Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Operacja kręgosłupa – czy zoperowano “nie ten” poziom?

Jolanta Budzowska17 kwietnia 2019Komentarze (1)

Sytuacja, kiedy pacjenci z przerażeniem uświadamiają sobie, że ryzykowną operację kręgosłupa, której się poddali, trzeba będzie powtórzyć, wcale nie należy do rzadkich. To, że przyczyną jest błąd w identyfikacji miejsca operowanego, wydaje się być jednak nie do uwierzenia. Szczególnie, że żyjemy przecież w czasach zaawansowanej techniki i powszechnie dostępnych badań obrazowych. Najczęściej zawodzi jednak nie precyzja badań RTG, tomografu (TK) czy rezonansu (RM), a operator.

W ręce operatora oddajemy się z zaufaniem

Jak pacjent dowiaduje się o błędnie wykonanej operacji kręgosłupa? Zwykle późno i bynajmniej nie z inicjatywy lekarza. Dlaczego tak się dzieje?

Po pierwsze, zwykle na początku wierzymy, że tak, jak zapewnia nas ortopeda, operacja kręgosłupa jest jedynym wyjściem. Na marginesie, decyzja o operacji często z perspektywy czasu okazuje się być podjętą zbyt pochopnie. Moi klienci nie raz ze zdumieniem dopiero z opinii biegłych, wydanych już w trakcie postępowania sądowego, dowiedzieli się, że z leczeniem operacyjnym lepiej było zaczekać. Najpierw należało wyczerpać możliwości leczenia zachowawczego. Intensywna rehabilitacja być może pozwoliłaby uniknąć poważnego zabiegu, jakim jest operacja kręgosłupa. No ale, cóż, stało się.

Co dalej? Skoro pozostajemy w zaufaniu do lekarza, to gdy po operacji ból nie ustępuje, pierwszą myślą pacjenta wcale nie jest szukanie winnych. Nie można przecież wykluczyć, że mimo prawidłowo wykonanej operacji, zespół bólowy nie ustąpi. Ból powinien się jednak przynajmniej zmniejszyć. Jak piszą biegli:

„Po operacji przepukliny objawy zazwyczaj ustępują praktycznie od razu, tzn. od momentu usunięcia ucisku struktur patologicznych na korzenie nerwowe.”

Co, gdy ból jednak nie ustępuje?

Poszukiwanie przyczyny

Operacja kręgosłupa, powikłaniaZ reguły najpierw sięgamy do karty informacyjnej. Tam wydaje się być wszystko w porządku: na przykład do operacji był poziom L4/L5 i taki poziom wskazano w wypisie ze szpitala. Nie ma śladu w dokumentacji medycznej, że operator zmienił zakres planowanej operacji lub ją rozszerzył.

Co więcej, taka decyzja wymagałaby przecież szczegółowej analizy stanu klinicznego i udokumentowania tego w badaniach obrazowych, uzasadniających ewentualne modyfikacje śródoperacyjne. Poza tym, pacjent powinien być powiadomiony przed zabiegiem o możliwych wariantach zabiegu operacyjnego i ich ewentualnych konsekwencjach. I oczywiście wyrazić na to zgodę na piśmie.

A więc, dokumentacja nie budzi na pierwszy rzut oka wątpliwości.

Ból nadal nie ustępuje…

… a wręcz się nasila. Co więc robi pacjent? Zwykle trafia na wizyty kontrolne do operatora, który nie widzi problemu. Co znamienne: często nie widzi też konieczności wykonania kontrolnych badań obrazowych. Albo: ocenia MR, widzi wskazania do pilnej, kolejnej operacji, ale nie tłumaczy pacjentowi w szczegółach,  z czego wynika taka potrzeba. Liczy na to, że argument o “postępującym schorzeniu” będzie wystarczający i pacjent da się przekonać do operacji, a on będzie miał okazję  naprawić błąd i cała sprawa przyschnie.

Pacjencie, lecz się sam?

Zdesperowany pacjent wykonuje czasem badanie RM na własną rękę. Przytomny i fachowy fizjoterapeuta dorzuca niekiedy swoje, jak w tym wpisie do dokumentacji z prowadzonej rehablitacji:

„Ze względu na niejasności i wynikające różnice –informacja z wypisu ze szpitala: lewostronna fenestracja L4/L5, a wynik MRI: zmiany pooperacyjne na poziome L/S1 po stronie lewej, odstąpiłem od wykonania zabiegów fizjoterapeutycznych i skierowałem pacjenta do ponownej konsultacji w celu wyjaśnienia powyższych rozbieżności.”

I co się okazuje?

Operacja w szpitalu została wykonana rzeczywiście na innym poziomie niż zaplanowano. Proces chorobowy na poziomie, który powinien był być zoperowany, nadal się toczy. To narastanie wielkości przepukliny jest źródłem zespołu bólowego, a nie gojenie się ran po operacji czy zmiany na innych poziomach kręgosłupa.

Skąd się biorą takie pomyłki?

Na podstawie ustaleń z procesów sądowych, które prowadzę, mogę powiedzieć, że źródłem błędów w identyfikacji pola operacyjnego mogą być:

  • pomyłka w przepisywaniu treści ze skierowania do dokumentacji szpitalnej – wówczas błąd lekarza “ciągnie się” za pacjentem od momentu przyjęcia, aż do wypisu. Pacjent wówczas na karcie informacyjnej ma prawdziwą informację, ale o zoperowaniu niewłaściwego poziomu kręgosłupa;
  • pośpiech przed samą operacją: główny operator nie bada pacjenta, nie analizuje wyników wcześniejszych badań obrazowych, przystępuje do operacji „z marszu”;
  • zmęczenie operatora – wykonywana operacja jest kolejną z kilku – kilkunastu danego dnia,
  • pomyłka w liczeniu kręgów podczas operacji (?);
  • jeden z lekarzy tłumaczył pacjentce zoperowanie niewłaściwego poziomu kręgosłupa w taki oto sposób: „ że są to w kręgosłupie tak bliskie struktury, że czasem operatorowi otworzy się niewłaściwy poziom”;
  • problemy techniczne (1): brak na sali operacyjnej systemu do analizy obrazów MR na nośnikach cyfrowych,
  • problemy techniczne (2): brak możliwości śródoperacyjnej kontroli operowanego poziomu metoda RTG – ramię C.

Źle zoperowany kręgosłup

Pomyłkowe zoperowanie zdrowego dysku to klasyczny błąd operatora podczas operacji kręgosłupa. Do takich błędów dochodzi  przez pośpiech, zmęczenie i brak staranności lekarza.

Liczę także na komentarze i sugestie odnośnie przyczyn i mechanizmów takich błędów ze strony moich czytelników – lekarzy (pozdrawiam szczególnie forumowiczów z portali konsylium24.pl i nowe.konsylium24.pl, którzy z zaangażowaniem śledzą i komentują moje wpisy:-))*.

Jak stwierdził pewien biegły: błąd polegający na nieprawidłowym poziomie operowanego dysku jest niewątpliwie niechlubną kazuistyką neurochirurgii. Analizując przyczyny, spróbujmy przed takimi błędami uchronić pacjentów i lekarzy.

***

*Wszystkie podane w tekście przykłady są z życia wzięte, aczkolwiek pochodzą z różnych analizowanych i prowadzonych przeze mnie spraw.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: (12) 428 00 70e-mail: j.budzowska@bf.com.pl

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

LU Kwiecień 17, 2019 o 10:36

Wg mnie najczestrzym powodem sa niedouczeni lekarze (punkty 4 i 5 o tym mowia), czesto mlodzi lekarze, bez specjalizacji i bez nadzoru. A sa to pewnie zabiegi dobrze platne przez NFZ, wobec czego operuje sie czesto i duzo. Tak jest na calym swiecie. Mimo, ze niektorzy twierdza, ze mozna byloby 9 z 10-u operacji nie robic.
W Polsce jest rowniez bardzo kiepski poziom fizjoterapii, dlatego tez operuje sie jeszcze czesciej
I nie ma weryfikacji specjalizacji, lekarze nie douczaja sie: tylko ci ktorzy naprawde chca….
Ale wiekszac nie chce….
Naserdeczniejsze pozdrowienia

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: