czasie termin wobec szpitala nadal może upłynąć.
Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych a przedawnienie
Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych jest odrębną, pozasądową ścieżką. Dotyczy zdarzeń medycznych związanych ze świadczeniami finansowanymi ze środków publicznych, udzielanymi w szpitalu, przy spełnieniu warunków ustawowych. Na złożenie wniosku jest tylko rok od dnia, w którym wnioskodawca dowiedział się o zakażeniu, uszkodzeniu ciała, rozstroju zdrowia albo śmierci pacjenta, i nie więcej niż trzy lata od samego zdarzenia. To krótki termin, którego nie należy utożsamiać z terminem wniesienia pozwu cywilnego.
Wniosek do FKZM ma korzystny wpływ na roszczenia cywilne. Przez czas postępowania ich bieg nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu — w zakresie szkody wynikłej z tego samego zdarzenia medycznego. To jednak jest zawieszenie, a nie przerwanie. Po prawomocnym zakończeniu albo umorzeniu postępowania pozostała część terminu biegnie dalej. Nie otrzymujemy nowych trzech lat. Jeśli przed wnioskiem pozostawało dziesięć dni, po zakończeniu postępowania sytuacja nadal może wymagać działania w ciągu tych dziesięciu dni.
Po prawomocnej decyzji przyznającej świadczenie wnioskodawca ma 30 dni na oświadczenie, czy świadczenie przyjmuje. Przyjęcie oznacza zrzeczenie się roszczeń o odszkodowanie, rentę i zadośćuczynienie wynikających ze zdarzenia w zakresie szkód ujawnionych do dnia złożenia wniosku. Rezygnacja pozostawia drogę cywilną otwartą, ale nie cofa upływu czasu sprzed wszczęcia postępowania. Więcej praktycznych informacji zebrałam w artykule „FKZM — ważne informacje dla pacjenta”.
Ciężka choroba i zadośćuczynienie, które ma przejść na spadkobierców
Są sprawy, w których czas ma jeszcze inny, wyjątkowo trudny wymiar. Pacjent ma złe rokowania, wie, że procesu prawdopodobnie nie zakończy za życia, ale chce sam dochodzić zadośćuczynienia za własną krzywdę i zabezpieczyć możliwość kontynuowania sprawy przez spadkobierców.
Art. 445 § 3 k.c. przewiduje, że roszczenie o zadośćuczynienie przechodzi na spadkobierców tylko wtedy, gdy zostało uznane na piśmie albo gdy powództwo wytoczono za życia poszkodowanego. Pisemne uznanie przez odpowiedzialny podmiot zdarza się rzadko. W praktyce kluczowe może być więc wniesienie pozwu, zanim pacjent umrze. Samo wezwanie do zapłaty, zgłoszenie szkody czy rozpoczęcie rozmów ugodowych nie zastępują wytoczenia powództwa na potrzeby tej reguły.
Opisywałam już sprawę nieuleczalnie chorej pacjentki, która wytoczyła powództwo, a po jej śmierci proces podjęły dzieci i uzyskały należne jej zadośćuczynienie. Szczegóły znajdują się we wpisie „Co, jeśli umrę przed zakończeniem sprawy o błąd medyczny?”.
Znaczenie szybkiego działania dobrze pokazują również sprawy onkologiczne. W jednej z prowadzonych przez Kancelarię spraw nieprawidłowe badanie histopatologiczne doprowadziło do błędnego rozpoznania raka żołądka i zbędnej, okaleczającej operacji. Opis sprawy jest dostępny tutaj: „Błędna diagnoza raka — odszkodowanie dla pacjenta”. Ten przypadek nie dotyczył złych rokowań, lecz pokazuje, jak duży zakres szkody może wiązać się z błędną diagnozą i dlaczego jej skutki trzeba oceniać na podstawie pełnej dokumentacji.
Dlaczego kancelaria potrzebuje czasu?
Przed wniesieniem pozwu w sprawie o błąd medyczny trzeba odpowiedzieć nie tylko na pytanie, czy lekarz popełnił błąd? Równie ważne jest ustalenie, kto ponosi odpowiedzialność? Jakie skutki pozostają w związku przyczynowym z leczeniem? Czego dokładnie pacjent może dochodzić?
- Zebrać pełną dokumentację ze wszystkich etapów leczenia, w tym obrazy badań i dokumenty, których pacjent często nie otrzymuje wraz z wypisem.
- Ułożyć chronologię i wyodrębnić decyzje medyczne, które wymagają oceny specjalisty.
- Ustalić potencjalnie odpowiedzialne podmioty i ich ubezpieczycieli oraz sprawdzić sumy gwarancyjne polis.
- Ocenić zakres roszczeń: zadośćuczynienie, poniesione i przyszłe koszty, utracone dochody, rentę, a czasem także roszczenia osób bliskich.
- Wybrać strategię: zgłoszenie do ubezpieczyciela, FKZM, proces cywilny, postępowanie karne albo odpowiednie połączenie tych dróg.
Każdy z tych kroków może ujawnić nowy problem. Brak dziesięciu stron dokumentacji może oznaczać konieczność kolejnego wniosku do szpitala. Konsultacja medyczna może wskazać, że potrzebne są materiały z innej placówki. Polisa może mieć sumę zbyt niską wobec rozmiaru szkody. Dlatego kontakt z kancelarią na kilka lub kilkanaście dni przed przedawnieniem często uniemożliwia spokojne i rzetelne przygotowanie sprawy.
Od czego zacząć, jeśli podejrzewasz błąd medyczny?
- Wystąp o kompletną dokumentację medyczną i zabezpiecz ją w niezmienionej postaci.
- Spisz chronologię leczenia, objawy, konsultacje oraz moment, w którym pojawiło się podejrzenie nieprawidłowości.
- Zachowaj rachunki, dowody utraconych dochodów i dokumenty potwierdzające potrzeby opiekuńcze oraz rehabilitacyjne.
- Nie zakładaj, że reklamacja w szpitalu, zawiadomienie prokuratury albo zgłoszenie do ubezpieczyciela zabezpieczyło wszystkie roszczenia wobec wszystkich odpowiedzialnych.
- Skonsultuj termin przedawnienia indywidualnie, zwłaszcza gdy leczenie trwało długo, szkoda ujawniła się później, pacjent był małoletni albo równolegle toczyło się inne postępowanie.
Nie czekaj na ostatnie dziesięć dni
W sprawach o błąd medyczny pośpiech generalnie nie pomaga. Awaryjne działanie utrudnia przygotowanie sprawy w sposób odpowiadający jej medycznej i prawnej złożoności.
Jeżeli podejrzewasz, że doszło do błędu lekarza, nie musisz od razu decydować się na proces. Warto jednak odpowiednio wcześnie ustalić, jakie są możliwe drogi, jakie dokumenty trzeba zebrać i kiedy upływają terminy wobec każdego z potencjalnie odpowiedzialnych podmiotów. W skomplikowanej sprawie spokojna analiza dokumentacji i okoliczności przez prawnika zajmującego się błędami medycznymi może ochronić przed decyzją podjętą za późno — albo zbyt pochopnie.

















{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }