Jolanta Budzowska

radca prawny

Partner w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni (BFP) z siedzibą w Krakowie. Specjalizuje się w reprezentacji osób poszkodowanych w cywilnych procesach sądowych w sprawach związanych ze szkodą na osobie, w tym w szczególności z tytułu błędów medycznych oraz z tytułu naruszenia dóbr osobistych.
[Więcej >>>]

Jak uzyskać odszkodowanie?

Odszkodowanie za zdarzenie medyczne (błąd medyczny) już wkrótce będzie można uzyskać w nowy, uproszczony sposób.  Od razu jednak uprzedzę, że nie będzie to rozwiązanie idealne. A już na pewno nie dla wszystkich.

Komu będzie się należało świadczenie kompensacyjne za zdarzenie medyczne? Komu będzie się opłacało skorzystać z tej ścieżki? Jak to zwykle bywa, życie pokaże, ale poniżej przekazuję najważniejsze informacje. 

 

***

Przeczytaj lub posłuchaj:

 

***

Uzupełnienie wpisu [22.10.2023 r.] 

Jeśli nie wiesz, jak obliczyć świadczenie kompensacyjne, czyli to, jaka konkretnie mogłaby to być kwota w Twoim przypadku, skorzystaj z kalkulatora świadczenia kompensacyjnego, który znajdziesz pod tym linkiem: www.swiadczeniekompensacyjne.pl 

Oczywiście, kalkulator świadczenia kompensacyjnego to tylko narzędzie pomocnicze. Co więcej, póki co, bazuje na projekcie rozporządzenia Ministra Zdrowia, bo ostateczny tekst aktu wykonawczego do przepisów o świadczeniu kompensacyjnym nie został jeszcze wydany. 

UWAGA: przykłady na końcu artykułu!

W skrócie:

Terminy na złożenie wniosku: 1 rok od dowiedzenia się, 3 lata od zdarzenia medycznego

Kto składa wniosek: pacjent albo – w przypadku śmierci – każdy członek najbliższej rodziny

Jakie odszkodowanie można uzyskać: od 2 tys. do maksimum 200 tys.zł. dla pacjenta, 20-100 tys. zł. dla każdego uprawnionego w przypadku śmierci pacjenta

Za co: za leczenie w szpitalu i tylko „na NFZ”, kiedy skutkiem leczenia jest zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym lub uszkodzenie ciała albo rozstrój zdrowia 

Czego nie można uzyskać: renty i wysokiej rekompensaty.

Gdzie składać wniosek? Wniosek składa się do Rzecznika Praw Pacjenta.

A teraz przejdźmy do szczegółów.

Terminy na złożenie wniosku o świadczenie kompensacyjne za zdarzenie 

Jeśli do zdarzenia medycznego doszło przed wejściem w życie nowych przepisów, to wniosek o świadczenie kompensacyjne można złożyć tylko wtedy, wnioskodawca dowiedział się o zakażeniu biologicznym czynnikiem chorobotwórczym, uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia albo o śmierci pacjenta po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy. 

Jeśli do zdarzenia doszło po wejściu w życie nowych przepisów, to na złożenie wniosku mamy rok od dnia, w którym wnioskodawca dowiedział się o zdarzeniu medycznym albo śmierci pacjenta, jednak nie później, niż w terminie 3 lat od wystąpienia zdarzenia lub śmierci pacjenta.  

Świadczenie kompensacyjne za zdarzenie medyczne, odszkodowanie za błąd medyczny

Świadczenie kompensacyjne za zdarzenie medyczne, odszkodowanie za błąd medyczny

Kto może złożyć wniosek o świadczenie kompensacyjne

Wniosek do Rzecznika Praw Pacjenta może złożyć:

  • pacjent
  • w przypadku śmierci pacjenta: 
  1. krewny pierwszego stopnia – czyli córka, syn, matka, ojciec
  2. niepozostający w separacji małżonek 
  3. przysposabiający lub przysposobiony
  4. osoba pozostająca z pacjentem we wspólnym pożyciu.

Kiedy nie można złożyć wniosku o świadczenie kompensacyjne?

  • gdy toczyła się i została prawomocnie osądzona sprawa cywilna w sądzie: o odszkodowanie, rentę lub zadośćuczynienie za błąd medyczny;
  • gdy toczy się postępowanie cywilne w sprawie o odszkodowanie, rentę lub zadośćuczynienie;
  • jeśli wnioskodawca uzyskał odszkodowanie, rentę lub zadośćuczynienie od osoby odpowiedzialnej za szkodę, w tym z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej – czyli np. zawarcie jakiekolwiek ugody, na mocy której otrzymało się jakąkolwiek rekompensatę za to zdarzenie wyklucza możliwość uzyskania świadczenia kompensacyjnego;
  •  toczyło się postępowanie karne i sąd orzekł na rzecz wnioskodawcy obowiązek naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę albo nawiązkę.

Gdzie się wydarzyło zdarzenie medyczne?

Świadczenie kompensacyjne może być przyznane tylko za zdarzenie medyczne, do którego doszło:

  • w szpitalu

i tylko, 

  • jeśli było to leczenie finansowane ze środków publicznych, czyli „na NFZ”. 

Za leczenie w przychodniach, poradniach, gabinetach lekarskich, prywatne – odszkodowanie od Rzecznika Praw Pacjenta nie przysługuje. 

Na koniec najtrudniejsze…

Co to jest zdarzenie medyczne? 

W jakich sytuacjach przysługuje pacjentowi albo jego rodzinie świadczenie kompensacyjne?

Zdarzenie medyczne to jest:

  • zakażenie szpitalne
  • uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia pacjenta
  • śmierć pacjenta
  • jeśli do tych zdarzeń doszło w trakcie lub w efekcie leczenia w szpitalu, którego z wysokim prawdopodobieństwem można było uniknąć, gdyby leczenie przebiegało zgodnie z aktualną wiedzą medyczną albo zastosowania innej dostępnej metody diagnostycznej lub leczniczej.

Zdarzeniem medycznym nie jest…

Zdarzeniem medycznym nie jest jednak sytuacja, gdy komplikacje, do jakich doszło, były zwykłymi powikłaniami. Innymi słowy: dającymi się przewidzieć normalnymi następstwami zastosowania metody, na którą pacjent wyraził świadomą zgodę.

Uff. Nie da się ukryć, że definicja prosta nie jest. Trudno będzie więc jednoznacznie ocenić, czy dana sytuacja na pewno kwalifikuje pacjenta do otrzymania świadczenia kompensacyjnego czy nie. Ostatecznie zdecyduje o tym Rzecznik Praw Pacjenta. 

Na pewno jednak warto pamiętać, że – upraszczając – świadczenia będzie przyznawane tylko wówczas, gdy przebieg leczenia nie był prawidłowy. I dodatkowo: gdy miało to z wysokim prawdopodobieństwem niekorzystny wpływ na efekt tego leczenia.  

Jakie odszkodowanie należy się z Funduszu Świadczeń? 

To, jakie odszkodowanie będzie się należeć, wynika z tabeli, która zawiera „wyliczenie” konkretnych szkód na zdrowiu i przypisuje im konkretne kwoty.  Na razie jest dostępna jedynie w formie projektu rozporządzenia.

W przypadku śmierci pacjenta łatwo sobie wyliczyć potencjalne odszkodowanie.

Przykładowo: jeśli umrze pacjent w wieku 66 lat – to jego córka może otrzymać z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych 20 tys. zł.  Oczywiście pod warunkiem, że Rzecznik Praw Pacjenta stwierdzi, że przyczyną śmierci było zdarzenie medyczne.

Znacznie gorzej jest z wyliczeniem sobie potencjalnego odszkodowania za błąd medyczny – świadczenia kompensacyjnego w przypadku pogorszenia stanu zdrowia pacjenta. Na końcu postu zamieszczam zapowiedziane na wstępie przykłady.

Co można zyskać?

  • można zyskać relatywnie szybko (ustawa zakłada 3 miesiące) „jakieś” odszkodowanie za błąd medyczny, czyli świadczenie kompensacyjne za zdarzenie medyczne; 
  • można zaoszczędzić na kosztach. Wniosek o świadczenie kompensacyjne kosztuje tylko 300 zł. To opłata, jaką należy uiścić od wniosku;
  • świadczenie kompensacyjne jest zwolnione od podatku dochodowego;
  • można też zyskać potwierdzenie, że były nieprawidłowości w postępowaniu leczniczym, ale nie przyjąć świadczenia kompensacyjnego. Nie zamyka to drogi do skorzystania z innych dróg dochodzenia odszkodowania za błąd medyczny; 
  • ważne!  Trzeba pamiętać, że decyzja RPP w sprawie świadczenia kompensacyjnego nie jest wiążąca dla sądów.  Czyli Rzecznik może uznać, że miało miejsce zdarzenie medyczne, a sąd mimo to oddali pozew o zadośćuczynienie, rentę i odszkodowanie za błąd medyczny. 

Co można stracić przyjmując świadczenie kompensacyjne?

Jeśli RPP stwierdzi, że doszło do zdarzenie medycznego, a wnioskodawca przyjmie oferowane świadczenie kompensacyjne, to kończy sprawę. Przyjęcie świadczenia zamyka drogę do uzyskania renty czy dalszego odszkodowania za związane ze znanymi w dacie złożenie wniosku szkodami. 

Czyli jeśli na przykład pacjent został częściowo sparaliżowany, to z góry wiadomo, że będzie wymagał opieki, a w przyszłości wymiany wózków inwalidzkich, montażu windy czy komercyjnych wizyt lekarskich lub rehabilitacji. Przyjmując świadczenie kompensacyjne straci możliwość uzyskania odszkodowania i renty na te cele.

Przykład 1

Obliczając hipotetyczne wartości świadczenia kompensacyjnego oparłam się na projekcie rozporządzenia z końca 2022 r., bo w dacie publikacji tego postu ewentualny nowy projekt nie był jeszcze dostępny. 

Wyrok SA w Katowicach z 27 stycznia 2021 r. I Aca 1018/19.  Sześciomiesięczna dziewczynka zmarła w marcu 2015 roku, dwa dni po tym, jak pielęgniarka w szpitalu klinicznym, podając dziewczynce leki, pomyliła wejścia. Rozdrobione w płynie leki, zamiast podać do żołądka dziecka przez sondę nosowo-żołądkową. Wstrzyknęła je do wenflonu, dożylnie. Dziecko doznała wstrząsu. Sąd potwierdził, że – w okolicznościach sprawy – kwota 250 tys. zł.  dla każdego z rodziców i po 50 tyś. zł.  dla rodzeństwa i babci jest odpowiednim zadośćuczynieniem za śmierć osoby bliskiej. Sprawa toczyła się 5 lat, ale równolegle trwało postępowanie karne. Za czas trwania postępowania klienci otrzymali odsetki ustawowe za opóźnienie. Rekompensatę wypłacił ubezpieczyciel szpitala.

Gdyby cała sytuacja miała miejsce we wrześniu 2023 r., a rodzina dziewczynki złożyłaby wniosek do RPP, to rekompensatę otrzymaliby tylko rodzice (po 100 tys. zł.). Rodzeństwu zmarłej ani jej dziadkom, świadczenie kompensacyjne nie przysługuje.

Przykład 2

Pacjentce nie podano immunoglobuliny w czasie ciąży, mimo że w jej przypadku zachodziło ryzyko wystąpienia konfliktu serologicznego. Zastrzyk należy podać między 28. a 30. tygodniem ciąży. U mojej klientki na skutek błędu lekarskiego doszło do wytworzenia się przeciwciał.  Skute jest taki, że każda kolejna ciąża byłaby bardzo ryzykowna. Zachodzi wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia choroby hemolitycznej, a nawet zgonu wewnątrzmacicznego płodu.

Błąd lekarza prowadzącego ciążę w ramach poradni ginekologicznej skutkował naruszeniem dóbr osobistych  pacjentki i jej partnera. Złamano ich prawo do kształtowania życia rodzinnego. Na podstawie ugody zawartej w 2022 r. ubezpieczyciel lekarza wypłacił im łącznie 220 tys. zł zadośćuczynienia.

Gdyby pacjentka i jej partner złożyli wniosek o świadczenie kompensacyjne, nie dostaliby nic, bo leczenie było w poradni, a nie w szpitalu. Gdyby hipotetycznie założyć, że akurat pacjentka te tygodnie ciąży spędziła w szpitalu i to tam doszło do zaniedbania, pacjentka (jej mąż nie!) mogłaby liczyć na świadczenie kompensacyjne. W jakiej  kwocie?  8 tys. zł.  za pogorszenie jakości życia wskutek istotnego ograniczenia możliwości pełnienia ról rodzinnych.

Przykład 3

W styczniu 2021 r. przed Sądem Okręgowym w Katowicach zawarliśmy ugodę sądową.  Ubezpieczyciel podmiotu leczniczego wypłacił zadośćuczynienie i odszkodowanie w wysokości łącznie ponad 260 tys. zł. Przyczynę wszczęcia postępowania odszkodowawczego stanowił błąd w badaniu histopatologicznym wyciętego u poszkodowanego pacjenta guza szyi. Pacjentowi niepotrzebnie usunięto zupełnie zdrową tarczycę. Konsekwencją błędu medycznego była jednak nie tylko konieczność leczenia substytucyjnego preparatami hormonów tarczycy.  W dalszym procesie leczenia pacjenta doszło także do innych komplikacji.

Gdyby pacjent złożył wniosek do RPP, mógłby liczyć na około 40 tys. zł. (w tym 6 tys. zł. za inny stały uszczerbek na zdrowiu, ok. 30 tys. za uciążliwość leczenia i 5 tys.za istotne pogorszenie jakości życia).

Co się bardziej opłaca?

Jak widać, w każdym z tych przypadków świadczenie kompensacyjne możliwe do uzyskania w ramach tryby pozasądowego jest daleko niższe, niż to ustalane przez orzekający sąd czy nawet wynegocjowane z ubezpieczycielem podmiotu leczniczego. 

Są jednak sytuacje, kiedy to świadczenie kompensacyjne będzie korzystniejsze niż kilkuletni proces czy nawet ugoda ze szpitalem. Pacjent ma wybór, z którego postępowania w danej sytuacji życiowej i zdrowotnej chce skorzystać.

Warto będzie skonsultować możliwości i strategię działania z prawnikiem. Zapraszam do kontaktu. 

***

Uwaga! Podcastu Błąd Lekarza możesz słuchać również na YouTube:

***

Są sprawy, o których nie śniło się filozofom. Do kancelarii BFP wpływają czasem takie zgłoszenia i opisy leczenia pacjentów, które wydają się nieprawdopodobne. A podkreślam, że mamy ponad 20-letnie doświadczenie i niejedno już widzieliśmy… Są też takie argumenty podnoszone w procesie o błąd medyczny, które wprawiają w osłupienie. Zdarzają się też jednak takie roszczenia pacjentów, których w żaden sposób nie można uznać za uzasadnione. 

Nieprawdopodobne błędy medyczne – z życia wzięte:

  • wykonano kolonoskopię, podczas której lekarz wprowadził kolonoskop do pochwy pacjentki, zamiast odbytu. Opis badania był alarmujący, wynikało z niego, że u pacjentki występuje bardzo duże ryzyko nowotworu. Światło „odbytu” było zamknięte…;
  • duża prywatna sieciowa klinika przez kilka miesięcy leczyła pacjenta ze złamaną kością śródstopia na podstawie zdjęcia RTG stopy innego pacjenta;
  • nie rozpoznano ciąży pacjentki w 33. tygodniu, a w badaniu usg zamiast płodu opisano zmianę kulistą grubościenną. Podejrzewano wodobrzusze, pacjentka była przez dłuższy czas diagnozowana pod kątem nowotworu jamy brzusznej. Wykonano jej m.in. badanie rezonansu magnetycznego. Do porodu doszło miesiąc później;
  • postawiono diagnozę nowotworu u kobiety, na podstawie materiału histopatologicznego ewidentnie pochodzącego od mężczyzny;
  • dziecko uznane przez lekarza za niezdolne do samodzielnego życia ma się świetnie. Dziewczynka urodziła się jako ważący niespełna 900 g wcześniak. Nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie to, że lekarz obecny przy przedwczesnym porodzie noworodka urodzonego w 26. tygodniu ocenił dziecko jako niezdolne do życia.  Odstąpił od jakichkolwiek działań ratujących życie, a po przeniesieniu na Oddział Neonatologiczny zlecił jedynie niską dawkę tlenu. Więcej o tej sprawie można przeczytać tutaj: „Wygrać życie!”
  • w dużej prywatnej klinice chirurgii plastycznej doszło do rozległego poparzenia pacjenta na stole operacyjnym. Kierując się  poczuciem elementarnej odpowiedzialności za pacjentkę i chęcią zmniejszenia swojej odpowiedzialności finansowej, klinika leczyła oparzenia u pacjenta ponad rok. Następnie zaproponowała ugodę, ale z zaproponowanej kwoty chciała sobie odjąć koszty leczenia (naprawczego) pacjenta, które wyceniła rynkowo.  Ostatecznie pacjent z takiej ugody wyszedłby z symboliczną kwotą;
  • jeden z moich klientów, zanim trafił do kancelarii BFP, czekał na przesłanie mu przez szpital dokumentacji medycznej 8 miesięcy. Nieźle, prawda? Szczególnie, że zgodnie z przepisami dokumentacja medyczna powinna być udostępniona bez zbędnej zwłoki, czyli tak szybko, jak to jest możliwe. Według Rzecznika Praw Pacjenta czas oczekiwania nie powinien przekraczać kilku dni.
Nieprawdopodobne błędy medyczne

Błędy medyczne

Dla równowagi inny ciekawy problem:

  • w chorobie niespokojnych nóg zastosowano u pacjenta leczenie agonistą dopaminy. Jednym z działań niepożądanych jest kompulsywne wydawanie pieniędzy i zadłużanie się – co miało miejsce u tego pacjenta. Pacjent twierdzi, że za ujemne saldo jego konta odpowiada błąd medyczny i chciałby dochodzić odszkodowania równego jego wydatkom.

Co ciekawe, rzeczywiście jednym z działań niepożądanych stosowania takich leków jest tzw. zespół utraty kontroli impulsów – czyli np. patologiczny hazard, patologiczne zakupy. Nie może to być jednak uznane za błąd medyczny, za który odpowiada lekarz. Skoro zespół utraty kontroli impulsów jest działaniem niepożądanym leku, opisanym w dokumentacji pacjenta, wyjaśnionym pacjentowi przed zastosowaniem leku, co dodatkowo pacjent poświadczył własnoręcznym podpisem, to nie może za jego wystąpienie winić lekarza.

Warto wiedzieć, że to zdarzenie niepożądane występuje aż u ok. 1-3% pacjentów! A wydawanie pieniędzy spowodowane tym lekiem to w mojej ocenie raczej kwestia wady oświadczenia woli, a nie błędu medycznego.

Na koniec…

…przypomnę fragment mojego artykułu „Statystyka błędów medycznych – oblicz ryzyko operacji”, sprzed ponad 2 lat.

Wg badania przeprowadzonego przez amerykańskich naukowców, po zabiegach chirurgicznych, które wykonano w dniu urodzin chirurga, śmiertelność pacjentów była wyższa: o 1,3 %.  Od razu uprzedzę pytania: nie, przyczyną nie był alkohol.

Za czynniki zwiększające ryzyko operacji uważa się te, które rozpraszają uwagę chirurga: np. hałas, problemy ze sprzętem i rozmowy niezwiązane z zabiegiem chirurgicznym. Badacze przeprowadzili analizę  wyników operacji wykonywanych w dniu urodzin chirurga, bo uznali, że mogą one stanowić wyjątkową okazję do oceny związku między rozproszeniem uwagi z przyczyn osobistych, a wynikami pacjenta. Założyli, że chirurdzy mogą być mniej skoncentrowani na operacji lub mogą spieszyć się z zakończeniem zabiegów w dniu swoich urodzin. Efekty leczenia pacjentów mogą przez to być gorsze.

Ta teza się potwierdziła, aczkolwiek z interpretacją badań w kontekście konkretnej sytuacji konkretnego pacjenta trzeba być ostrożnym. I zdecydowanie nie ma potrzeby prześwietlania wszystkich ważnych dat w życiu poszczególnych członków zespołu operacyjnego, zanim położymy się na stole operacyjnym;)

Nieprawdopodobne błędy medyczne jednak się zdarzają. Warto zweryfikować dokumentację medyczną w każdym przypadku, który budzi nasze podejrzenia. zapraszam do kontaktu.

 

 

W ostatnim miesiącu chyba nie mówiło się w Polsce o żadnej innej sprawie związanej z błędem lekarskim częściej niż o śmierci pani Doroty w szpitalu w Nowym Targu.  Bezwodzie, zakażenie, sepsa, wstrząs septyczny, śmierć. Przerażający scenariusz, który wszyscy znamy ze sprawy pani Izabeli z Pszczyny.  Kolejny raz lekarze nie widzieli zagrożenia niemal do ostatnich minut życia kobiety.

Krajobraz po wyroku TK Julii Przyłębskiej

Wydawało się, że po 2,5 roku, jakie minęły od wydania przez Trybunał wyroku wyłączającego jedną z przesłanek legalnej aborcji, tę dotyczącą wad letalnych płodu, lekarze już wiedzą, co im wolno. Wydawało się też, że efekt mrożący przestał być wygodną wymówką. Terminacja ciąży jest przecież nadal możliwa, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety.

Po śmierci pani Izabeli, której sprawa jest na ostatnim etapie śledztwa, miałam nadzieję, że #anijednejwięcej. Że nie musimy my jako kobiety, my jako obywatele, przeżywać kolejnej takiej tragedii.  Że nie trzeba będzie już wychodzić na ulice, a lekarze przejrzą na oczy. I oczywiście – równolegle – prawo zostanie zmienione. Tak się jednak – póki co – nie stało. Przyszło mi właśnie pracować jednocześnie i nad  sprawą pani Izabeli, i pani Doroty.  Oba postępowania prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach, Wydział do Spraw Błędów Medycznych. Dla prokuratorów z tej jednostki temat: „sepsa w ciąży” niestety nie jest już niczym nowym, co jest dobrą wiadomością w zalewie tych złych.

Nie ma sensu powtarzać tego, co już zostało zawarte w wielu materiałach opublikowanych po śmierci pani Doroty. Dlatego poniżej zamieszczam fragmenty moich wypowiedzi z linkami do całości artykułów. Warto poznać szczegóły.

Rekomendacje MZ – sepsa w ciąży

Fragment wywiadu, jaki przeprowadził ze mną red. Dariusz Faron z wp.pl: „Smierć ciężarnej Doroty. Kolejne fakty w sprawie”.

We wrześniu miną dwa lata od śmierci pani Izabeli z Pszczyny, która, tak jak pani Dorota, zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. U płodu wykryto wcześniej wady rozwojowe, a konsultant krajowy stwierdził później, że lekarze mieli obowiązek przerwać ciążę, by ratować życie kobiety. Takie sytuacje w ostatnich latach są jednostkowe, czy po prostu nie o wszystkich wiemy? 

Mam wciąż nadzieję, że mówimy o sytuacjach jednostkowych. Po śmierci pani Izabeli z Pszczyny świadomość pacjentek odnośnie zagrożenia, jak i świadomość lekarzy co do możliwości, jakimi dysponują, wzrosła. Rekomendacje ministerstwa zdrowia są jednoznaczne:

„W przypadku odpływania płynu owodniowego przed ukończeniem 22 6/7 tygodnia ciąży niezbędne jest poinformowanie kobiety o ograniczonych szansach dziecka na przeżycie i jego prawidłowy rozwój. Postępowanie powinno zależeć od aktualnej sytuacji klinicznej, zaawansowania ciąży, decyzji pacjentki. Niezależnie od podjętej przez kobietę decyzji powinna być ona odnotowana w dokumentacji medycznej i poświadczona przez pacjentkę i lekarza specjalistę w zakresie położnictwa i ginekologii.” 

Podkreślam: decyzja ma być podejmowana wspólnie. Kobieta powinna być dla lekarza co najmniej pełnoprawnym partnerem do rozmowy i do współdecydowania o jej życiu i zdrowiu. Niestety, jak widać po historii pani Doroty, na tym polu mamy jeszcze dużo do zrobienia. 

i cd. o emocjach…

W tego typu sprawach trudno powstrzymać emocje? 

Staram się zachować zawodowy dystans, bo powinnam być tu przede wszystkim prawnikiem, a mniej kobietą i matką. Emocje nie są dobrym doradcą. Jeśli już jednak miałabym odwołać się do tych emocji, to przeraźliwie smutne jest, że w XXI wieku kobiety w Polsce umierają w takich sytuacjach, które nawet nie są przesadnie trudne diagnostycznie, a komplikuje się je tylko dlatego, że kobieta wciąż nie jest traktowana jako osoba władna do podjęcia świadomej decyzji o swoim życiu i zdrowiu. W aspekcie ciąży nadal zbyt często dochodzi do uprzedmiotowienia kobiety. 

Sepsa w ciąży – czy trzeba mówić głośno o problemie?

A to fragment mojej rozmowy z red. Agatą Szczerbiak z Polityki pt.„Prawniczka rodziny z Nowego Targu: Wciąż wierzę, że wyjdziemy ze średniowiecza”:

Czy prowadzone przez panią sprawy, w których było zagrożenie zdrowie i życie kobiety i doszło do opóźniania decyzji o terminacji ciąży, coś łączy? Są jakieś wspólne elementy?

Na pewno czynnikiem, który je łączy, jest wahanie lekarza, które przekłada się na brak udzielania informacji pacjentce o szansach na utrzymanie ciąży oraz ryzyku jej utrzymania. To jest ten wspólny mianownik. We wszystkich takich sprawach, które prowadzę, lekarze nie informowali rzetelnie pacjentek o ich stanie zdrowia. Mówili wyłącznie o utrzymaniu ciąży, a nie o tym, że jest jednak jakieś ryzyko i że np. pacjentka może rozważać terminację. Unikano sytuacji, w której pacjentka, poinformowana o sytuacji, w ogóle miałaby szansę zapytać czy zdecydować się na aborcję. 

A pacjentki mają prawo wiedzieć, co się z nimi dzieje. To jest fundament praw pacjenta. Mamy to zagwarantowane w ustawie o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta.Każdy pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia, rokowaniach, leczeniu, perspektywach, planie leczenia, który rekomenduje  lekarz, ale także o innych dostępnych sposobach radzenia sobie z sytuacją zdrowotną, w jakiej się znalazł, bo nawet jeśli dana metoda nie jest dostępna w danej placówce, można szukać pomocy w innych miejscach.

Tu też link do ciekawego artykułu z Polityki: „Strach ciążowy. To nie jest kraj dla młodych kobiet. PIS rozniecił pożar.”

Indukcja poronienia -czy trzeba czekać?

Fragment moich wypowiedzi dla Renaty Cius-Rassek z Faktu, artykuł pt. „Smierć ciężarnej Doroty Lalik z Bochni”.

Chciałabym prosić Panią o komentarz do tego, co wydarzyło się w szpitalu w Nowym Targu, gdyż jest Pani pełnomocnikiem rodziny zmarłej Doroty Lalik. Historia pani Doroty jest bardzo podobna do historii Izabeli Sajbor, niemal jej odbiciem. Czy wg Pani doszło do zaniedbań w nowotarskim szpitalu i błędu medycznego?

Tak, według nas to błąd medyczny. Doszło do szeregu zaniedbań. Mamy zastrzeżenia m.in. do stosowanej antybiotykoterapii, do tego, że nie reagowano na rosnące CRP – marker stanu zapalnego. Nie wykonano dodatkowych badań, żeby sprawdzić, czy na pewno nie rozwija się infekcja. Kiedy pojawiły się objawy kliniczne sepsy, a potem wstrząsu septycznego – najpóźniej we wtorek – czekano aż do środy rana z indukcją poronienia.

Kiedy zdecydowano – dopiero po rozmowie telefonicznej z  Wojewódzkim Konsultantem do spraw Ginekologii i Położnictwa – o usunięciu macicy wraz z obumarłym płodem – było już za późno, żeby uratowało to życie pani Doroty. Jej stan był krytyczny i stwierdzono zgon po 90-minutowej resuscytacji.

Pacjentki na żadnym etapie hospitalizacji nie poinformowano, że szanse na utrzymanie ciąży przy zdiagnozowanym całkowitym bezwodziu są minimalne, a ryzyko infekcji i sepsy w ciąży, a także zagrożenia jej życia i zdrowia wysokie. Jedyne „leczenie” jakie zastosowano to reżim łóżkowy. A nie ma miarodajnych dowodów, że przy bezwodziu w 20-tym tygodniu leżenie ciężarnej ma jakiekolwiek korzystne działanie dla płodu lub dla ciężarnej.

Sepsa w ciąży

Sepsa w ciąży

Sepsa w ciąży –  terminacja ciąży a etyka lekarska

I jeszcze rozmowa z red. Konradem Piaseckim z TVN24: „Pełnomocniczka rodziny zmarłej pani Doroty: pozbawiono ją prawa decyzji, czy chce ryzykować swoim życiem”:

Budzowska wyjaśniała – odnosząc się do decyzji dotyczącej terminacji ciąży u pani Doroty – że „nie ma takiego wymogu, żeby taką decyzję podejmował wojewódzki konsultant, bo każdy lekarz, zgodnie z ustawą o zasadach wykonywania zawodu i zasadami etyki ma leczyć chorego, kierując się jego najwyższym dobrem”.

– Takie decyzje powinny być podjęte daleko wcześniej. Ta sytuacja pozwala mi wnioskować, że ta decyzja o terminacji ciąży, nawet już martwej, nastręczała lekarzom w Nowym Targu naprawdę ogromnych, niezrozumiałych trudności – podkreśliła.

Rewolucja jest kobietą?

Sprawę pani Doroty od początku szczegółowo relacjonuje też GW i red. Dominika Wantuch, poniżej fragment jednej z moich wypowiedzi:

Pacjentka powinna być wyedukowana, mieć świadomość swoich praw, że powinna się domagać informacji przekazanych bezpośrednio jej, ale i osobie bliskiej, bo ona sama może być przerażona, rozemocjonowana, w trudnym kontakcie logicznym. Powinna wiedzieć, że może się domagać opinii innego lekarza, zwołania konsylium, czy przeniesienia do innej placówki. Nawet powinna mieć numer do prawnika i na infolinię Rzecznika Praw Pacjenta, jeśli to spowoduje, że poczuje się bezpieczniejsza.

Może po kolejnej śmierci młodej kobiety doszłyśmy do ściany? Może to jest już za wiele dla nas?

Pamiętam, jak Fundacja „Rodzić po Ludzku” wprowadzała standardy opieki okołoporodowej, jak zmieniała polskie porodówki. To była wtedy ewolucja, wszystko odbywało się spokojnie. Może rzeczywiście dziś takie działania przestały wystarczać, nie są skuteczne. Może dziś mamy czasy rewolucji? Rewolucja jest kobietą. Teraz to kobiety wspierane przez swoje otoczenie „wymuszają” zmiany w podejściu położników do ciąży i porodu, ale też i do relacji pacjentka – lekarz w sposób rewolucyjny. Sprzeciwiają się status quo, które część środowiska medycznego chciałoby podtrzymywać.

 

To pacjent musi udowodnić, że doszło do błędu medycznego. Oczywiste? Teoretycznie tak, ale „oczywiste” nie znaczy, że łatwe, choć dla poszkodowanych pacjentów często oznacza to to samo.

***

Nie przegapcie okazji, aby posłuchać, co mam do powiedzenia i jak możecie wykorzystać te informacje dla siebie. Kliknijcie w link poniżej, aby posłuchać najnowszego odcinka i dołączyć do naszej rosnącej społeczności słuchaczy!

 

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie swoją opinię i podzielicie się podcastem z innymi. Czekam na Wasze komentarze i sugestie!

***

Zacznijmy więc od początku. Z jakimi problemami mogą spotkać się pacjenci chcący udowodnić błąd medyczny? I jak uniknąć takich problemów, czyli jak przygotować się do procesu o odszkodowanie? Jakie dowody błędu medycznego trzeba mieć, by wygrać? Poniżej omawiam kilka wybranych tematów związanych z tym, co przydaje się w procesie o błąd medyczny

Dokumentacja medyczna jako dowód w procesie

Jeden z ośrodków opiniujących na zlecenie sądów i prokuratur zwykł zamieszczać w ekspertyzach takie zastrzeżenie:

“Tutejsza pracownia nie sporządza opinii sądowo- lekarskich na podstawie zeznań świadków, bowiem te podlegają wyłącznej ocenie Wysokiego Sądu. Biegli z zakresu medycyny nie posiadają umiejętności zawodowej, ani kompetencji formalnej do oceny w jakiej mierze odzwierciedlają one stan faktyczny. Jako wiążące przyjmujemy wyłącznie zapisy w dokumentacji medycznej jak jedyne odzwierciedlające stan pacjenta w momencie ich sporządzania”.

Według mnie nie jest to prawidłowe podejście, bo jeśli rolą biegłych nie jest ocena zeznań świadków – co rzeczywiście jest prawdą – to nie powinni dyskwalifikować wartości zeznań na potrzeby analizy prawidłowości leczenia. To jednak osobne zagadnienie, a z takim podejściem biegłych można sobie w procesie poradzić.

Dowody błędu medycznego

Dowody błędu medycznego

 

Tak czy tak, pozostaje kwestia dokumentacji. Jeśli podejrzewasz błąd medyczny, powinieneś:

  • jak najszybciej przeczytać kartę informacyjną i zweryfikować, czy wszystko się w niej zgadza. Jeśli nie – wystąp jak najszybciej na piśmie o jej sprostowanie. Jeśli kartę informacyjną dostajesz później niż w dniu wypisu, potwierdzając odbiór zaznacz datę odbioru.
  • sprawdzić, czy zastosowałeś się do wszystkich zaleceń z karty informacyjnej (niezastosowanie się będzie doskonałym argumentem, by całą winę zrzucić na ciebie – czytaj np. „To wina matki”). Zrealizuj recepty i zażyj zalecone leki! Jeśli masz się zgłosić w terminie 7 dni na kontrolę czy rehabilitację, to zrób to w terminie. Jeśli nie ma miejsc to udokumentuj to – choćby odręczną notatką rejestratorki na jaki termin zaproponowano ci przyjęcie. Spróbuj uzyskać pomoc medyczną (w terminie!) gdzie indziej.
  • zajrzyj do swojego IKP i sprawdź, czy wpisy dokonane tam są zgodne z rzeczywistością, jeśli nie – „reklamuj” u ich autora
  • wystąp o wydanie ci kserokopii pełnej dokumentacji medycznej – wraz z kopiami badań w wersji elektronicznej. Jeśli masz uwagi do sposobu prowadzenia dokumentacji albo jej treści, skorzystaj z rad zamieszczonych tutaj: „Nowe rozporządzenie: dokumentacja medyczna”

Pamiętaj: treść dokumentacji medycznej ma bardzo duże znaczenie i może przesądzić o tym czy wygrasz, czy też przegrasz proces o błąd medyczny.

Dokumentacja wizyt u lekarza

Jeśli umawiasz się przez komunikatory typu Messenger czy WhatsApp to pół biedy, bo zostaje jakiś ślad. Ale coraz częściej trafiają do mnie klienci, którzy poddali się różnorakim zabiegom w gabinetach prywatnych i… żadnego śladu po tym nie ma. Ok, przesadziłam: jest ślad. W postaci opłakanego stanu zdrowia pacjenta. Umawiał się telefonicznie, płacił gotówką, nazwisk personelu nie zna. A lekarz twierdzi, że pacjenta nigdy na oczy nie widział. Co wtedy?

Zastanów się czy:

  • nie masz przynajmniej historii połączeń w telefonie?
  • nie możesz innymi metodami udowodnić, że danego dnia, w danych godzinach byłeś w gabinecie/przychodni?
  • a może dostałeś receptę?

A najlepiej przynajmniej:

  • płać kartą kredytową
  • weź i zachowaj paragon
  • prowadząc z lekarzem korespondencję za pośrednictwem komunikatorów czy sms – opisuj ze szczegółami co się dzieje, wysyłaj zdjęcia stanu rany itp. I oczywiście: nie skasuj tej korespondencji.

Zeznania świadków jako dowody błędu medycznego

Zeznania świadków na temat, jako to oni również byli źle potraktowani przez tego lekarza czy w tym szpitalu najczęściej nie mają wartości dowodowej.

Z wyjątkiem:

  • zeznań świadków, którzy przebywali w tym samym czasie i dużo widzieli..
  • zeznań świadków, którzy – podobnie jak ty – stali się ofiarami zakażenia szpitalnego i pomogą wykazać, że wystąpiło ognisko epidemiczne
  • i kilku innych, mniej typowych sytuacji.

Nagrania rozmów z lekarzami, pielęgniarkami i położnymi

Maleje wzajemne zaufanie do siebie medyków i pacjentów. Można nad tym ubolewać, ale takie są fakty. Mimo to, pacjenci na ogół nie nagrywają potajemnie swoich lekarzy. Do czasu… Do czasu, kiedy zaczynają podejrzewać, że próbuje się nie powiedzieć im wszystkiego, albo że dochodzi ewidentnie do zamiatania sprawy o błąd medyczny pod dywan.

Dowody błędu medycznego

Dowody błędu medycznego

 

Często klienci, którzy do mnie trafiają, mają takie nagrania. Przewagę w procesie zyskuje się najczęściej nie tym, że nagranie rozmowy z lekarzem- świadkiem – się upublicznia (zresztą, istnieją daleko idące ograniczenia prawne w takim działaniu), ale na tym, że zna się ich treść.

I tu postawię kropkę.

 

***

Podcastu Błąd Lekarza możesz słuchać również na YouTube:

***

 

Tytułowy brak należytej staranności w leczeniu to wina, o której mowa w przepisie: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia.” W tym prostym zdaniu zamyka się wszystko, co wiąże się z błędami medycznymi.

***

Kliknij w link poniżej, aby posłuchać najnowszego odcinka i dołączyć do naszej rosnącej społeczności słuchaczy!

 

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie swoją opinię i podzielicie się podcastem z innymi. Czekam na Wasze komentarze i sugestie!

***

Pacjent musi w sądzie udowodnić winę, czyli że był leczony nieprofesjonalne, niestarannie, niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Musi też udowodnić, że doznał szkody na zdrowiu. I musi na koniec wykazać, że między brakiem staranności w jego leczeniu, a pogorszeniem jego stanu zdrowia zachodzi związek przyczynowo-skutkowy.  Z tego wszystkiego najłatwiej – choć też nie bez problemów, „diagnozuje się” w sądzie stan zdrowia. Nie jest przy tym tajemnicą, że biegli, świadomie lub nieświadomie, mają tendencję do bagatelizowania dolegliwości poszkodowanych pacjentów.

Bez winy nie ma odszkodowania za błąd medyczny

Największy większy problem jest z wykazaniem winy. To jest zwykle oś sporu sądowego, gdzie głównymi rozgrywającymi są – znów – biegli.

Jak skomplikowanym zagadnieniem jest wina, chciałabym ci dziś przedstawić na przykładzie dwóch zakończonych – nieprawomocnie – procesów. Przy czym, dla odmiany, nie są to sprawy o błąd medyczny, ale o odpowiedzialność za śmierć sportowca w jednym przypadku, i za szkodę na zdrowiu żołnierza w drugim.

Śmierć na treningu

Młody szermierz trenował w jednym z polskich klubów. Treningi odbywały się grupowo. Walki były prowadzone metodą „każdy z każdym” w grupie z zawodnikami w różnym wieku i o różnym poziomie doświadczenia. Podczas jednej z takich walk doszło do pchnięcia i trafienia, podczas którego złamała się szpada przeciwnika chłopca. Ułamana klinga trafiła w pachę i przebiła płuco. Mimo udzielonej pomocy medycznej młody szermierz zmarł jeszcze tego samego wieczoru. W trakcie czynności ratunkowych okazało się, że chłopiec pod bluzą szermierczą nie miał ochronnego plastronu. Krótko po wypadku Polski Związek Szermierczy wydał komunikat „przypominający” zawodnikom, że plastron jest koniecznym elementem stroju szermierczego i musi być używany podczas wszystkich zajęć szermierczych z bronią.

Sąd uznał odpowiedzialność klubu za śmierć zawodnika. W ocenie Sądu wina organizacyjna klubu była niewątpliwa. Polegała przede wszystkim na tym, że nie wydano żadnych wewnętrznych przepisów regulujących zasady bezpieczeństwa zawodników na treningach.  Tym samym nie zobowiązano zawodników do noszenia na treningach plastronu. To było jednoznaczne z milczącą aprobatą dla obniżenia poziomu bezpieczeństwa i z narażeniem zawodników na zwiększone ryzyko urazu.

Czytaj więcej: „Zadośćuczynienie za śmierć na treningu”

 

Należyta staranność w leczeniu

Należyta staranność w leczeniu

 

Wypadek na poligonie

Poszkodowany brał udział w ćwiczeniach  w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Manewry odbywały się w terenie. Żołnierz wraz ze swoim oddziałem mieli zająć stanowiska we wcześniej przygotowanych umocnieniach. Okop nie pomieścił wszystkich żołnierzy, więc żołnierzowi został wydany rozkaz zajęcia miejsca poza obrębem umocnienia. W pobliżu znajdowała się lampa uliczna. Padł rozkaz strzału. W momencie pierwszego wystrzału amunicją ślepą łuska pocisku odbiła się od słupa lampy i uderzyła w oko poszkodowanego. Poszkodowany doznał poważnych obrażeń.

Sąd uznał, że doszło do nieprawidłowości w zakresie organizacji ćwiczeń.  Wyznaczenie powodowi stanowiska strzeleckiego w bezpośredniej bliskości słupa latarni było działaniem nieprawidłowym. Wojewódzki Sztab Wojskowy nie zapewnił poszkodowanemu bezpieczeństwa w trakcie ćwiczeń.

Czytaj więcej: „Rekompensata na rzecz żołnierza poszkodowanego w trakcie ćwiczeń”

Morał

Oceny, czy dochowano należytej staranności dokonuje się zawsze podobnie, niezależnie od przyczyny szkody na zdrowiu.  W pierwszej kolejności ustala się jak powinien wyglądać „modelowy”, optymalny sposób organizacji danej działalności i sposób postępowania osób, które za tę działalność odpowiadają. Następnie porównuje się stan faktyczny danej sprawy z takim wzorcem postępowania.

Brzmi w miarę prosto, ale proste niestety nie jest.

Fragment jednego z ostatnich orzeczeń SN, które odnosi się do tego, jak oceniać należytą staranność w leczeniu, brzmi tak:

„Uzasadnione było zatem przypisanie pracownikom medycznym poprzednika prawnego pozwanej zaniedbań i uchybień w podejmowanych działaniach terapeutycznych jako niezgodnych z nauką medycyny i starannością zawodową. Konsekwentnie trafnie zakwalifikowano je jako:

naruszenie kompetencji zawodowej, wymaganej od lekarza przy podejmowaniu określonej czynności medycznej w danych okolicznościach faktycznych, dla których punktem odniesienia będzie zewnętrzny, zobiektywizowany miernik postępowania konstruowany na podstawie swoistego wzorca prawdopodobnego zachowania w identycznych okolicznościach osoby o wymaganych kwalifikacjach zawodowych,

rodzące deliktową odpowiedzialność cywilną (art. 415 w zw. z art. 430 k.c.).”

***

Podcastu Błąd Lekarza możesz słuchać również na YouTube:

***