Nieczytelna dokumentacja medyczna jest obiektem częstych żartów na różnych forach i grupach wsparcia w mediach społecznościowych. Quiz na temat: „kto odczyta co tu jest napisane” jest okazją do zaprezentowania swoich umiejętności odczytywania tzw. wężyków w historii choroby.
Żarty jednak na bok. Przecież nikt bez przyczyny nie zwraca się o wydanie mu dokumentacji medycznej. A jeśli już się zwraca, to chciałby ją otrzymać w wersji, która umożliwia zapoznanie się z jej treścią. Co, jeśli dokumentacja prowadzona jest odręcznie i w dodatku nieczytelnie?
Nieczytelna dokumentacja medyczna i co dalej?
Jeden z naszych klientów był dokładnie w takiej sytuacji. Udostępniona dokumentacja została sporządzona odręcznie i była zupełnie nieczytelna. Pacjent zwrócił się więc do lekarza o przepisanie dokumentacji pismem komputerowym. Lekarz w gabinecie zażądał podania przyczyny, po co pacjentowi to jest potrzebne. Pacjent odmówił. Słusznie, bo nie musi uzasadniać korzystania ze swojego prawa pacjenta.
Na to lekarz odpowiedział, że nie ma możliwości przepisania dokumentacji medycznej. I co więcej: nie zamierza tego robić. Pacjent złożył skargę do Rzecznika Praw Pacjenta i czeka na jego decyzję.
Kto ma rację w tym sporze?
Naruszenie prawa pacjenta do informacji oraz do dokumentacji medycznej
Zgodnie z art. 9 Ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzecznik Praw Pacjenta (w skrócie: u.p.p.) pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia. Żeby pozyskać pełne informacje, trzeba na ogół sięgnąć do dokumentacji medycznej. Dlatego art. 23 u.p.p. gwarantuje nam też prawo dostępu do takiej dokumentacji.
Prawo do dokumentacji medycznej jest jednym z fundamentalnych praw pacjenta. Przysługuje każdemu pacjentowi.
Podmiot leczniczy ma obowiązek umożliwić pacjentowi realizację jego prawa. Robi to prawidłowo tylko wtedy, gdy pacjent bez przeszkód może dowiedzieć się jakie informacje znajdują się w jego dokumentacji oraz jakich świadczeń zdrowotnych mu udzielono.
Nieczytelny „rękopis” to naruszenie praw pacjenta
Faktem jest, że w opisywanej sprawie lekarz udostępnił pacjentowi dokumentację medyczną. Jednak wydał tę dokumentację w takim stanie, w jakim ją sporządził. Czyli kompletnie nieczytelną. Prawo pacjenta do informacji o swoim stanie zdrowia, a także prawo do dokumentacji medycznej, zostało więc naruszone.
Prawo reguluje to, jak ma być prowadzona dokumentacja. Wpis w dokumentacji medycznej dokonuję się „niezwłocznie po udzieleniu świadczenia zdrowotnego, w sposób czytelny i w porządku chronologicznym.”*
Jeśli udostępniona pacjentowi dokumentacja medyczna jest nieczytelna i nie spełnia wymogów określonych w cytowanym rozporządzeniu, to narusza to prawo pacjenta do informacji o jego stanie zdrowia.
Lekarz (i każdy podmiot leczniczy) ma więc obowiązek „uczytelnienia” dokumentacji medycznej przed jej wydaniem pacjentowi, albo na jego żądanie. Rodzi to nierzadko szereg problemów dla podmiotu leczniczego.
Zdarzyło mi się już, że nikt w przychodni nie był w stanie „odcyfrować” pisma lekarza, który zmarł. Czasem szpital ma też problem, żeby dotrzeć do lekarza, który zmienił miejsce pracy. Kiedyś nawet sam autor wpisu nie był w stanie „przetłumaczyć na polski” na sali sądowej tego, co wcześniej nabazgrał w dokumentacji.
No, ale nie jest to problem pacjenta. Jakości dokumentacji medycznej trzeba pilnować na bieżąco. To jeden z obowiązków organizacyjnych podmiotu leczniczego.
*Zgodnie z § 4 pkt 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 14 kwietnia 2020 r. w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania



















