Gdzie byłam, kiedy mnie nie było?

Jolanta Budzowska        23 lipca 2018        3 komentarze

To chyba najdłuższa przerwa pomiędzy kolejnymi wpisami na blogu – niemal miesiąc. Mam nadzieję, że tęskniliście😉

Przyczyn było kilka.

Pierwszy to tradycyjny o tej porze roku (wakacje!) natłok pracy, wiążącej się z tym, że wszystko, co sędziowie „wypychają” przed urlopami (zobowiązania do zajęcia stanowiska w sprawie, doręczenie opinii biegłego z zakresu medycyny itd.) ląduje na biurkach pełnomocników, w tym moim. Drugi raz w roku podobna „sezonowość”, kiedy listonosz doręcza do kancelarii dziennie po kilkadziesiąt listów z sądów w całej Polsce, daje się nam we znaki w grudniu: wtedy jest to sygnał, że sądy pracują nad statystykami i starają się wyprowadzić na prostą, co tylko się da.

Druga – ważniejsza – przyczyna, to służbowy wyjazd na konferencję w Stanach Zjednoczonych. Od kilku lat jestem członkinią AAJ (American Association for Justice) – amerykańskiej organizacji zrzeszającej prawników zajmujących się szkodami na zdrowiu. W ramach kancelarii na co dzień współpracujemy z wieloma kancelariami zagranicznymi, w tym z USA. Dotyczy to nie tylko spraw o błąd medyczny, ale przede wszystkim wypadków drogowych (m.in. sprawa wypadku komunikacyjnego członków zespołu The Dillinger Escape Plan) i lotniczych (np. LOT 016 – lądowanie Boinga 767, pilotowanego przez kpt. Wronę) czy produktów niebezpiecznych (np. endoprotez).

bład lekarski

Na dorocznej konferencji AAJ, w której bierze udział zwykle około 2 tys. prawników, byłam już drugi raz. Bardzo męczące (wykłady i seminaria przez 5 dni od rana do wieczora…), ale i bardzo rozwijające. A przede wszystkim: inspirujące.

personal injury lawyers

Jolanta Budzowska i Gabriela Lenarczyk

Procedurę cywilną mamy kompletnie różną, ale pewne nietuzinkowe narzędzie procesowe nadają się i u nas do zastosowania od ręki podczas przesłuchiwania biegłych czy analizy dowodów – przeciwnicy procesowi: strzeżcie się, mam nową broń i nie zawaham się jej użyć;-)

A wpis merytoryczny już wkrótce! Tymczasem zapraszam do kontaktu mailowego: krakow@bf.com.pl lub telefonicznego:tel:+48124280070

I czy ktoś jeszcze nie widział naszej (już nie tak bardzo) nowej strony www.bf.com.pl? Czas to nadrobić:-)

Błędy lekarskie od zawsze wzbudzają żywe zainteresowanie mediów, więc często zwracają się do mnie dziennikarze z prośbą o komentarz. Kiedyś podsumowałam jakąś wypowiedź stwierdzeniem, że w procesie ze szpitalem o błąd medyczny trzeba być gotowym na wszystko. Pani redaktor pociągnęła temat: dlaczego?

Na przykład dlatego, że wcale nie są rzadkością sytuacje, kiedy na zdrowy chłopski rozum każdemu wydawałoby się, że już jest wszystko jasne, że to, co było wątpliwe, zostało wyjaśnione, kiedy po jednoznacznej opinii biegłego sąd rozstrzyga spór i wydaje korzystny dla poszkodowanego wyrok, to zwykle szpital i tak nie dość, że złoży apelację, to z uporem godnym lepszej sprawy będzie przekonywać, że czarne jest białe.

Właśnie mam w ręce akta sprawy, która jest dobrą ilustracją takiego podejścia pozwanych szpitala i jego ubezpieczyciela.

W przebiegu leczenia pacjenta poza wszelką wątpliwością doszło do błędu diagnostycznego, polegającego na nierozpoznaniu czerniaka. Wynik badania histopatologicznego wykonanego w szpitalu był błędny. Nie wskazywał na nowotwór. Pacjent uzyskał informację, że usunięty guzek miał charakter niezłośliwej zmiany, wyciętej radykalnie, podczas gdy w rzeczywistości cierpiał na czerniaka skóry, a zmiana nie została wycięta z marginesem zdrowych tkanek.

Czy doszło do naruszenia praw tego pacjenta: prawa do uzyskania przez niego (prawdziwej) informacji o stanie zdrowia?

Oczywiście tak, naruszono podstawowe prawo pacjenta:

„Art. 9.1. Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia.”*

O prawidłowym wypełnieniu obowiązku informacyjnego decyduje przecież przede wszystkim to, czy lekarz przekazuje rzetelną informację, odpowiadającą rzeczywistemu stanowi rzeczy. Rzecz jasna, przepis nie mówi, że to ma być prawdziwa informacja, ale to chyba oczywiste? Nie mówi też, że ma to być np. „taka informacja, jaką lekarza posiada”, nie relatywizuje w żaden sposób obowiązku lekarza.

Bez dwóch zdań: pacjent nie został poinformowany o tym, że choruje na czerniaka. Na rok został bez leczenia, aż do postawienia właściwej diagnozy. Być może, lekarz prowadzący przekazałby mu inną, prawidłową informację, gdyby to lekarz patomorfolog wcześniej nie pomylił się w badaniu i przekazał lekarzowi prowadzącemu prawdziwą informację? Ale z drugiej strony: co proces wytwarzania nieprawdziwej informacji o jego stanie zdrowia obchodzi pacjenta?

Stop. A może jednak wszystko było ze strony szpitala w porządku?

Tak twierdzi pozwany:

„Szpital poinformował pacjenta w sposób zgodny ze swoimi ustaleniami. Nie podano informacji wpływającej bezpośrednio na stan zdrowia pacjenta”.

Czyli, przekładając na nasze: szpital miał taki wynik, jaki miał (że błędny, nie szkodzi), to taką informację przekazał pacjentowi. Więc właściwie czego pacjent (i Sąd) się czepia?

Pacjent niczego się nie czepia.

Pacjent dochodzi zadośćuczynienia za naruszenie prawa do informacji o swoim stanie zdrowia. I tylko tyle. Czarne jest – niestety – czarne.

*Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta

Opieka nad poszkodowanym pacjentem – kto płaci?

Jolanta Budzowska        10 czerwca 2018        Komentarze (0)

Za opiekę nad pacjentem płaci ten, kto popełnił błąd medyczny, a ściślej: zwykle podmiot leczniczy, który zatrudnia lekarza lub pielęgniarkę. Płaci też ubezpieczyciel szpitala.

Renta na zwiększone potrzeby – opieka

Kiedy dojdzie do błędu medycznego i pacjent wymaga opieki: przejściowo lub na stałe, na kilka godzin lub całodobowo, przez jedną osobę lub kilka – koszt tej opieki jest składnikiem renty na zwiększone potrzeby. Takiej renty pacjent może się domagać w pozwie, kiedy już zdecyduje się wystąpić na drogę sądową o odszkodowanie za błąd medyczny i inne świadczenia.

Nie ma znaczenia, czy opiekun jest zatrudniany z firmy zewnętrznej czy też opiekę sprawuje osobiście członek rodziny.

Potwierdził to niedawno Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazując w jednym z niedawnych orzeczeń*, że jeśli poszkodowany wymaga obecności osoby, która będzie wyłącznie do jego dyspozycji i będzie udzielała poszkodowanemu pomocy przy myciu, jedzeniu i czynnościach fizjologicznych, to nie można traktować takiego wsparcia jako ekstrawagancji czy luksusu.

Koszt opieki to koszt leczenia!

Korzystanie przez poszkodowanego z pomocy osób trzecich oraz związane z tym wydatki są kosztami leczenia w rozumieniu art. 444 § 1 k.c. Poszkodowany może domagać się zwrotu tych kosztów niezależnie od tego, kto na nim sprawował opiekę. Odszkodowanie może być wypłacane, gdy opiekę świadczy podmiot profesjonalny, jak i gdy nieodpłatnie wykonuje ją członek rodziny – orzekł Sąd Apelacyjny.

Fakt, że poszkodowany nie pokrywa bezpośrednio kosztów opieki sprawowanej przez rodzinę, nie oznacza, że jest to opieka bezpłatna. Przecież jej sprawowanie faktycznie uniemożliwia lub utrudnia członkom rodziny poszkodowanego podjęcie w tym czasie pracy zarobkowej i zmniejsza dochód całej rodziny.

Wynagrodzenie dla opiekuna – członka rodziny. Jak to wyliczyć?

Aby uzyskać zwrot takich kosztów, trzeba wyliczyć:

  • w jakim wymiarze dobowym w danych okresach opieka była sprawowana (np. od 1.01.2017 r. do 31.12.2017 r. 10 h dziennie, a od 1.01.2018 r. 4 h dziennie),
  • ile ta opieka kosztowała faktycznie, czyli ile płaciliśmy opiekunowi,
  • jeśli nie mamy rachunków (lepiej mieć), to możemy się oprzeć na średnich cenach rynkowych za godzinę pracy opiekunki/opiekuna,
  • jeśli opiekę sprawuje członek rodziny, który musiał zrezygnować z pracy – to punktem wyjścia w niektórych sytuacjach mogą być jego średnie zarobki z ostatniego okresu (najlepiej 2-3 lata przed zakończeniem zatrudnienia), nawet jeśli są wyższe niż koszt opiekunki.

Warto też pamiętać, że opieka nad pacjentem to jedynie zwykła pomoc w życiu codziennym, jeśli poszkodowany pacjent jej wymaga.  Chodzi o sytuacje, gdy na przykład na skutek błędu medycznego chory nie jest w stanie sam przyrządzać sobie jedzenia, jeść, samodzielnie korzystać z łazienki czy poruszać się.

Renta na zwiększone potrzeby – koszt rehabilitacji i usług pielęgniarskich

Koszt rehabilitacji (rehabilitanta) i specjalistycznych usług, wymagających posiadania wyższych kwalifikacji, na przykład pielęgniarki, to zupełnie inna historia i dodatkowy składnik renty na zwiększone potrzeby.

Renta na zwiększone potrzeby, czyli kto kosi ogródek?

W skład renty na zwiększone potrzeby wchodzą też czasem nietypowe wydatki, gdy na przykład pojawia się konieczność okresowego płacenia za prace, które wcześniej wykonywał samodzielnie poszkodowany pacjent, jak koszenie ogródka, mycie okien, czy dowożenie dziecka do przedszkola.

Czy takie wydatki to już ekstrawagancja lub luksus, których zwrot się nie należy? Myślę, że pogląd Sądu może być różny w różnych sytuacjach. Dość łatwo zauważyć na sali sądowej, które potrzeby i wydatki są rzeczywiste, czy nieco wydumane…

Kiedyś pozwany zakwestionował zasadność wynagrodzenia osoby, która miała wyprowadzać psa mojej Klientki. Zarzucił, że przed błędem medycznym, do którego doszło i za który odpowiadał pozwany, poszkodowana pacjentka przecież nie miała psa. Nie zauważył tylko, że pies został kupiony zgodnie z zaleceniem terapeuty, aby zapobiec pogłębiającej się depresji Klientki, która doznała czterokończynowego porażenia.

Jak to wszystko wyliczyć i jaką rentę na zwiększone potrzeby wskazać w pozwie?

Jak najdokładniej. Sąd musi dysponować dowodami i szczegółowymi informacjami na temat zwiększonych potrzeb i ich kosztu. Jak widać, nawet pies, a może zwłaszcza pies,  łatwo się nie prześlizgnie.

 

*Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 22 lutego 2018 r., I ACa 1963/16, LEX nr 2478485.

“Złote paragrafy” wręczone!

Jolanta Budzowska        31 maja 2018        15 komentarzy

Nie owijając w bawełnę i bez fałszywej skromności napiszę, że jestem niezwykle dumna z otrzymanego wczoraj wyróżnienia. Zostałam jedną z laureatek nagrody XXIV edycji „Złotych Paragrafów” w kategorii Najlepszy Radca Prawny.

Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna:

– „Złote Paragrafy” to coroczna nagroda wręczana osobom, które w ciągu minionego roku wywarły największy wpływ na jakość naszego prawa i kondycję wymiaru sprawiedliwości. Przyznawana jest autorytetom, najwybitniejszym przedstawicielom zawodów prawniczych – sędziom, adwokatom, prokuratorom oraz radcom prawnym, którzy w sytuacjach konfliktowych bezkompromisowo stają w obronie litery prawa – osobom odważnym w życiu publicznym i zawodowym.

 

Złote Paragrafy 2018

Złote Paragrafy 2018

O randze wydarzenia świadczy fakt, że laureatem w kategorii Najlepszy Sędzia został Sędzia Sądu Najwyższego, I Prezes Izby Karnej SN, Pan Stanisław Zabłocki. Pan Sędzia przyjmując laur powiedział:

-Traktuję tę nagrodę jako przyznaną symbolicznie jednemu z sędziów, w uznaniu zasług całego środowiska sędziowskiego, walczącego przez cały ostatni rok o prawe prawo.

Tytuł Najlepszy Adwokat przypadł mecenasom Martinowi Pfnur oraz Bogumiłowi Kusiowi – walczącym o prawa polskich przedsiębiorców i firm transportowych w Niemczech. Za Najlepszego Prokuratora Kapituła uznała Pana Prokuratora Bartosza Biernata. Pan Prokurator Biernat doprowadził do uniewinnienia Tomasza Komendy, który niesłusznie skazany, przesiedział w więzieniu 18 lat.

Tytuł Najlepszy Radca Prawny przypadł mnie i, ex aequo, mec. Karolinie Kędziorze, prezesce Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.

Kapituła uznała, że moja działalność zawodowa prawnika procesowego, zajmującego się na co dzień prawami pacjenta i błędami medycznymi, powinna zostać dostrzeżona.

A ja myślę, że takie wyróżnienie powinno też przypaść każdemu z poszkodowanych pacjentów i członków ich rodzin, którzy decydują się na sądową walkę o sprawiedliwość i biorą na swoje barki cały ten ciężar. To poszkodowanym pacjentom zawdzięczamy poprawę bezpieczeństwa leczenia i to, że pacjent przestał być przedmiotem leczenia, a stał się podmiotem. Kimś, z kim trzeba się liczyć.  I tylko oni wiedzą, ile sił trzeba w sobie znaleźć, by wygrać z systemem i udowodnić błąd medyczny

 Pięknie napisał do mnie Pan Sędzia Zabłocki:

– Proszę też przyjąć, Pani Mecenas, moje najserdeczniejsze gratulacje za nagrodę, która przypadła Pani. Wykonuje Pani znakomitą robotę! I to na rzecz tych bardzo pokrzywdzonych. Raz jeszcze wyrazy wielkiego uznania.

Dziękuję. Dziękuję Panu Sędziemu za słowa uznania i dziękuję Kapitule nagrody za wybór mojej osoby.

Przede wszystkim jednak dziękuję wszystkim poszkodowanym pacjentom za to, że wierzą, że to co razem robimy, ma sens.

 

 

 

Krok pierwszy: dokumentacja medyczna

Jolanta Budzowska        25 maja 2018        8 komentarzy

Od czego zacząć sprawę o odszkodowanie za błąd medyczny?

Od sprawdzenia, czy na pewno doszło do błędu medycznego.

Pierwszy krok to uzyskanie pełnej dokumentacji medycznej i jej drobiazgowa analiza. Moja kancelaria może w tym oczywiście pomóc, bo robimy to na co dzień, weryfikując na przykład karty zleceń lekarskich i wpisy dotyczące podawanych leków czy treść dekursusów lekarskich (karty obserwacji lekarskich). Często jednak pacjenci mówią, że nie mają pełnej dokumentacji medycznej, że mają problem z jej uzyskaniem ze szpitala czy z gabinetu i – generalnie – że aby uzyskać komplet dokumentów z leczenia, trzeba się sporo nachodzić.

Od dzisiaj powinno być łatwiej. Wchodzą w życie przepisy RODO (więcej na ten temat napisałam na drugim blogu  w poście “Jak uzyskać dokumentację medyczną” – tam też można znaleźć wzór wniosku!), które pacjentom znacznie ułatwiają życie.

Kilka istotnych informacji:

  • pierwszą kopię dokumentacji możemy uzyskać za bezpłatnie.
  • placówka medyczna ma obowiązek wydać nam dokumentację najdalej w ciągu miesiąca.
  • wniosek można złożyć mailem lub pocztą.

A co najważniejsze, jak szpital czy przychodnia nie wyda nam dokumentacji medycznej, możemy poskarżyć się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Za naruszenie przepisów RODO grożą słooone kary, więc raczej nikomu to się nie opłaci…