Odpowiedni moment, żeby powiedzieć: „sprawdzam”

Jolanta Budzowska        04 czerwca 2017        6 komentarzy

Nie. Tym razem nie sprawdzam czy popełniono błąd medyczny. Tym razem sprawdzam, czy moje pisanie o tym ma sens;-)

Czasem zastanawiam się, jak często osoby, które czytają mój blog po raz pierwszy mają poczucie, że „dobrze trafiły” czy wręcz przeciwnie, bo szukały czegoś zupełnie innego.

W ogóle ciekawe jest to, jakiego typu treści oczekują czytelnicy. Czy lepsze są informacje z forów, czy konkretne, nieprzegadane teksty prawnicze czy może wystarczą teksty przepisów?

Sama raczej nie jestem dobrym „obiektem badawczym”, bo przecież jestem prawnikiem, więc  z założenia jest mi łatwiej dotrzeć do konkretnych przepisów. Ale tak jak inni, często informacji na temat zagadnienia prawnego, z którym nie jestem „za pan brat”, szukam w internecie;-) Specjalizacja wśród prawników jest przecież tak daleko posunięta, że nie sposób znać się na wszystkim.

Już jakiś czas temu odkryłam, że najłatwiej znaleźć informacje na temat jakiegoś problemu prawnego wpisując frazę, która nas interesuje i odnośnik, że chodzi nam o blog. Na przykład: „jakie odszkodowanie za błąd medyczny+blog”. Co wyskakuje? Pomijamy płatne reklamy i: taadam!

Na pierwszym miejscu jest mój – ten oto – blog, który właśnie  czytasz;-), a konkretnie główna strona z najnowszym (do dziś) postem „Wanna Cry, czyli kiedy aparatura medyczna odmawia współpracy”. Muszę przyznać, że mile mnie zaskoczył taki wynik wyszukiwania. Ale uwaga: zaraz potem znaleźć można dwa inne blogi prowadzone przez moich kolegów „z branży”: mec. Daniela Anweilera i mec. Michała Grabca.

Dlaczego najlepiej jest szukać na blogach? Bo prawnicy, którzy piszą blogi, to prawnicy z wąskimi specjalizacjami i to tacy, którym się chce. A jak komuś się chce pisać, to zwykle znaczy też, że chce mu się walczyć o sprawę klienta!

Często klienci pytają mnie na przykład, czy nie znam kogoś, kto zajmuje się rozwodami i kwestiami władzy rodzicielskiej? Znam. Świetna jest mec. Agnieszka Swaczyna. Panią Mecenas można lepiej poznać odwiedzając jej blogi: „Bez prawa ani rusz” i „Blog o rozwodzie i separacji”.

A ktoś, kto jest dobry w doradzaniu w sprawach windykacyjnych? Proszę bardzo: mec. Leszek Bloch. 

Sprawy gospodarcze międzynarodowe? Trochę prywaty, czyli drugie „skrzydło” kancelarii BFP i anglojęzyczny blog moich współpracowników o międzynarodowych problemach prawnych przedsiębiorców: „Cross border legal issues”.

A może to lekarz szuka prawnika? Ja pomagam wyłącznie pacjentom, ale lekarzom mogę polecić mec. Marka Koennera  oraz nowy blog o wiele mówiącym tytule: „Obrona lekarza. Jak odpierać zarzuty pacjenta w procesie karnym”.

I tak dalej… Jeśli nawet nie znam osobiście prawnika specjalizującego się w dziedzinie, która akurat cię interesuje – to proponuję sięgnąć do strony, której „ojcem chrzestnym” jest Rafał Chmielewski, guru prawników-blogerów:  Lexmonitor.  Jest tam  wykaz blogów prawników, którym się chce;-)

Zboczyłam z tematu, niestety. Post miał być o statystyce, czyli jak wygląda moje blogowanie z perspektywy roku, bo pierwszą rocznicę mam właśnie za sobą. A tymczasem „zeszło mi” na polecanie innych prawników…;-)

Wracając więc do wątku rozpoczętego na wstępie. Jeśli dobrze interpretuję dane analityczne dotyczące bloga, to wynika z nich, że w ciągu roku:

 

  • pewnego razu – 12 maja 2016 roku – liczba czytelników tylko w tym jednym dniu przekroczyła 5 tys. osób! „Rozgłosu” nabrał wtedy mój post na gorący wówczas temat zmian w przepisach dotyczących zawodu fizjoterapeuty;

 

I jeszcze ciekawostka: także na podstronie „O mnie”   jest imponująca liczba odwiedzin! I bardzo dobrze, bo z prawnikiem – a szczególnie w przypadku sprawy o błąd medyczny – wiążemy się na lata, więc dobrze jest poznać mnie lepiej;-)

Podsumowując statystyki: bardzo dziękuję moim czytelnikom za to, że chce się im czytać to, co piszę, a szczególnie dziękuję wszystkim tym, którzy zamieszczając komentarze, przyczyniają się do twórczej wymiany zdań, a czasem i bardzo znaczącego uzupełnienia treści zawartej w komentowanym artykule.

I na koniec: jeśli ktoś chce być na bieżąco (nie wszystkie posty są „anonsowane” na FB kancelarii BFP   (przy okazji – zapraszam do „polubienia” profilu), to zachęcam do subskrypcji postów umieszczanych na blogu i komentarzy!

 

{ 6 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

barbara Czerwiec 4, 2017 o 21:41

Jestem z małego miasta z ogromnym szpitalem .Tak się dziwnie składa że trafiają do mnie ludzie z problemami prosząc o informacje związane z odszkodowaniem za błąd medyczny,Odsyłam do bloga lub się nim posiłkuję.Bardzo podoba mi się ułożenie tematyczne,co powoduje łatwośc w dotarciu do potrzebnego zagadnienia.Zagadnienia są opracowane merytorycznie,dobrze się je czyta nie będąc prawnikiem.Podobają mi się poradniki
.Brak jest wiedzy w tym zakresie.Dlatego zaproponowałam jednemu ze stowarzyszen dziełających na rzecz pacjenta z konkretna chorobą współpracę polegającą na cyklicznych spotkaniach aby pomóc w wykorzystując doświadczenie w pracy komisji oraz korzystając z materiałów na blogu .Oczywiście przedstawiając autora bloga.Gratuluję,Basia

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 12:33

Szanowna Pani Basiu,
bardzo dziękuję za Pani komentarz. Pacjenci wciąż nie są w pełni świadomi swoich praw, dlatego cieszę się, że mój blog (właściwie dwa blogi!) jest czytany:)
Zaglądają tu zresztą nie tylko pacjenci, ale i lekarze i pielęgniarki. Może czasem wpisy są kontrowersyjne, może pisane nieco jednostronnie- z punktu widzenia praw pacjenta – trudno. Te blogi są przede wszystkim dla pacjentów, którzy szukają tu pomocy. Paradoksalnie, tak jak Pani pisze, taką pomoc – może pośrednią i wiodącą przez irytację i poczucie, że jest się obiektem „nagonki” – otrzymują też czytający mnie członkowie personelu medycznego, którzy mogą wyciągać wnioski dla siebie z moich wpisów…
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

małgorzata Czerwiec 5, 2017 o 23:40

Pani Mecenas,
po pierwszych kilku wpisach przeczytanych na tym blogu tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że ,,dobrze trafiłam”. Wcześniej była strona Kancelarii i artykuły prasowe, w których Panią cytowano, a później także bezcenne, niezwykle budujące osobiste spotkanie z Panią (niestety w przykrych okolicznościach i roli Klienta). Pani wiedza, doświadczenie, a przede wszystkim bijąca z każdego słowa wrażliwość na drugiego człowieka i rzadko spotykane w dzisiejszym świecie uczciwość i przyzwoitość pomagają poszkodowanym pacjentom znaleźć kierunek i nadzieję na wyjście z trudnej sytuacji w jakiej się znajdują oraz odzyskać, często utraconą zupełnie, wiarę w sprawiedliwość. W mojej ocenie przytaczane na blogu historie medyczno-procesowe z happy endem mają większą moc kojąco-terapeutyczną niż niejedna sesja u psychologa czy antydepresanty.

Oczywiście najlepiej by było, żeby taki blog nie były nikomu potrzebny….
Ale tak nie jest. Dlatego z całego serca dziękuję Pani za każdy artykuł/poradnik/komentarz i życzę wytrwałości.

Z wyrazami uznania, małgorzata

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 12:22

Droga Pani Małgorzato, bardzo Pani dziękuję za słowa wsparcia! Nie wiem, co napisać, bo Pani post mnie zwyczajnie wzruszył…
Chciałabym, żeby zawsze udawało się kończyć każdą prowadzoną przeze mnie sprawę jak bajkę z dzieciństwa: „i żyli długo i szczęśliwie”. Wiadomo, że najtrudniej jest odzyskać utracone zdrowie, ale wygrane sprawy o błąd medyczny czasem przynajmniej zwiększają na to szanse. Jeśli dzięki mnie i prawnikom z mojej kancelarii poszkodowani pacjenci uzyskują środki na godne życie i leczenie – to jestem najszczęśliwsza na świecie!

Odpowiedz

Anna - lekarzyna Czerwiec 8, 2017 o 08:13

Oczywiście, że potrzebna, również dla \”pokrzepienia skołatanych serc\”. A dla takiej lekarzyny jak ja, nadzieja, że mają gdzie pacjenci powędrować. 😀

Odpowiedz

Jolanta Budzowska Czerwiec 16, 2017 o 12:05

Pani Doktor, bardzo dziękuję za ciepłe słowa i za to, że jest Pani czytelniczką mojego bloga. W imieniu pacjentów i swoim bardzo dziękuję, że są tacy lekarze jak Pani! M

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: