Gaza, gazik, chusta: co można zostawić „w pacjencie”?

Jolanta Budzowska        30 stycznia 2019        Komentarze (0)

Niektóre sytuacje, z którymi się ostatnio zetknęłam, są tak nieprawdopodobne, że wręcz trudno w nie uwierzyć. Bo jak często pacjent znajduje w swoim ciele ciało obce? Nadal nie tak rzadko, niestety. I to mimo wszywania do gaz nitki RTG.  Taki znacznik – jak zapewniają producenci – “zmniejsza ryzyko pozostawienia materiałów opatrunkowych w ciele pacjenta”. Chusta w brzuchu jednak wciąż nie jest rzadkością. 

Gaza operacyjna

Gaza operacyjna

Stale więc zdarza się, że pacjenci po wielu miesiącach od zabiegu wyczuwają u siebie guzy. Te rzekome guzy potem, podczas kolejnej operacji okazują się np. ciałami obcymi „o wyglądzie kompresu gazowego”.  Czyli, mówiąc wprost, jest to tzw. “chusta w brzuchu”…

To, co lekarze wyjmują z jamy brzusznej pacjenta podczas kolejnej operacji, rutynowo trafia do badania histopatologicznego. Patolog opisuje wtedy, że np. pacjentowi usunięto „ciała obce (chusty gazowe operacyjne) otorbione obecnie w guzach otorebkowanych zawierających ropną wydzielinę”…

Badanie hist.-pat. i wszystko jasne?

Wynik badania histopatologicznego przydaje się w sądzie. Bywa jednak, że nie wystarcza. Czasem szpitale domagają się okazania sądowi i stronom usuniętej przed laty chusty… Argumenty, że jest to materiał biologiczny, który musiał zostać zutylizowany, nie zawsze trafia do przekonania pełnomocnikom. Sądom już na szczęście tak:-)

Swoją drogą, chciałabym widzieć miny osób zgromadzonych na sali sądowej podczas przeprowadzania dowodu z oględzin chusty. Szczególnie takiej, która przeleżała się kilka miesięcy czy lat w brzuchu pacjenta. Wrażenia węchowo – wzrokowe z pewnością bezcenne…

Dowód po stronie pacjenta

Zakładając więc, że samej chusty nie ma w zwyczaju zachowywać, to co może zrobić pacjent, aby zwiększyć swoje szanse w procesie o błąd w leczeniu? Jak wykazać, że to w tym, a nie innym konkretnie szpitalu doszło do nieprawidłowości podczas operacji i pozostawiono chustę w brzuchu? Jeden (!) raz widziałam doskonale przygotowany materiał dowodowy.  Po usunięciu gazy, została ona dokładnie sfotografowana i zwymiarowana. I to przez lekarza, z jego własnej inicjatywy.

Tak, taki materiał zdjęciowy zdecydowanie może być przydatny. Czasem nawet na tej podstawie udaje się ustalić producenta gazy, a potem to już po nitce, do kłębka.

Zwykle jednak nie ma zdjęć usuniętych chust. Na ogół nikt z zespołu operacyjnego wykonującego operację naprawczą nie pomyśli, aby przynajmniej od razu nie wyrzucać usuniętej gazy. Wtedy mimo, że sprawy związane z pozostawionym ciałem obcym wydają się być proste jak dwa razy dwa – na sali sądowej może nie być ławo.

A może świadek lekarz?

Na taki właśnie horror udawadniania, że nie jest wielbłądem i że sama sobie gazy do nogi nie włożyła, narażona była pewna pacjentka po operacji żylaków. Jakkolwiek lekarze się długo zastanawiali, jak mogło dojść do pozostawienie w jej nodze gazika, to fakty były oczywiste. Pacjentka przeszła tylko dwie operacje: jedną na żylaki, a drugą, niedługo potem, nacięcia ropnia, który się utworzył właśnie w związku z tym, że rana się nie goiła, bo pozostawiono w niej gazik. Jak to barwnie określił lekarz, który zeznawał jako świadek i który nacinał ropień:

„W trakcie wizyt powódki w poradni rana była zaszyta. Żeby coś włożyć do tej rany, to trzeba by siłą rozerwać ranę”.

W tej sytuacji nie było już wątpliwości, kiedy pozostawiono gazik w ranie

Osobny temat, to rozmiar wyrządzonej pacjentowi krzywdy. Czy proponowane przez ubezpieczycieli szpitala na otarcie łez kilka tysięcy zadośćuczynienia na pewno jest odpowiednie? A może rzeczywiście? Bo wydawałoby się: znalezione, usunięte, nie ma problemu? No, może poza – bagatela – dodatkowym zabiegiem operacyjnym? Nic bardziej mylnego.

Chusta to nie nowotwór!

W przypadku nietypowych powikłań brzusznych pierwszą myślą lekarzy często jest, że łatwo wyczuwalny guz to nowotwór. Pacjent dostaje kartę DILO z podejrzeniem „nowotwór o niepewnym lub nieznanym charakterze”. U jednej z moich Klientek długo diagnozowano potworniaki.  Potem okazały się być pozostawionym wcześniej podczas operacji ginekologicznej materiałem operacyjnym…

Inny mój Klient przeszedł operację barku. Wyobraźcie sobie jego przerażenie, gdy jakiś czas po operacji zauważył, że z rany, która już wcześniej nie chciała się prawidłowo goić, wystaje kawałek białego materiału. Został “rozpoznany” jako sporych rozmiarów gazik operacyjny. Natychmiastowy zabieg usunięcia cała obcego z rany niestety nie zakończył leczenia. Stan zapalny wywołany przez pozostawioną wcześniej w ranie gazę utrzymywał się wiele miesięcy, nie doszło do zrostu kości.

Zadośćuczynienie za ciało obce

Jak wycenić traumę, przez którą przeszli pacjenci – ofiary przemęczonych czy roztargnionych instrumentariuszek, które nie doliczyły się zużytych podczas operacji gazików? Pytanie retoryczne. Wszyscy wiemy, że zadośćuczynienie ma być „odpowiednie”. O „odpowiedniość” zadba ostatecznie Sąd, ale wcześniej poszkodowany pacjent musi dostarczyć sędziemu argumentów.  Jakich? O tym już innym razem. Można też w poszukiwaniu odpowiedzi zajrzeć na mój drugi blog i przeczytać wpis “Czy zadośćuczynienie za błąd lekarski jest karą dla lekarza?”

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: